Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą, twierdzi, że w sprawie uwolnienia więzionych przez reżim Łukaszenki Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta ze strony państwa polskiego "wszystko to, co dało się zrobić w tych warunkach, zostało zrobione". Tymczasem oboje przebywają w areszcie bez procesu dokładnie od roku.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Związek Polaków na Białorusi przy wsparciu Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" zorganizował w środę (23 marca) wieczorem w siedzibie supraskiego Teatru Wierszalin spotkanie w geście solidarności z aresztowanymi przed rokiem szefową Związku Polaków na Białorusi Andżeliką Borys oraz Andrzejem Poczobutem, działaczem ZPB i korespondentem "Gazety Wyborczej". Zgodnie z białoruskim prawem za kratami bez procesu mogą spędzić jeszcze pół roku.

CZYTAJ TAKŻE: Adam Michnik: Czas, by demokracje i społeczeństwa upomniały się o takich ludzi, jak Andrzej Poczobut

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Ambasador mamy sytuację taką, jaką mamy

Tuż przed spotkaniem ambasador RP w Mińsku Artur Michalski (jest nim od połowy maja 2018 r. od 5 października 2020 pozostaje w Polsce, formalnie jednak wciąż jest ambasadorem na Białorusi) w rozmowie z dziennikarzami przyznał: - Mam nadzieję, że w nieodległym czasie Andżelika Borys i Andrzej Poczobut będą wolni, tak jak ponad tysiąc sto innych więźniów politycznych, więźniów sumienia na Białorusi, bo tylu ich jest zgodnie z danymi Centrum Praw Człowieka "Wiasna", choć wydaje się, że jest ich jeszcze więcej. Mam nadzieję, że oboje ci bohaterowie także całego społeczeństwa na Białorusi, które walczy o wolność, tę wolność odzyskają i nie będziemy musieli na to długo czekać.

Stwierdził, że działania na rzecz uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta "są podejmowane cały czas", ale dodał: - Wiemy jaka jest sytuacja, kto rządzi na Białorusi, jaki jest terror, jak wiele osób cierpi. Niezależnie od mnóstwa działań mamy sytuację taką, jaką mamy.

Dopytywany przez "Wyborczą" o działania podejmowane są przez stronę polską na rzecz uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta oraz o to jakich brakuje, odparł: - Nie wiem czy można jeszcze cokolwiek innego zrobić niż to, co do tej pory zostało zrobione. Tych działań było bardzo dużo, włączając różnego typu rozmowy, ale reżim jest nieustępliwy. Nie traćmy jednak nadziei.

Na naszą prośbę o przytoczenie przykładów konkretnych działań w sprawie ich uwolnienia, oznajmił: - To nie jest czas, kiedy można to zdradzać, czekajmy na ich wolność.

Andżelika Borys i Andrzej Poczobut to zakładnicy także Putina

W czasie debaty, jaka stanowiła główną cześć spotkania, wszyscy jej uczestnicy byli zgodni, że Andżelika Borys i Andrzej Poczobut są zakładnikami nie tylko reżimu Aleksandra Łukaszenki, ale i Władimira Putina, a szansą na ich uwolnienie może być zwycięstwo Ukrainy w trwającej od 24 lutego wojnie z Rosją.

Marek Zaniewski z Grodna, wiceprezes ZPB (przebywający w Polsce) zwracał uwagę, że nieuznawany przez reżim Łukaszenki ZPB wciąż działa, choć w warunkach podziemnych. Funkcjonują m.in. oddziały tego związku i ośrodki nauki język polskiego.

Wyrażał nadzieję: - Naszym obowiązkiem jest teraz zachować ten ponad 30-letni dorobek ZPB [Związek Polaków na Białorusi został złożony w czerwcu 1990 r. - red.]. Żyjemy nadzieją, że przyjdą czasy, kiedy będziemy działać znowu legalnie i dbać o polskość na Białorusi w normalnych warunkach.

Szefowa Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" Anna Kietlińska podkreślała: - Jestem przekonana, że ZPB przetrwa. Musimy być przy nich, docierać do różnych instytucji i lobbować na rzecz ZPB.

Prezes Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" Mikołaj Falkowski zaznaczał: - To, co możemy teraz zrobić, to wspierać dostęp Polaków na Białorusi do języka polskiego, kultury polskiej i polskiej informacji. Państwo polskie nawet nie może zacząć myśleć, czy ZPB da się uratować. ZPB to jest bardzo dobrze zorganizowana struktura, która nawet bez ścisłego kierownictwa jest w stanie działać na rzecz ochrony polskich spraw w państwie białoruskim. To najliczniejsza i najbardziej reprezentatywna organizacja mniejszości narodowej na Białorusi i jest w związku z tym poważną przeciwwagą dla obecnej władzy.

