Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Choinka Darczyńców to akcja białostockiej "Gazety Wyborczej", doskonale już znana wielu podlaskim firmom i mieszkańcom. Od lat wspieracie cele, które wybieramy, by okazać przed świętami solidarność i wrażliwość społeczną, troskę o słabszych i potrzebujących.

Do tej pory dzięki hojności mieszkańców w naszej akcji zebraliśmy blisko 140 tysięcy złotych. Angażowały się firmy, instytucje, organizacje pozarządowe, dzieci i młodzież szkolna z nauczycielami, całe rodziny, a także politycy i samorządowcy. Dzięki Waszej aktywności i przekazanym funduszom na choinkowe ozdoby, wspomogliśmy rozbudowę białostockiego hospicjum Dom Opatrzności Bożej. Przez kolejne lata wspieraliśmy podopiecznych hospicjum dla dzieci prowadzonego przez Fundację "Pomóż Im". Podarowaliśmy wózek elektryczny i specjalistyczne łóżko rodzeństwu Marcie i Danielowi, cierpiącym na genetyczną chorobę zwaną zespołem mikro, a specjalny podnośnik Paulinie z dziecięcym porażeniem mózgowym. Ufundowaliśmy remont łazienki w domu Adasia, który urodził się jako wcześniak z dysplazją oskrzelowo-płucną. Z kolei dzięki środkom z zeszłorocznej edycji Choinki stworzyliśmy wymarzony pokój dla Szymona, chłopczyka chorego na białaczkę, podopiecznego Fundacji "Bajkowa Fabryka Nadziei".

Wyjątkowy cel - wspieramy hospicjum perinatalne

W tym roku liczymy, że wspólnie z Państwem uda nam się zrealizować zupełnie wyjątkowy cel. Ponownie chcemy przeznaczyć środki z akcji na rzecz białostockiej Fundacji "Pomóż Im", która oprócz opieki nad nieuleczalnie chorymi dziećmi, tworzy hospicjum perinatalne.

Rodzice oczekujący narodzin maluszka cieszą się, planują, kupują ubranka, przygotowują pokoik. Gdy w trakcie rutynowych badań w ciąży okazuje się, że dziecko, na które czekają, jest bardzo chore, ma wadę letalną, najczęściej nie wiedzą, co dalej robić. Lęk, rozpacz, wiele pytań, co będzie dalej. Rodzice w tak trudnej sytuacji mają prawo podjąć decyzję, czy dziecko przyjdzie na świat, aby ten świat pożegnać, ale przede wszystkim muszą mieć do tego stworzone odpowiednie warunki. Muszą być otoczeni profesjonalną opieką lekarza, psychologa, pielęgniarki i często duchownego. Trzeba im zorganizować w sposób godny moment porodu, a także pomoc w opiece nad dzieckiem, które może żyć kilka dni czy miesięcy. Wiele się o tym w ostatnim czasie mówiło w kontekście możliwości zaostrzenia przepisów prawa aborcyjnego, ale tak naprawdę mało jest miejsc w Polsce, które świadczą fachową pomoc.

Celem hospicyjnej opieki perinatalnej jest właśnie wsparcie psychologiczne i duchowe kobiet w ciąży ze stwierdzoną wadą letalną płodu - od pierwszych chwil po usłyszeniu informacji, że ich dziecko będzie ciężko i nieuleczalnie chore.

Już teraz Fundacja Pomóż Im współpracuje ze specjalistycznymi ośrodkami perinatologicznymi i szpitalami. Dzięki temu pacjentki zgłaszające się do fundacji mają dostęp do pełnej diagnostyki prenatalnej, fachowej opieki położniczej podczas ciąży i porodu. Zapewniony jest też stały kontakt z psychologiem hospicjum - zarówno podczas ciąży, jak i po porodzie. Konsultacje psychologiczne są dostępne dla kobiet z całego województwa, które takiej pomocy potrzebują. Pomoc udzielana jest bezpłatnie.

