Białoruś przekazała białostockiemu oddziałowi IPN listę 21 ofiar represji stalinowskich. To pierwszy od wielu lat przypadek przekazania przez stronę białoruską takich dokumentów. Jednak nieprzełomowy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Informację o przekazaniu pakietu dokumentów z białoruskich archiwów – niedostępnych dotąd dla polskich historyków i śledczych – podała „Rzeczpospolita”. Jak napisano, dokumenty wręczył przedstawicielom polskich władz w czasie jesiennej wizyty w Polsce minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej, a wiadomość na ten temat udostępnił właśnie teraz prokurator Janusz Romaniuk, szef pionu śledczego białostockiego oddziału IPN, gdzie trafiły białoruskie materiały.

Obława Augustowska. Kolejny krok naprzód [ZOBACZ DOKUMENTY]

Jaskółka wiosny nie czyni

Jak przyznał prokurator Romaniuk, do Białegostoku trafiła lista 21 nazwisk stalinowskich represji. Była to odpowiedź strony białoruskiej na prośbę polskiej ambasady RP w Mińsku z lipca 2016 r. o analizę przez stronę białoruską posiadanych materiałów, dotyczących między innymi sprawy Obławy Augustowskiej. Na liście przekazanej przez ministra Makieja wymienione są osoby zatrzymane w okresie od 1939 r. do maja 1941 r. oraz w latach 1945, 1949, i 1950, skazane następnie przez organa sądowe BSRR, w tym w 1940 r. i 1941 r. przez naradę specjalną przy NKWD ZSRR. W rozmowie z „Wyborczą” Paweł Niziołek – historyk białostockiego oddziału IPN – pytany, czy ten gest oznacza otwarcie strony białoruskiej w sprawie wyjaśnienia okoliczności Obławy Augustowskiej, w tym ostatecznego ustalenia miejsca pochówku jej ofiar, stwierdził: – Z pewnością jest to gest istotny i warto o nim pamiętać, mówimy przecież o przekazaniu przez stronę białoruską dokumentów dotyczących stalinowskich represji. Z perspektywy naszej wiedzy o wydarzeniach sprzed przeszło siedemdziesięciu lat nie można tu jednak mówić o przełomie. Dotychczas pola współpracy były raczej dość wąskie. Jesteśmy cały czas otwarci na dialog. Pozostaje nam mieć nadzieję, że poprawa wzajemnych relacji przełoży się na realne postępy, przede wszystkim w poszukiwaniu miejsca pochówku ofiar Obławy Augustowskiej. Należy jednak podkreślić, że najważniejsze naszym zdaniem dokumenty dotyczące obławy wciąż skrywają archiwa rosyjskie, a nie białoruskie – to w Moskwie, a nie gdzie indziej znajdowały się centralne ośrodki decyzyjne.

Odrzucane wnioski IPN

Operacja zwana Obławą Augustowską jest największą niewyjaśnioną zbrodnią popełnioną na obywatelach Polski po II wojnie światowej. Wciąż nie wiadomo, gdzie znajdują się szczątki ofiar. W lipcu 1945 r., oddziały NKWD i Smiersz zabiły w ramach obławy („przeczesywania lasów”) co najmniej 592 osoby. Akcja skierowana była przeciwko Armii Krajowej, a także podziemiu litewskiemu. Objęła teren o powierzchni blisko 3,5 tys. km kw., a w działaniach sowieckich wzięło udział ok. 40 tys. żołnierzy. Od lat śledztwo w tej sprawie prowadzi białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Wnioski o pomoc prawną kierowane przez IPN przez stronę białoruską były dotąd odrzucane. W uzasadnieniu decyzji z połowy ubiegłego roku powołano się na przepisy mówiące o tym, że pomocy prawnej nie udziela się, jeżeli „jej udzielenie może zagrozić suwerenności lub bezpieczeństwu państwa albo pozostawałoby w sprzeczności z podstawowymi zasadami prawa wezwanej umawiającej się strony”.

Plakaty IPN przypominające o Obławie Augustowskiej
Plakaty IPN przypominające o Obławie Augustowskiej  Krzysztof Jodczyk

Po analizach zdjęć

IPN zwracał się o przeprowadzenie przez stronę białoruską, na jej terytorium, prac archeologicznych w miejscach wskazanych konkretnymi współrzędnymi geograficznymi, w rejonie wsi Kalety i leśniczówki Giedź. Chodziło również o możliwość udziału w tych pracach polskiego prokuratora instytutu oraz biegłego archeologa powołanego w śledztwie dotyczącym obławy. Wniosek był następstwem opinii biegłych z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze. Wskazali oni kilkadziesiąt miejsc na terytorium Białorusi, które potencjalnie mogą być jamami grobowymi. Większość z nich – w okolicach Kalet.

Dotąd jedynymi dokumentami, którymi dysponowano w śledztwie, były szyfrogramy naczelnika Głównego Zarządu Kontrwywiadu „Smiersz” generała Wiktora Abakumowa do ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Ławrentija Berii z 21 lipca 1945 r., w którym jest mowa o planie zamordowania 592 osób zatrzymanych w obławie. IPN wciąż apeluje do rodzin ofiar obławy o przekazywanie materiału do badań porównawczych DNA. Baza takich próbek jest tworzona do potencjalnej identyfikacji ofiar, gdyby udało się odkryć miejsca ich pochówków.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem