Zielone Płuca Polski - to określenie, jakie przylgnęło do naszego regionu już dobrych parę dekad temu. Takie wyróżnienie zobowiązuje. Poszukajmy więc wspólnie zielonych miejsc, którymi możemy się chwalić. Wszystko w ramach akcji Supermiasta i Superregiony.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Poszukajmy ich zarówno w Białymstoku, jak również w województwie. Niech będą to miejsca na krótkie spacery. Niech będą to miejsca, gdzie można przysiąść sobie z książką, by poczytać ją „na przyrodzie". Niech będą to miejsca, gdzie można wybrać się z dzieciakami. Takie, gdzie można dojechać rowerem. Albo – pokonawszy kawałek drogi pociągiem czy samochodem – ruszyć na pieszą marszrutę.

Na początek mamy kilka propozycji od nas, z redakcji białostockiej „Wyborczej". Zrobiliśmy tradycyjną burzę mózgów w naszym gronie. Poszukaliśmy miejsc, które mogą wydać się zwykłe, na wyciągnięcie ręki. Na pozór mogą zdawać się banalne. Ale czy aby na pewno?

Liczymy, że Wy – nasi Czytelnicy – zasypiecie nas kolejnymi licznymi pomysłami. Liczymy... Mamy pewność, że tak będzie. Nigdy nas nie zawiedliście. A i my łapiemy wiatr w żagle, gdy czujemy Wasze wsparcie i kreatywność w takich akcjach jak Supermiasta i Superregiony właśnie.

Supermiasta. Zielony Białystok

O walorach przyrodniczych Białegostoku – choć w ostatnim czasie mieliśmy sporo wycinek pod ulice, a kolejna wycinka, pod drogę lądowania na Krywlanach się szykuje – pisaliśmy na łamach „Wyborczej" wielokrotnie. Zachęcaliśmy Was do wędrówki przez zielone skwery, podwórka, parki i rezerwaty przyrody. Dziś rzucamy kilka pomysłów, pokazując, w jaką stronę mogą iść Wasze propozycje.

Park Lubomirskich to zielone miejsce Dojlid. Park założony został wkoło rezydencji, w której mieszkali Krusensternowie, później Rüdigerowie, wreszcie Lubomirscy. Dziś to zabytek, choć nie do końca doceniany przez białostoczan i miasto. W planach była jego renowacja, na szczęście – jak mówią mieszkańcy okolicy – zabrakło na nią pieniędzy, dzięki czemu nie doszło tu do betonozy. A jej właśnie obawiali się ludzie z Dojlid.

Park ze starodrzewem i stawami jest dobrym miejscem na krótki spacer czy wypad z książką. Wycieczka taka pozwala odetchnąć historią miejsca. Dojlidy to też niedoceniane przez włodarzy miasta miejsce, które chcą przeciąć nową wylotówką na Lublin. A to miejsce, z którego poniekąd wziął się Białystok. To też miejsce pełne zabytków – prócz Lubomirskich to też obiekty związane z Hasbachami. Pierwszym naszym zielonym typem w mieście jest więc park Lubomirskich.

Drugim – bulwary św. Jana Teologa po sąsiedzku z osiedlem Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Jeszcze parę lat temu był to nieużytek. Udało się jednak stworzyć tu teren zielony z placem zabaw, ścieżką wśród drzew poprowadzoną przez podmokłe tereny czy amfiteatrem. Co ważne, projekt powstał za sprawą zaangażowania samych mieszkańców wspieranych przez parafie prawosławną i katolickie. Projekt bulwarów zgłoszono do budżetu obywatelskiego, a następnie – w kilku etapach – zrealizowano. Dzięki temu na TBS-ach powstało ciekawe miejsce, gdzie mieszkańcy mogą odpocząć z dala od zgiełku podwórek jednego z najnowszych blokowisk w mieście.

Stawy Marczukowskie po odbudowie
Stawy Marczukowskie po odbudowie  UM Białystok

Supermiasta. Nad stawem albo w kieszeni

Trzecim miejscem niech będą Stawy Marczukowskie. To jeszcze jeden przykład zrealizowania ciekawego miejsca na obszarze podmokłym. Nad rzeką Bażantarką, po sąsiedzku ze Słonecznym Stokiem, stanęły wiaty, wieża widokowa, ławki. Utwardzono ścieżki. Ale przy okazji zadbano też o historyczne miejsce. Stawy – ze znajdującym się nad nim w XVIII wieku młynem Marczuka (czy też Marczyka) – były elementem barokowej kompozycji przestrzennej całej doliny rzeki Białej z czasów Branickich.

