Polskie służby przekroczyły kolejną barierę - wywiozły i wypchnęły za graniczny drut grupę Kurdów, w której jest chłopiec z niepełnosprawnością intelektualną, gorączkująca kobieta w ciąży i chora na nerki dziewczynka. Aktywiści i aktywistki Grupy Granica składają w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia zdrowia i życia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę (27 marca) w południe zorganizowali pod siedzibą Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej na ul. Bema w Białymstoku konferencję prasową. Nieprzypadkowo właśnie tu - uważają, że SG jest współodpowiedzialna za śmierci, za narażanie zdrowia i życia osób z doświadczeniem uchodźczym.

Przynieśli ze sobą kartki z napisami: „Na granicy umierają ludzie", „Macie krew na rękach", „Na granicy Ukrainy ratują, na granicy Białorusi katują". I zdjęcia osób, które w ciągu ostatnich 24 zostały poddane wywózce. Jest wśród nich siedmioletnia śliczna dziewczynka, która od urodzenia choruje na nerki i w tej chwili jest najbardziej zagrożona odwodnieniem. Jest chłopiec po urazie głowy, niepełnosprawny intelektualnie, który już całkiem opadł z sił.

- Nie zgadzamy się na to, że kolejne osoby będą ginąć w polskich lasach i nikt nie będzie brał za to odpowiedzialności. A my nadal będziemy nieść pomoc, ponieważ w obecnej sytuacji jest to podstawowy obowiązek każdego - zapowiada Katarzyna Czarnota z Grupy Granica.  

CZYTAJ TAKŻE: Tarek z Aleppo próbował wejść do Polski 11 razy. "Najgorzej, gdy złapią białoruscy pogranicznicy"

Uchodźcy. Niedożywieni i odwodnieni. Skończyły im się zapasy

O interwencji ratującej tę grupę opowiadała Paulina Bownik, lekarka pracująca w szpitalu w Bielsku Podlaskim, a od początku kryzysu humanitarnego niezmordowanie niosąca pomoc w ramach działań Grupy Granica. W nocy z czwartku na piątek (25.03) dotarła do wymagającej pilnej interwencji medycznej 18-osobowej grupy Kurdów. Wymagał jej zwłaszcza 20-letni chłopak, od dwóch lat sparaliżowany, z porażeniem czterokończynowym. Z Białorusi był niesiony przez swoich rodziców i inne osoby na noszach, udało im się dowlec 16 km w głąb Polski. Bardzo odwodniony, wychudzony, z zanikami mięśni. W grupie był też niepełnosprawny intelektualnie chłopiec po urazie czaszki, po operacji, z bliznami w jej miejscu. Nie wymawiał słów, mówił jedynie sylabami. Skarżył się na silne bóle głowy w miejscu urazu.

- Była tam również dziewczynka z przewlekłą chorobą nerek, w pampersach. Badałam również panią w trzecim miesiącu ciąży, która była w najgorszym stanie - zgłaszała krwiomocz, bóle w okolicy lędźwiowej, gorączkowała - opowiada Paulina Bownik. - Wszystkie osoby w tej grupie, zarówno dorośli, jak i dzieci, byli niedożywieni i odwodnieni. Skończyły się im zapasy. Wczoraj otrzymałam wiadomość, że te osoby wywieziono na Białoruś, do lasu, co jest zagrożeniem ich zdrowia i życia. Przebywają tam teraz bez wody, bez jedzenia. Czekam na informację, czy mają te leki, które im podałam, czy Straż Graniczna im ich nie odebrała.

Lekarka przeczytała SMS-a od ojca siedmiolatki chorującej na nerki.

„Córka od dwóch dni płacze z powodu bólu nerek. Mogą przestać pracować w każdej chwili. Nie ma wody, jest bardzo zimno" - pisze mężczyzna.

Opisuje też, że prosili polskich pograniczników, by ci nie przekazywali ich Białorusinom. Mieli dostać odpowiedź, że zostaną zabrani do obozu. Tak się jednak nie stało.