Ich los zleży od sytuacji w całym regionie

Agnieszka Romaszewska, dyrektorka telewizji Biełsat, w czasie debaty zwracała uwagę: - ZPB będzie normalnie funkcjonować, kiedy normalnie zacznie funkcjonować Białoruś. Łukaszenka nie lubi ZPB, bo utożsamia polski duch z duchem wolnościowym.

Potem w kontekście wojny w Ukrainie stwierdziła w odniesieniu do sytuacji Polaków na Białorusi: - Ich los zleży od sytuacji w całym regionie, tak jak sytuacja całej Białorusi. Należy mieć nadzieję, że Ukraina jeśli nie wygra tej wojny, to jej nie przegra, a Łukaszenka padnie lub zacznie puszczać swoich zakładników.

Były konsul RP w Grodnie Jarosław Książek dodawał: - Nie wolno nam zapominać o Polakach na Białorusi ze względu na inne tragiczne wydarzenia. Tu rola dyplomacji i organizacji pozarządowych jest ogromna. I przyznał, że co do pytania o możliwość szybkiego uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta nie ma odpowiedzi: - To często wykracza poza możliwości polskiej dyplomacji, państwa polskiego.

W debacie uczestniczył Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą. W czerwcu ubiegłego roku ogłosił on w imieniu rządu powstanie w Białymstoku Centrum Pomocy Polakom z Białorusi, które prowadzi przez podlaski oddział Stowarzyszenie Wspólnota Polska, przy wsparciu Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie i Fundacji Wolność i Demokracja oraz samorządów lokalnych. W tym roku na działalność tego ośrodka ma być przeznaczonych z budżetu państwa 1,8 mln zł.

W czasie spotkania Dziedziczak zwracał uwagę: - ZPB jest wyjątkowa, bo jest depozytariuszem polskiego dziedzictwa na tych terenach. Polacy na Białorusi są współgospodarzami. Ich tęsknota za wolnością i niepodległością nie podoba się władzy.

Przy tym wspominał: - Mam wrażenie, że nie wszyscy na świecie są świadomi tego co dzieje się na Białorusi. Sytuacja na Ukrainie niesie zagrożenie, że przyćmi sytuację na Białorusi, ale jest szansa, że wzbudzi zainteresowanie regionem.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Jesteśmy teraz bardziej słuchani niż przed wojną

Podlaski poseł PO, przewodniczący sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą Robert Tyszkiewicz zauważał: - Nadzwyczajność ZPB polega na tym, że przez te lata przetrwał. Jego zdolność do przetrwania i aktywne działanie w warunkach białoruskiej dyktatury to jest fenomen. To oznacza, że ZPB jest oparte na mocnych wartościach.

Przekonywał: - Jeśli w wojnie w Ukrainie wygra Ukraina, Putin nie utrzyma się u władzy. To będzie bardzo dobry scenariusz dla Białorusi. Powinniśmy zrobić znacznie więcej dla uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, bo Polska dziś jest w centrum uwagi, jesteśmy teraz bardziej słuchani przez świat niż przed wojną. Trzeba kwestie uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta jeszcze bardziej podnosić na międzynarodowych forach.

Na kilka godzin przed debatą w Supraślu w Sejmie otwarto wystawę "Uwięzieni za polskość", poświęconą represjonowanym Polkom na Białorusi, a przede wszystkim właśnie Andżelice Borys i Andrzejowi Poczobutowi. Wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa Błońska przy tej okazji podkreślała: - Ta wystawa powinna być takim przypomnieniem, że każdego dnia musimy o nich pamiętać. Oni muszą czuć, że nie są sami, że ten ich pobyt w więzieniu to jest mobilizacja dla nas wszystkich żebyśmy się nich upominali.

W piątek (25 marca) w związku z rocznicą uwięzienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta białostocki magistrat ma być oświetlony ich portretami i napisem: "Uwięzieni za wolność".

MSZ o wytężonych wysiłki na rzecz uwolnienia

Andżelika Borys została aresztowana 23 marca 2021 roku, a Andrzej Poczobut 25 marca. Usłyszeli absurdalne zarzuty "podżegania do nienawiści na tle narodowościowym i religijnym" oraz "rehabilitacji nazizmu". Grozi im od 5 do 12 lat więzienia. Wciąż nie wiadomo, kiedy rozpocznie się rozprawa. Przebywają w wieloosobowych celach w Żodzinie nieopodal Mińska. Kontakt z nimi jest utrudniony.

