Policjanci z Białegostoku zatrzymali czterech pseudokibiców z Małopolski, którzy na terenie miasta zamazywali murale klubu Jagiellonia. Za zniszczenie mienia wandalom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
Białostocka policja zatrzymała dwóch mężczyzn i dwie kobiety w związku z atakiem na kibica drużyny piłkarskiej Cercle Brugge, która w czwartek wieczorem rozegrała mecz z miejscową Jagiellonią.
W zarzutach pojawia się m.in. sprawa finału piłkarskiego Pucharu Polski z udziałem Jagiellonii i Pogoni Szczecin z maja 2010 r. w Bydgoszczy. Według śledczych podczas inscenizowanych zdjęć grupowych niektórzy białostoccy pseudokibice wznosili rękę w geście faszystowskiego powitania.
Już trzy rozprawy przed Sądem Okręgowym w Białymstoku poświęcono na wygłaszanie mów końcowych obrońców 46 pseudokibiców Jagiellonii Białystok, a na tym nie koniec. Kolejne pod koniec czerwca.
Prokuratura chce od półtora roku do siedmiu lat więzienia w procesie kilkudziesięciu osób związanych ze środowiskiem białostockich pseudokibiców piłkarskich. Są oskarżeni m.in. o czerpanie korzyści z prostytucji, pobicia, bójki z fanami innych drużyn i propagowanie faszyzmu.
Trzy osoby zatrzymane w związku z podejrzeniem zniszczenia aut ratowników wolontariuszy, którzy pełnili misję niedaleko strefy stanu wyjątkowego, to osoby młode: dwaj mężczyźni w wieku 25 i 23 lat oraz 23-letnia kobieta. Wszyscy są związani ze środowiskiem pseudokibiców. Postawiono im zarzuty, a sąd zdecyduje o tymczasowym aresztowaniu.
Środowiska kiboli z całej Polski (określający się jako kibicowskie), z inicjatywy ich kolegów ze stowarzyszeń dopingujących Jagiellonię Białystok, mają bronić podlaskiej stolicy "przed zboczeńcami". A to przy okazji Marszu Równości w Białymstoku.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.