Wojna na Ukrainie. Gmina Michałowo jako pierwsza zadeklarowała pomoc uchodźcom przekraczającym granicę polsko-białoruską. Teraz wraz z działającą tu Fundacją "Mała Ojczyzna" wspiera ukraińskie rodziny. Opiekę w miasteczku znalazło już 12 osób - kobiet i dzieci. - Państwo w sprawie faktycznej pomocy ukraińskim uchodźcom wszystko scedowało na obywateli - zwraca jednak uwagę szefowa fundacji i przewodnicząca Rady Miejskiej w Michałowie.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kup prenumeratę Wyborczej i pomóż Ukraińcom z Mariupola

Wojna na Ukrainie [RELACJA NA ŻYWO]

Gotowość przyjęcia uchodźców z Ukrainy już w pierwszym dniu agresji zbrojnej Rosji na ten kraj (24 lutego) zadeklarował Marek Nazarko – burmistrz nieodległego od granicy polsko-białoruskiej podlaskiego Michałowa. Za aprobatą radnych podczas sesji tutejszej rady miejskiej.

Wojna na Ukrainie. Po sygnale: „znajomi od znajomych"

Podczas sesji, w ramach solidarności z Ukrainą, w sali, gdzie obradowali michałowscy radni, pojawiły się flagi ukraińskie i rozbrzmiał ukraiński hymn. Na początku sesji burmistrz Nazarko nawiązywał do wybuchu wojny na Ukrainie:

– Nie ma chyba nic gorszego niż wojna. Wojna to choroby, to prześladowania, to śmierć. Myślę, że będę tu wyrazicielem wszystkich tu obecnych, deklarując pełną naszą solidarność z narodem ukraińskim. I mam nadzieję, że naród ukraiński nie zostanie w tej wojnie pozostawiony sam sobie.

Zaznaczył: – My ze swojej strony jako samorząd – o ile będzie taka potrzeba – deklarujemy przyjęcie uchodźców z Ukrainy, nie tylko do swoich domów, ale i do naszej wspólnoty.

W piątek (25 lutego) rano okazało się, że działająca w Michałowie Fundacja „Mała Ojczyzna", na czele której stoi przewodnicząca tutejszej rady miejskiej Maria Ancipiuk, otrzymała informację („znajomi od znajomych"), że co najmniej kilkunastoosobowa grupa uciekających z Ukrainy gotowa jest schronić się w mieszkaniach komunalnych, jakimi opiekuje się „Mała Ojczyzna", i u prywatnych mieszkańców gminy.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W sobotę (26 lutego) na wojennych uchodźców czekały już dwa takie mieszkania w popegeerowskich blokach w Bondarach (oddalonych od Michałowa o kilkanaście kilometrów), jedzenie i opieka.

W sobotni wieczór znalazło tu schronienie dwanaścioro uchodźców – kobiety i dzieci. Rodziny pod swoją opiekę wzięły właśnie samorząd gminy Michałowo i Fundacja „Mała Ojczyzna".

Do Michałowa trafiła najpierw w godzinach popołudniowych grupa z miejscowości Perechińsko, w rejonie rożniatowskim obwodu iwanofrankowskiego (grupę przywiózł jeden z mieszkańców gminy z granicy): panią Dianę z córeczką Aminą oraz panią Nadię i jej synów Maksyma oraz Mariana. Druga – siedmioosobowa grupa z miasta Kiwerce koło Łucka, stolicy rejonu w obwodzie wołyńskim, została przyjęta około godz. 21. To pani Alona z synkiem Nazarem, pani Ałła oraz jej dzieci: Anton, Denis, Petro. Najstarsze z dzieci ma 15 lat. Mężowie kobiet, ojcowie dzieci pozostali na Ukrainie bronić swojej ojczyzny.

Wojna na Ukrainie. Punkt pomocy przy biurze posła Truskolaskiego. Marszałek zbiera sprzęt dla służb ratunkowych w Iwano-Frankowsku

Uchodźczynie są pewne: Ukraina zwycięży

Kiedy w niedzielę (27 lutego) zawitaliśmy do nowego lokum koleżanek: 32-letniej Alony (do tej pory prowadziła z mężem prywatny biznes) i 38-letniej Ałły (z zawodu buchalterki) i ich dzieci po pierwszej ledwo przespanej nocy wspominały czas spędzony w drodze do Polski na jednym z tymczasowych przejść ukraińsko-polskich:

– Przyjechaliśmy tylko z plecakami. Wzięliśmy tylko to, co niezbędne, po dwie pary spodni i koszul, ciepłe kurtki... Staliśmy w 10-kilometrowej kolejce samochodów na granicy 32 godziny. Kordon pieszych był nawet dłuższy. Sama odprawa odbyła się szybko, sprawdzano tylko paszporty, innych dokumentów, jak choćby ubezpieczenia, nikt od nas nie chciał.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Wspominały ostatnie dni przed wyjazdem: – Musiałyśmy uciekać, zanim Rosjanie dotrą naszego miasta. W Łucku, z 10 kilometrów dalej już w gotowości były nasze czołgi, słychać tam było wybuchy. Uciekałyśmy przed możliwymi bombardowaniami, musimy chronić dzieci. Nasi rodzice, dziadkowie i babcie naszych dzieci zostali. Nie chcieli wyjeżdżać, zostali w domach, żeby ich pilnować.

Obie były zgodne: – Putin jest chory na głowę.

Pani Alona dorzuciła: – Oni [wojska rosyjskie – red.] zabijają cywilnych ludzi, to jest ludobójstwo. Ukraina nie da sobie rady bez pomocy świata.