W marcu ubiegłego roku zatrzymano też Irenę Biernacką, prezeskę oddziału ZPB w Lidzie i Marię Tiszkowską (obie obecnie przebywają w Białymstoku pod opieką podlaskiego oddziału Wspólnoty Polskiej) oraz polską aktywistkę z Brześcia Annę Paniszewą. Oficjalną przyczyną do wszczęcia postępowania karnego stały się obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Poczobut nie poprosi Łukaszenki o ułaskawienie

Międzynarodowa społeczność oraz organizacje broniące praw człowieka uznały postępowanie białoruskich władz wobec całej piątki za motywowane politycznie. Zatrzymani zostali uznani za więźniów sumienia. Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały wypuszczone z aresztu. Zmuszono je jednak do opuszczenia Białorusi.

Wiadomo, że stan zdrowia Andżeliki Borys ze względu bardzo złe warunki w areszcie pogorszył się. O problemach zdrowotnych Andrzeja Poczobuta mówiła wielokrotnie jego żona Oksana. Kontakt z nimi możliwy jest wyłącznie przez tradycyjne listy i adwokatów, ale oni również znajdują się pod dużą presją, są zastraszani i zobowiązani do milczenia przez szereg pisemnych zobowiązań. We wtorek (22 marca) Oksana Poczobut poinformowała na Facebooku, że przestała otrzymywać listy od męża. Jej listy, jak twierdzi, również nie są mu przekazywane.

Przy okazji rocznicy uwięzienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta oświadczenie wydało polskie MSZ. Podkreślono w nim, że podejmowane przez Polskę wytężone wysiłki na rzecz uwolnienia zatrzymanych są konsekwentnie ignorowane przez stronę białoruską, mimo zapewnień o otwartości na dialog i współpracę. 'Świadczy to o cynicznym traktowaniu uwięzionych Polaków jako karty przetargowej w kontaktach z Polską i szeroko rozumianym Zachodem" - zaznaczono. Oświadczono: "Ministerstwo Spraw Zagranicznych niezmienne apeluje do władz Białorusi o bezwarunkowe uwolnienie przetrzymywanych w areszcie Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta, jak również wszystkich białoruskich więźniów politycznych".

O rocznicy uwięzienia przez służby białoruskie Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta napisał też na Twitterze Mark Brzeziński, ambasador USA w Polsce. Stwierdził, że "USA potępia systematyczne i rażące łamanie praw człowieka oraz jawne lekceważenie praworządności na Białorusi. Wyrażamy naszą solidarność z jej obywatelami w żądaniach demokratycznych przemian".

W podlaskiej stolicy od dłuższego czasu akcje solidarności z Andżeliką Borys i Andrzejem Poczobutem oraz wszystkimi prześladowanymi przez reżim Łukaszenki z inicjatywy ZPB i Wspólnoty Polskiej odbywają się co miesiąc przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki. W piątek ma odbyć się kolejna taka manifestacja. W sierpniu ubiegłego roku stanęła tu instalacja informując o o obojgu uwięzionych (w piątek ma stanąć nowa). Jeszcze w końcu marca ubiegłego roku "zdecydowany sprzeciw wobec brutalnej kampanii prześladowań mniejszości polskiej na Białorusi" wyraziła białostocka rada miejska.

Szacuje się, że w około 10-milionowej Białorusi żyje od 800 tysięcy do miliona Polaków.

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Jan Dziedziczak: To, co dało się zrobić, zostało zrobione

Rozmowa z Janem Dziedziczakiem, pełnomocnikiem rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą.

Maciej Chołodowski: Proszę wymienić konkretnie, jakie działania podjął polski rząd w sprawie uwolnienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta.

Jan Dziedziczak: Zależało nam na tym, by sprawa więzionych Polaków na Białorusi była sprawą nie polsko-białoruską, nie elementem wyłącznie relacji bilateralnych, ale która będzie sprawą całego wolnego świata. Stąd też prezydent RP, premier RP, polska dyplomacja użyli wszystkich możliwych kanałów międzynarodowych - OBWE, Rady Europy, forum ONZ czy UE - do tego, żeby upominać się o naszych rodaków na Białorusi i żeby mówić o sytuacji na Białorusi. Wszelkie sankcje, które zostały wprowadzone [wobec Białorusi - red.], są elementem tej polskiej polityki. Dodatkowo zaopiekowaliśmy się konkretnymi Polakami więzionymi przez reżim. Dzięki działaniom polskiego rządu, polskiej dyplomacji i innych organów państwa polskiego udało się uwolnić trzy panie więzione przez reżim łukaszenkowski: Marię Tiszkowską, szefową oddziału ZPB w Wołkowysku, Irenę Biernacką, szefową oddziału ZPB w Lidzie, a także nienależącą do ZPB, ale zaangażowaną w sprawy polskie Annę Paniszewą z Brześcia. Te panie są już bezpieczne w Polsce: mają dach nad głową, środki do życia, są w pełni zaopiekowane. Bardzo zależało nam na tym, aby zaopiekować się osobami, które opuszczą Białoruś w wyniku działania reżimu, Polkami z Białorusi. Stąd w Białymstoku z inicjatywy państwa polskiego i przez nie finansowany powstał ośrodek pomocy Polakom na Białorusi. W tym ośrodku każdy Polak uciekający z Białorusi ma możliwość uzyskania wszelkiej pomocy.

Ale dlaczego w odniesieniu do Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta polskie władze, choć wykorzystują "wszystkie możliwe kanały międzynarodowe", ponoszą klęską? I Andżelika Borys, i Andrzej Poczobut nadal są w więzieniu.

- Nie zgodzę się, ale mam świadomość profilu redakcji "Gazety Wyborczej"...

...Profil naszej redakcji w odniesieniu do tego pytania nie ma nic do rzeczy.

- ...Biorąc pod uwagę stosunek wolnego świata do reżimu białoruskiego, zrozumienie przez wolny świat tego, co dzieje się na Białorusi, skala sankcji przeciwko temu reżimowi jest sukcesem państwa polskiego. Bez naszych interwencji, niestety, wolny świat przeszedłby nad tym co się tam działo obojętnie, Na reżim zostały nałożone sankcje, reżim odczuł swoje haniebne działania. Z pięciu osób aresztowanych za polskość trzy są już wolne i bezpieczne w naszym kraju [chodzi o Marię Tiszkowską, Irenę Biernacką i Annę Paniszewą - red.].

No, ale Andżelika Borys i Andrzej Poczobut wciąż siedzą w areszcie?

- Niestety mamy do czynienia z dyktaturą, nieobliczalnym dyktatorem, który aresztował ponad tysiąc swoich obywateli tylko dlatego, że były w opozycji wobec tej dyktatury. Naszym przeciwnikiem jest osoba, z którą racjonalnie rozmawiać się nie da. Stąd też nasze działania, aby cały wolny świat wprowadził wobec reżimu białoruskiego sankcje. Reżim białoruski jest nieuznawany przez większość wolnego świata. Wszystko to, co dało się zrobić w tych warunkach, zostało zrobione i cieszymy się, że większość aresztowanych osób zostało uwolnionych i jest bezpieczna w Polsce. Mamy dwójkę bohaterów, którzy cały czas są w areszcie [Andżelikę Borys i Andrzeja Poczobuta - red.], i mamy nadzieję, że zostaną te osoby także uwolnione. Działamy w warunkach pokojowych, w warunkach dyplomatycznych, a nie w warunkach militarnych.

"Wszystko to co dało się zrobić w tych warunkach zostało zrobione"? I nic więcej w sprawie więzienia Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta nie da się zrobić?

- Cały czas ten proces jest realizowany. Wojna w Ukrainie daje nam kolejne szanse. Uzmysławia wolnemu światu, jakie jest zbrodnicze oblicze tego neosowieckiego reżimu, pokazuje prawdziwą twarz tego duetu: Putin-Łukaszenka. To jest dla naszych bohaterów [Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta - red.] szansa, żeby wolny świat spojrzał na ich problem tak, jak już dawno to dostrzegała Polska, że po drugiej stronie jest ponury dyktator i jego pomocnik. Mamy nadzieję, że polityka sankcji, interwencji wolnego świata będzie rozszerzona także na Białoruś, że też zostanie objęta tymi wszystkimi sankcjami, jakimi obejmowana jest Federacja Rosyjska.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Rząd wątpi... nie wątpi, tylko to jest banda pierdoł i pewnie jeszcze gorszych.
Jasne, że zamknąć granice, a za Borys i Poczobuta zapłacić okup tym bandytom. Okup zapłaćcie - wyślijcie im po 1 mln $ za osobę, na pewno się połaszą.
już oceniałe(a)ś
0
0
A wystarczy zamknąć transport na granicy z Białorusią.
już oceniałe(a)ś
0
0