I jeszcze jeden przykład. Pomysłowy, choć przekombinowany. To park kieszonkowy przy ulicy Parkowej. Idea parków kieszonkowych zakłada tworzenie niewielkich, zielonych enklaw wśród gęstej zabudowy miejskiej. Tak jest też w tym przypadku. Pierwszy białostocki park kieszonkowy powstał na skrawku terenu przy Parkowej (wiadomo, nazwa zobowiązuje). Projektant jednak zaszalał. Mnogość ustawionych tu rzeczy przyprawia o zawrót głowy – ławki, huśtawka, kosze, wodopój dla ptaków, trampolina... Czego tu nie ma. Ale sama idea parków wielkości kieszonki jak najbardziej godna jest pochwały.

Superregiony. Tuż za miastem...

Jeśli mielibyśmy wskazać tereny zielone godne uwagi tuż za rogatkami Białegostoku, na pewno wskazalibyśmy kompleks Puszczy Knyszyńskiej. Choć swą nazwą przywołuje ma myśl królewskie miasto na północny zachód od Białegostoku, rozciąga się w północną oraz wschodnią stronę od stolicy województwa. Miłośnicy dwóch kółek wybierają drogę rowerową do Supraśla, za którym już niepodzielnie panuje przyroda. No, chyba że akurat nie po drodze będzie z nią leśnikom, którzy uprą się i wytną połać lasu. Fajnie jest między Supraślem a Królowym Mostem. Bardziej rodzinnie jest w stronę Krynek – w arboretum, czyli ogrodzie leśnym oraz z Silvarium, jakie powstało w Poczopku.

Grzybiarze z naszej redakcji – a mamy takich! – wskazują raczej na lasy w rejonie Michałowa, Żedni czy Pieszczaników. Lasy, gdzie można sobie podjechać szynobusem śmigającym wesoło przez puszczańską gęstwinę. To też niezwykłe miejsce w okolicach Białegostoku.

W drugą stronę – proponujemy park... narodowy. Narwiański. I np. kładkę ze Śliwna do Waniewa biegnącą przez środek narwiańskiej doliny. Po drodze parokrotnie można przeprawić się pływającymi tratwami. To – obok flory i fauny – również atrakcja. Podobnie jak... szczelina w Kurowie. Czym jest? Według specjalistów to jaskinia! Niewielka, raptem się do niej wchodzi i już wychodzi, ale jest. Warto o niej pamiętać, będąc w okolicy.

Puszcza Białowieska
Puszcza Białowieska  AGNIESZKA SADOWSKA

Superregiony... i nieco dalej

A dalej? Tu już stawialibyśmy na atrakcje w parkach narodowych. Jak np. Czerwone Bagno w Biebrzańskim PN. Albo jak carska droga prowadząca ze Strękowej Góry w okolice Osowca Twierdzy.

Tu też stawialibyśmy na Puszczę Białowieską. Dziś jednak z racji budowy zapory – na której suchej nitki nie zostawiają ekolodzy – na granicy z Białorusią nasz skarb jest nie tylko częściowo niedostępny, ale i rozjeżdżany przez ciężki sprzęt budowlany. Tak, piszemy o tym bez ogródek... Uważamy bowiem, że to skandal.

Polecić możemy „garbate" tereny za Sejnami, w stronę granicy z Litwą, nad jeziorami Gaładuś i Hołny. Albo w okolicach trójstyku granic Polski, Litwy i Rosji, w okolicach Jeziora Wisztynieckiego. Polecić możemy Suwalski Park Krajobrazowy. Albo wydmy. Nad Narwią.

I nie jest to żart.

Moglibyśmy tak jeszcze długo, ale teraz Wasza kolej. Czekamy na pomysły zielonych miejsc, które warto odwiedzić w trakcie wędrówek po Białymstoku i województwie podlaskim. Plan jest taki. Do 8 maja czekamy na Wasze zgłoszenia (można je nadsyłać na adres redakcja@bialystok.agora.pl oraz andrzej.klopotowski@bialystok.agora.pl). Od 13 do 29 maja potrwa głosowanie. Z kolei 3 czerwca ogłosimy wyniki plebiscytu. Galę finałową zaplanowaliśmy na 14 czerwca.

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem