Chodźmy nad rzekę! Będą rozmowy, a potem ognisko - zapraszają pasjonaci Białej Czystej Kulturalnej. Nietypowe wydarzenie - spacer ekologiczny po rzece - odbędzie się w sobotę (21 września) o godz. 12.
Magistrat zamierza lepiej zabezpieczyć miasto na wypadek ulewnych opadów. Chce zlecić badania, które określą możliwości rzeki Białej pod kątem odbioru wody. Pozwoli to m.in. wytypować miejsce, gdzie mógłby powstać zbiornik retencyjny.
Jest takie powiedzonko o stolicy Polski - "Warszawa nad Wisłą nie leży, ona nad nią kuca". Skoro można kucać nad królową polskich rzek, to czemu nie nad takim maleństwem jak Biała? Nasza rzeka nie jest może imponująca, ale innej nie mamy. Tymczasem Białystok nad swoją zmaltretowaną rzeczką kuca, i to do tego będąc odwrócony tyłem. "Jak się człowiek uchleje, to w Kersku też jest Kilimandżaro" - pisał w "Święcie przebiśniegu" Bohumil Hrabal. A gdyby tak na trzeźwo, z pełną świadomością? I nie Kilimandżaro zobaczyć, tylko Amazonkę? I nie w odległym czeskim Kersku, tylko w Białymstoku? Sprawdziliśmy. Spływ Białą to przedsięwzięcie do którego trzeba się solidnie przygotować. Absolutna podstawa to kalosze, solidny, mocny ponton - nie żadna tam hipermarketowa wydmuszka za kilkadziesiąt złotych, no i oczywiście dużo chęci. Osobną kwestią są warunki pogodowe. Lepiej nie czekać z wyprawą na słoneczne dni, bo poziom rzeki opadnie wtedy do tak niskiego poziomu, że o pływaniu nie będzie mowy. My wybraliśmy się tuż po kilkunastogodzinnych, obfitych opadach.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.