Straż graniczna podpisała umowę na budowę bariery elektronicznej na granicy polsko-białoruskiej. To element 186-kilometrowej zapory w Podlaskiem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

CZYTAJ TAKŻE: Poseł Paweł Krutul apeluje o utworzenie dywizji podlaskiej: nie czujemy się bezpiecznie, mając za sąsiada Łukaszenkę

Budowa ma się zakończyć w czerwcu i pochłonie w sumie 1,6 mld zł. Zapora na granicy ma się składać z 40 tys. pojedynczych przęseł o wysokości 5,5 m (w sumie ponad 50 tys. ton stali), osadzonych w fundamencie, a zwieńczonych drutem żyletkowym, oraz ponad 2,5 tys. kamer.

- Bariera elektroniczna będzie miała długość 202 km i obejmie zasięgiem działania wszystkie odcinki budowanej zapory fizycznej, a także część wód granicznych - poinformował wiceminister Maciej Wąsik. - Umowa w zakresie, w którym może zostać udostępniona opinii publicznej, tj. bez szczegółów technicznych, jak zwykle zostanie umieszczona na naszej stronie internetowej.

Wykonawcą jest wrocławska firma Elektrotim SA. Na wykonanie wszystkich zaplanowanych w ramach umowy prac zakontraktowano kwotę ponad 332 mln zł.

CZYTAJ TAKŻE: Premier na granicy polsko-białoruskiej. Polska szykuje się na falę uchodźców z Ukrainy

Jak głosi komunikat MSWiA, przedmiotem umowy jest zaprojektowanie i wybudowanie zespołu współdziałających urządzeń elektronicznych wraz z oprogramowaniem, komponentami teleinformatycznymi oraz elementami pomocniczymi do ochrony granicy państwowej. "Będą one wykorzystywały czujniki wykrywające różne cechy fizyczne obiektów. Zapewni to kompleksowy obraz sytuacyjny, gromadzenie, przetwarzanie i przekazywanie informacji w sposób ciągły, niezależnie od ukształtowania terenu i warunków atmosferycznych" - zapewnia MSWiA.

Zapora na granicy. Protesty

W związku z budową zapory na granicy protestuje wiele środowisk. Do przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie trafiły apele o "podjęcie pilnej interwencji w celu natychmiastowego wstrzymania budowy muru na granicy polsko-białoruskiej ": list otwarty sygnowany przez ponad 1500 naukowców, apel podpisany przez ponad 150 organizacji pozarządowych i ruchów społecznych oraz petycja lokalnej społeczności Puszczy Białowieskiej. Mieszkańcy nieraz informowali o zmasakrowanych drogach i ich otoczeniu nie tylko na terenie Puszczy Białowieskiej.

Do tego dochodzi zakaz przebywania przy polsko-białoruskiej granicy osób postronnych. W tym dziennikarzy, którzy nie mogą weryfikować informacji przekazywanych przez rząd czy śledzić na bieżąco postępów przy budowie zapory. Zakaz dotyczy też m.in. organizacji pomocowych zaangażowanych w ratowanie uchodźców. W zasadzie obowiązuje on od końca sierpnia ubiegłego roku i ma trwać do końca czerwca bieżącego roku, czyli do czasu planowanego zakończenia budowy zapory na tej granicy. Obejmuje 115 miejscowości województwa podlaskiego i 68 miejscowości województwa lubelskiego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Żadnego umiaru w chapaniu z budżetu nie mają, mafia od Dworczyka.
już oceniałe(a)ś
2
2