Już jesienią ubiegłego roku Fundacja "Pomóż Im" uruchomiła punkt konsultacyjny Hospicjum Perinatalnego, co stanowi fundament pod przyszłe hospicjum perinatalne z prawdziwego zdarzenia, które powstanie w planowanym ośrodku "Arka". Do tego czasu, hospicjum zostanie zlokalizowane w siedzibie Familijnego Centrum Medycznego Fundacji "Pomóż Im". Tam też właśnie w odpowiednich warunkach będzie można stworzyć w pełni funkcjonujące hospicjum, w którym pomoc znajdą wszyscy rodzice spodziewający się dziecka z wykrytą nieuleczalną wadą.

W tym roku fundacyjny psycholog odbył w sumie 15 konsultacji w ramach hospicjum perinatalnego, działa też specjalna grupa wsparcia w żałobie dla mam, których dziecko zmarło w okresie okołoporodowym.

Wspólnie wyposażamy gabinet

Aby hospicjum mogło w pełni funkcjonować, potrzeba do tego odpowiednich narzędzi. Podstawą jest specjalistyczny gabinet ginekologiczny, w którym w ciszy, spokoju, z poszanowaniem godności i intymności pacjentka będzie mogła być poddawana systematycznym badaniom i konsultacjom. To ważne, aby mogła to przejść bez widoku mam oczekujących na narodziny zdrowego dziecka, z pytaniami o płeć czy imię maluszka. To może przysporzyć dodatkowego bólu. Dlatego właśnie hospicjum nie może funkcjonować bez własnego, specjalistycznego gabinetu ginekologicznego.

Fundacja planuje uruchomienie takiego miejsca już wkrótce, na początku przyszłego roku. Zakup wyposażenia wiąże się jednak ze znacznym obciążeniem finansowym.

I to właśnie jest cel naszej akcji. Chcemy, by białostoczanki i Podlasianki miały dostęp do takiej fachowej i bezpłatnej opieki. Dochód z akcji chcemy przeznaczyć na potrzebne wyposażenie, a minimalna potrzebna kwota to 10-12 tys. zł.

Boże Narodzenie kojarzy się z radosnym przyjściem na świat dziecka, ale pamiętajmy też o tych, którzy nie mogą się długo cieszyć swoim maleństwem.

- Zapraszamy wszystkich darczyńców do wsparcia akcji "Choinka Darczyńców", która pozwoli nam wspólnie stworzyć miejsce, gdzie rodzice z całego regionu dowiadujący się o chorobie letalnej dziecka, otrzymają fachową opiekę medyczną, a co za tym idzie - poczucie wsparcia i bezpieczeństwa w tak trudnych momentach - mówi Arnold Sobolewski, prezes Fundacji "Pomóż Im".

Kiedy przychodzi być mamą aniołka

Naszą akcję wspierają też rodzice, którzy dzięki pomocy fundacji mogli godnie przyjąć na świat i pożegnać swoje dziecko. To m.in. pani Tatiana Danilewicz, mama Mai, która zmarła w ubiegłym roku. Dzięki jej świadectwu, być może stwierdzicie, że chcecie zaangażować się w naszą zbiórkę.

"Mam na imię Tatiana i jestem mamą aniołka. Chciałam wam opowiedzieć swoją historię. Wraz z mężem bardzo chcieliśmy mieć dziecko. Pierwsza ciąża - nieopisane szczęście, lecz niestety poroniłam. Druga ciąża i radość równie wielka, lecz cicha i pokorna. Radość, która skrada się do serca, czekając na zielone światło, by móc głośno i z przytupem podskoczyć. Z każdym tygodniem cieszyliśmy się coraz bardziej, przecież tym razem było wszystko w porządku i to właśnie było naszym zielonym światłem. Prawidłowy, rozwijający się płód, a więc nasza Majeczka rośnie! Ale cała radość nie trwała długo, aż do momentu badań prenatalnych. Był to 23. tydzień ciąży. Kiedy widziałam minę lekarza, wiedziałam, że coś jest nie tak, że coś się dzieje z naszą córeczką.

Lekarz stwierdził, że nasze dziecko ma wadę serca. Od razu pokierował nas na badania do Warszawy. Twierdził wtedy, że być może się myli, a tam jest dokładniejszy sprzęt. Myślę, że chciał mnie pocieszyć...

A więc pojechaliśmy do Warszawy, a tam wada się potwierdziła. Stwierdzono ich nawet więcej i skierowano nas na badania genetyczne.

