Wchodzisz do sali, na ścianach dziecięcy komiks, lasek, słoneczko, biedronki. Ale coś jest nie tak... Bo pod stopami czarne pogorzelisko? Bo rysunki, choć delikatne i na pozór radosne, mają czarno-białą tonację? Bo podłoga wygląda, jakby osiadła na niej sadza? Każda kolejna sekunda w tym miejscu zaczyna boleć.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.