„Możemy tu stracić życie. Wymagamy pilnej pomocy, nie możemy zostać tu dłużej bez wody i jedzenia. Prosimy, czy jest jakaś organizacja, która może przyjechać i nas zabrać? Jesteśmy pomiędzy płotami. Boję się, że stracę moje dzieci" - pisze uchodźca.

Grupa Kurdów z chorymi dziećmi została wyrzucona do białoruskiego lasu przez polską Straż Graniczną
Grupa Kurdów z chorymi dziećmi została wyrzucona do białoruskiego lasu przez polską Straż Graniczną  Fot. Archiwum prywatne

Uchodźcy wyrzuceni z Bruzgów tułają się po lasach

Współpracująca z Grupą Granica Monika Matus przypomina, że kryzys humanitarny przy polsko-białoruskiej granicy trwa już siódmy miesiąc. - W tej chwili wiemy na pewno o przebywającej w przygranicznych lasach ponad setce osób i kilkudziesięciorgu dzieciach.

Ci ludzie do tej pory byli przetrzymywani w halach przemysłowych na Białorusi.

- W koszmarnych warunkach, bez dostępu do czystej wody, bez możliwości zachowania higieny, bardzo często bez dostępu do jedzenia, kompletnie na łasce białoruskich służb. Mamy dowody, że dochodziło tam do różnych form przemocy ze strony białoruskich służb, do bicia, szczucia psami - mówi Monika Matus. - Po wielu miesiącach przebywania w tych warunkach, po kolei wszystkie osoby były zmuszane do przejścia przez polsko-białoruską granicę. Nie miały żadnego innego wyjścia. Na samym końcu zostały osoby w najgorszej sytuacji: niepełnosprawne, także intelektualnie, kobiety w ciąży, dzieci, niemowlęta. W Bruzgach urodziło się kilkoro dzieci, one są teraz na granicy. Od ponad tygodnia, od momentu kiedy służby białoruskie - jak to mówią - opróżniły magazyny, wszystkie te osoby są w lasach i próbują przekroczyć granicę. Niektórym się udaje, tak jak tej 18-osobowej grupie. Niestety, za każdym razem kiedy próbujemy o nich walczyć, kiedy interweniujemy my, posłanki i posłowie, UNHCR, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, mimo zapewnień Straży Granicznej są wyrzucani z powrotem do Białorusi. Także osoby z niepełnosprawnościami i maleńkie dzieci. Oprócz tej grupy z siedmiorgiem dzieci z ogromnymi problemami medycznymi, na skraju wycieńczenia, przedostatniej nocy polska Straż Graniczna wyrzuciła do Białorusi dwie rodziny z niemowlętami. To dwie dziewczynki, które urodziły się w grudniu w Bruzgach, jedna z nich ma na imię Roma. Są niedożywione, matki nie mają pokarmu, od ponad tygodnia błąkają się w polsko-białoruskich lasach.

Zbrodnie państwa

Działania polskiej służby granicznej aktywistka określa mianem barbarzyństwa. Przypomina o kolejnej ofierze śmiertelnej znalezionej pod Białowieżą. Ukrywającej się kilkanaście metrów od drogi, zmarłej najprawdopodobniej z wyczerpania.

- To się dzieje w tej chwili na pograniczu polsko-białoruskim. My się na to nie zgadzamy i uważamy, że taką samą winę jak białoruskie służby, ponosi polski rząd - podkreśla Monika Matus.

Marta Górczyńska, prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dodaje, że działania państwa to „najgorsze naruszenia praw człowieka, jakich kiedykolwiek dopuścił się ten kraj. To są po prostu zbrodnie".

Podkreśla, że osoby, które przechodzą przez granicę i znajdują się na terytorium Polski, obejmuje szereg gwarancji i praw, które powinny być przestrzeganie - poczynając od prawa do życia, poprzez prawo do godności, wolności od tortur aż po prawo ubiegania się o ochronę międzynarodową. I nie ma znaczenia, czy ubieganie się o ochronę międzynarodową deklarują wprost.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

- Jesteśmy zobowiązani do tego, żeby żadnej z tych osób nie oddawać w ręce siepaczy białoruskiego reżimu. Jesteśmy zobowiązani wszcząć postępowanie - jeśli nie w sprawie azylu, to powrotowe, gdzie z godnością odeśle się ich do krajów pochodzenia, a nie wyrzuci w środku nocy do lasu - wymienia prawniczka.

Dlatego Grupa Granica zapowiedziała złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Straż Graniczną, która wywiozła tę grupę ludzi z Polski, choć ciążył na niej jako na służbach państwowych szczególny obowiązek opieki nad tymi osobami.

- Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego każdy, kto dowie się o przestępstwie, ma obowiązek zawiadomić organy ścigania, my więc dziś takie zawiadomienie będziemy składać - zapowiada Marta Górczyńska.

CZYTAJ TAKŻE: Szczątki mężczyzny znaleziono w Puszczy Białowieskiej. Kolejna śmierć uchodźcy?

Uchodźcy. Straż Graniczna wywiozła i wypchnęła za graniczny drut grupę Kurdów, w której jest chłopiec z niepełnosprawnością intelektualną, gorączkująca kobieta w ciąży i chora na nerki dziewczynka. Aktywiści i aktywistki Grupy Granica składają w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia zdrowia i życia
Uchodźcy. Straż Graniczna wywiozła i wypchnęła za graniczny drut grupę Kurdów, w której jest chłopiec z niepełnosprawnością intelektualną, gorączkująca kobieta w ciąży i chora na nerki dziewczynka. Aktywiści i aktywistki Grupy Granica składają w tej sprawie do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia zdrowia i życia  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Sprzeciw wobec kryminalizacji pomocy

Podczas konferencji prasowej aktywiści i aktywistki zwracali uwagę nie tylko na dramatyczną sytuację migrantów, usiłujących po prostu przeżyć, ale też na obciążenia mieszkańców i mieszkanek zamkniętej strefy czy aktywistów i aktywistek, którzy przyjeżdżają z dobrymi intencjami, by pomóc. Ostatnie dni to kilka interwencji dziennie - biegania z plecakiem do lasu, żeby podać ciepłą zupę i koc. Za to, co robią, są szykanowani, zatrzymywani i aresztowani, stawia się im zarzuty karne, za które grozi do ośmiu lat więzienia.

Katarzyna Czarnota mówi: - W ostatnich dniach kryzys przedstawia coraz bardziej brutalne oblicze. Wywózkom poddawane są grupy szczególnie narażone: dzieci, osoby niepełnosprawne, kobiety. Coraz częściej dowiadujemy się o znalezionych ciałach, część z nich jest pogryziona przez zwierzęta. Nie zgadzamy się na tego rodzaju politykę wzdłuż granicy Polski z Białorusią. Wyrażamy zdecydowany sprzeciw również wobec kryminalizacji osób, które niosą pomoc.

Po konferencji Danuta Kuroń, działaczka społeczna która od sierpnia wspiera Grupę Granica, zapaliła znicze pod ogrodzeniem koszar Straży Granicznej.

Pogranicznicy nie wyszli do aktywistów i mediów. Ograniczyli się do tweeta: „Wczoraj tj.26.03 służby zatrzymały 6-osobową rodzinę ob. Iraku, która nielegalnie przekroczyła granice z Białorusi do Polski. Jedna z osób 20-letni mężczyzna jest sparaliżowany. Natychmiast wezwano do niego pogotowie. Po przebadaniu mężczyzny stwierdzono, że nie wymaga on hospitalizacji. Po decyzjach zespołu ratownictwa medycznego, rodzina przebywa na placówce SG. Straż Graniczna podjęła starania, aby umieścić nielegalnych imigrantów w domu otwartym należącym do jednej z fundacji".