Na wyniki czekaliśmy w domu, pamiętam dokładnie jak zadzwonił telefon, a wraz z nim nadeszła informacja, że nasze maleństwo ma zespół Patau. Pani przez telefon powiedziała, że jest to zespół nieuleczalny i śmiertelny. Nogi mi się ugięły, nie wiedziałam co dalej, pytałam ciągle, dlaczego musi tak być. Spośród wad genetycznych zespół Patau jest najrzadziej występującą wadą, ale jedną z najcięższych. Statystyki podają, że 80 procent dzieci przeżywa tylko kilka dni lub tygodni, 90 procent nie przeżywa roku, a tylko 5 procent osiąga wiek 3 lat. Diagnoza była straszna, wtedy też uświadomiłam sobie, że będę musiała pożegnać moją Maję.

Będąc jeszcze w ciąży trafiliśmy pod opiekę Fundacji "Pomóż Im". Wtedy otrzymaliśmy wsparcie lekarza, wsparcie duchowe i psychologiczne. Zaczęliśmy też poznawać, czym jest domowe hospicjum. Dzięki pani Basi, psycholog z hospicjum, zrozumiałam, że nie jestem z tym sama, że wielu ludzi ma podobnie. Choć jest to smutne, naprawdę wiele dzieci choruje.

Witać, by pożegnać

Oczekując na naszą córkę zastanawiam się, jak to będzie. Jak opiekować się takim maleństwem? Czy zobaczę ja żywą? Lekarze mówili wprost, że Majka może nie przeżyć porodu. Leżąc w szpitalu i oczekując na poród marzyłam, by móc ją choć przytulić, powiedzieć, że jej pragnęłam od pierwszej minuty. Powiedzieć, jak bardzo ją kocham.

28 kwietnia 2015 roku Majka przyszła na świat. Pamiętam dokładnie jej słabiutkie oczka i słabiutki płacz. Tak strasznie się bałam, co będzie dalej, czy sobie poradzi sama. Nie wiedziałem wtedy, czy witać moją malutką, czy żegnać. Trzymając ją na rękach usłyszałam pytanie: "Czy ratować?". Ogarnął nas wielki strach i rozpacz.

Maja przestała oddychać, przewieziono ją na OIOM. Po dwóch tygodniach mogła być w domu z nami, a to wszystko dzięki hospicjum Fundacji "Pomóż Im". Bez ich pomocy, nie wiem, jak bym sobie poradziła. Pod ich opieką czułam się bezpiecznie, bo gdy Majka źle się poczuła, obojętnie, czy w dzień, czy w nocy, zawsze przyjeżdżał lekarz z pielęgniarką.

Każdego poranka mieliśmy telefon dyżurnej pielęgniarki, która naprawdę przygotowała nas do roli rodziców i nauczyła, jak opiekować się takim dzieckiem. Nasza mała potrzebowała specjalistycznego sprzętu: koncentratora tlenu, ssaka, inhalatora, pompy do podawania mleka. Wiem, że gdyby nie pracownicy fundacji, to moja córka nigdy nie zobaczyłaby podwórka, nie poczułaby powiewu wiatru, nigdy też nie leżałaby w swoim łóżeczku, które czekało na nią od początku.

Maja była silną dziewczynka i chciała żyć, lecz jej rokowania były słabe. Mimo wszystko fundacja pomogła nam przez to wszystko przejść. Rozmowy z psychologiem dały mi dużo wsparcia i mimo sytuacji, którą mieliśmy - wiele uśmiechu. Zawsze będę pamiętała o osobach z fundacji, które z biegiem czasu stały się dla nas bardzo bliskie, których Majka również uwielbiała - swoje ciocie i wujków. Doceniam, że kiedy Majka odeszła, pielęgniarka przygotowała ją do swojej ostatniej drogi w godny sposób. Mam na myśli chociażby ostatnią kąpiel. Każdemu z osobna jestem wdzięczna, księdzu Marcinowi z hospicjum za chrzest mojej córeczki i jej ostatnie pożegnanie. Pani psycholog Basi, za rozmowy, wsparcie i czas, który dla nas miała. Doktorowi Darkowi, którego Majka uwielbiała - za wizyty i opiekę, podobnie jak pielęgniarce Ewie, która jest mi bardzo bliska. I całej fundacji, za to, że po prostu jesteście."

Maja przeżyła dokładnie 4 miesiące i 8 dni.

- W fundacji nikt nie owijał w bawełnę, jak to może się potoczyć, że dziecko może umrzeć nawet przy porodzie. Ta szczerość była dobra, bo najbardziej denerwowały mnie pocieszające słowa, że na pewno wszystko będzie dobrze. Czuliśmy wsparcie przez 24 godziny na dobę. Na początku ciążę prowadziliśmy w klinice prywatnej, ale kiedy przyszła diagnoza, nasz lekarz prowadzący ciążę niejako umył ręce. Dlatego myślę, że taki gabinet ginekologiczny, który chce stworzyć fundacja, jest bardzo ważny. Będzie służył wszystkim rodzicom, którzy znajdą się w takiej sytuacji jak my. Moja córka by mi nie wybaczyła, gdybym nie wsparła tej akcji, opowiadając naszą historię - mówi "Wyborczej" pani Tatiana.

Jak możecie pomóc?

Codziennie na naszej stronie: bialystok.wyborcza.pl oraz w piątki (9, 16.12) w papierowym wydaniu,,Magazynu Białostockiego" Gazety Wyborczej ukazywać się będzie świąteczna "Choinka Darczyńców". Specjalne drzewko ze wszystkimi ozdobami ukaże się także w wigilijnym wydaniu "Magazyny Białostockiego" - w piątek 23 grudnia. Na choince każdy może powiesić swoją ozdobę. Chcielibyśmy, aby na tym wyjątkowym drzewku firmy z Białegostoku i regionu umieszczały swoje logo. Do kupowania bombek zachęcamy także osoby prywatne i wszystkich zainteresowanych.

Cennik bombek:

średnia bombka - 200 zł

duża bombka - 300 zł

ogromna bombka - 500 zł

dzwonek - 1.000 zł

Przygotowaliśmy też dla Państwa specjalną ozdobę - gwiazdę, która zwieńczy wierzchołek choinki w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia. Wierzymy, że jest wielu dobroczyńców, którzy chcieliby ją zawiesić na świątecznym drzewku. Można ją licytować, na początek za większe wpłaty zawieszamy dzwonek, a na koniec najbardziej hojny darczyńca otrzymuje swoją gwiazdkę. Czekamy na Państwa propozycje.

Jak zawiesić bombkę?

Wpłat na bombki należy dokonywać na konto Fundacji "Pomóż Im" na rzecz Dzieci z Chorobami Nowotworowymi i Hospicjum dla Dzieci: Bank Millennium 44 1160 2202 0000 0000 9776 5536, w tytule przelewu wpisując "CHOINKA DARCZYŃCÓW".

Po dokonaniu wpłaty prosimy o przesłanie potwierdzenia przelewu i logotypu firmy (w formacie JPG, CDR, EPS, TIFF) do działu promocji "Gazety Wyborczej" na adres e-mail: monika.miedzinska@bydgoszcz.agora.pl.

Jeśli nie mają Państwo możliwości przesłania dowodu wpłaty e-mailem, prosimy o dostarczenie go do "Wyborczej": ul. Branickiego 17 A w Białymstoku lub wysłanie faksem na numer: 85 74 78 138. Jeśli otrzymamy potwierdzenie i logo firmy w czwartek do godz. 15, ozdoba zawiśnie na choince, którą opublikujemy w piątkowym "Magazynie Białostockim" w "Wyborczej".

Na bialystok.wyborcza.pl ozdoby będą aktualizowane codziennie, do godz. 17, z wyjątkiem weekendów.

Wszystkie bombki będą zdobiły świąteczne drzewko aż do Wigilii!

Uwaga: bombkę, dzwonek lub gwiazdę można w tym roku zamówić, wykupując równocześnie reklamę

z życzeniami w wigilijnym wydaniu "Magazynu Białostockiego", które ukaże się w piątek 23 grudnia.

Część zysków ze sprzedaży reklam przekażemy na rzecz Fundacji "Pomóż Im".

Szczegóły pod numerem telefonu: 85 74 78 115.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.