W rozmowie z TVN24 rzeczniczka prasowa SG Anna Michalska na pytanie o pozostałe osoby z grupy, wywiezione do Białorusi odparła, że "nie zna tego konkretnego przypadku". Stwierdziła też, że „osoby, które są zawracane do linii granicy, to osoby, które nie chcą ubiegać się o ochronę międzynarodową na terytorium Polski".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Jak widać, Polacy, wcale nie jesteście tacy wspaniali
@wmr200
to tak nie dziala. zadna grupe nie jest wspaniala ani niewspaniala. sa czyny wspaniale i podle. i niestety ludzie z tej samej grupy potrafia jednoczesnie robic i to i to. jak widac wiec, sa polacy wspaniali i polacy podli. nic nowego ani unikalnego, niestety
już oceniałe(a)ś
14
1
@wmr200
To jest wina polityki rządu a nie Polaków. My bardzo chcemy pomóc tym ludziom, niestety rząd zrobił z pomocy przestępstwo. Ale pomagamy i tak
już oceniałe(a)ś
21
3
Co za bydło. Bez rozliczenia z każdego takiego przestępstwa nie przejdzie. Na zdradzieckich gebach mają błogosławiony uśmiech i opłatek na jęzorze. Wiadomo, miłosierny katol.
już oceniałe(a)ś
75
9
Polacy są, niestety, w większości rasistami, więc nasza kochana władza demonstruje i pielęgnuje rasizm - bo elektorat to lubi. Gdyby większość Polaków stanowili czciciele Szatana, Kaczyński i jego ludzie natychmiast przeszliby na ortodoksyjny satanizm.
już oceniałe(a)ś
67
10
Mam nadzieję że nasi dzielni pogranicznicy dostaną kiedyś darmowa wycieczkę do Hagi.
@jan.dabrowski196-6@wp.pl
Panie Piebiak, pan się sam ujawni!
już oceniałe(a)ś
0
1
O. to jednak są lepsze i gorsze ofiary Putina?
@bmmb
Są ofiary Putina i ofiary-narzędzia Putina.
już oceniałe(a)ś
3
4
@white_lake
Z tego wynika, że Putinowi należy odbierać narzędzia. Nieważne, czy to czołgi, czy uchodźcy. Przepychanie uchodźców z powrotem to jak dostawa dronów do Mińska czy do Moskwy.
już oceniałe(a)ś
0
1
@a_usher
Tylko że ten zapas "narzędzi" jest NIEOGRANICZONY. On daje, my bierzemy i myślimy "super, przechytrzyliśmy go", za tydzień znowu podsyła kolejne, i tak dalej, i tak dalej... On jest przemytnikiem ludzi i narzuca reguły, a wy się do tych reguł dostosowujecie, gracie, jak on wam dyktuje. Bezmyślnie.
A przecież wspieranie przemytu ludzi to haniebne działanie, naprawdę haniebne. Bo na garstkę tych, którym się uda, którym pomożecie, przypada ogromna liczba dramatów, przemocy i cierpienia.
już oceniałe(a)ś
1
0
Brak słów na to sk....wo.
już oceniałe(a)ś
50
7
Polsko!!! Szczególnie polskie władze, które decydują o innych uchodźcach , tych na granicy polsko-bialoruskiej, gdzie dalej wyrzuca się ludzi z małymi schorowanymi dziećmi i, do lasu, na bagna. To wielki wstyd! Władze,e powinny za to się wstydzić. Zwykli ludzie , spontanicznie pomagają uchodźców ukrainskim, ponosząc wiele trudu czasami nie zastanawiają się nad kos tami, przynoszą Polsce chlubę, a tu na Inn odcinku granicy - bestialstwo. Wiem to bestialstwo ma povhodzenie- pisowska- putinowskie. Pisowskiej władze,e wstydźcie się . Każdą sytuację podobna próbujecie wykorzystać do poprawy sondaży. Tym ludziom też chcą pomagać zwykli mieszkańcy ale mają to przez władze ograniczone, nawet konsekwencjami
Ci ludzie z tymi małymi dziećmi niczym od nas ani od innych uchodźców się nie różnią też uciekają przed agresją i wojną.
już oceniałe(a)ś
43
6
PiS nawet uchodźców podzielił na lepszy i gorszy sort. Wstyd za państwo, duma z Polaków.
już oceniałe(a)ś
31
5