Obie Ukrainki są przekonane: – Zostaniemy tu z jakiś tydzień. Ukraina w tej wojnie na pewno zwycięży.

– A co, jak wojna potrwa dłużej? – pytam.

Ukraińskie uchodźczynie nie potrafią odpowiedzieć, wyraźnie nie wierzą w taki scenariusz.

Białostocka Fundacja Dialog chce kupić dom dla uchodźców z Ukrainy

Państwo znów przerzuciło problem

Maria Ancipiuk nie wie dokładnie, co dalej. W sprawie dalszej pomocy pierwszym ukraińskim uchodźczyniom i ich dzieciom w gminie Michałowo ma zastanawiać się od rana w poniedziałek (28 lutego) tutejszy sztab kryzysowy. Niewykluczone, że trzeba będzie im pomóc np. w znalezieniu pracy czy jakiegoś stałego miejsca pobytu, jeśli wojna potrwa dłużej.

No i wesprzeć ich finansowo – przynajmniej na razie, bo tymczasem Maria Ancipiuk wykłada własne pieniądze, a środków kierowana fundacja ma niewiele (płaci m.in. gminie czynsz za mieszkania w Bondarach).

– Problem w tym, że gmina jako taka zgodnie z prawem nie może wynająć uchodźcom ukraińskim mieszkań komunalnych, bo ci nie mają odpowiednich dokumentów. Państwo i w sprawie faktycznej pomocy ukraińskim uchodźcom wszystko scedowało na obywateli – zauważa przewodnicząca Ancipiuk.

Przy okazji zwróciła uwagę: – Zaskoczona jestem, że jednym uchodźcom wojennym się w Polsce pomaga, a innym – jak tym, co przechodzą granicę polsko-białoruską – nie, poddawani są nielegalnym push-backom. Pomagającym jednym się dziękuje, a za pomoc innym na pomagających się poluje. Uchodźcy z Ukrainy i Iraku czy Syrii to przecież tacy sami ludzie, jedni i drudzy uciekają ze swoich krajów przed zagrożeniami.

Tuż po pojawieniu się ukraińskich uchodźców w gminie Michałowo burmistrz Nazarko mówił:

– Doświadczenie naszego samorządu związane z realizowaniem pomocy humanitarnej dla migrantów przekraczających granice Polski i Białorusi wskazuje, że w obecnej sytuacji najważniejsze są kwestie dotyczące zakwaterowania, opieki zdrowotnej, edukacji dzieci, asystowania w załatwianiu spraw urzędowych. Jako gmina Michałowo jesteśmy gotowi podjąć się tych wyzwań.

I on zwrócił jednak uwagę na brak właściwych uregulowań prawych dotyczących udzielania takiej pomocy przez samorządy. Już wystąpił do wojewody podlaskiego o przekazanie informacji dotyczących partycypacji w kosztach finansowania planowanego przez samorząd i wsparcia dla uchodźców napływających z Ukrainy.

Chęć pozostania w gminie Michałowo już zdeklarowało kolejnych 11 wojennych uchodźców z Ukrainy.

– Ani ja, ani burmistrz pomocy nikomu nie będziemy odmawiać. Musimy znaleźć sposoby, aby ją nadal nieść.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Pierwsza taka gmina w Polsce

O podlaskim Michałowie zrobiło się głośno w końcu września ubiegłego roku po tym, jak Straż Graniczna wywiozła z niego z powrotem na granicę kurdyjskie rodziny z dziećmi. Cała Polska pytała wówczas: „Gdzie są dzieci z Michałowa?". Tuż potem społeczność Michałowa zaczęła jako pierwsza w Polsce organizować pomoc humanitarną uchodźcom przedostającym się przez polsko-białoruską granicę.

Na początku października ubiegłego roku w związku z kryzysem migracyjnym (humanitarnym) na tej granicy rozpoczął działalność w tutejszej remizie strażackiej punkt pomocy migrantom współtworzony przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Potem funkcjonował w centrum Michałowa, przy Zespole Szkół, Punkt Pomocy Humanitarnej uruchomiony przez WOŚP, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Polski Czerwony Krzyż i gminę, a Fundacja „Mała Ojczyzna" (rozpoczęła działalność w styczniu 2020 r.; głównie skupia się na pomocy mieszkańcom gminy Michałowo) wynajęła dwa mieszkania w Bondarach, gdzie znajdowali tymczasowe schronienie właśnie przedostający się przez białorusko-polską granicę.

Czytaj też: Uchodźcy na granicy. Skandują: "Europa, Polska!", błagając o niewyrzucanie ich na Białoruś [WIDEO]

Z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka w grudniu ubiegłego roku przedstawicielom samorządu Michałowa została wręczona Nagroda im. Pawła Włodkowica, wyróżnienie Rzecznika Praw Obywatelskich przyznawane „za obronę podstawowych wartości i prawd nawet wbrew zdaniu większości".

Możesz pomóc

Wszyscy, którzy chcą wesprzeć Fundację „Mała Ojczyzna" w pomocy, jaką teraz niesie uchodźcom z Ukrainy, a którzy znaleźli schronienie w gminie Michałowo, mogą pomóc, wpłacając pieniądze na konto fundacji: 68 8060 0004 0554 9054 2000 0010 Bank Spółdzielczy w Białymstoku, oddział w Michałowie, tytuł wpłaty: „darowizna na pomoc uchodźcom".

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ważne są duże sprawy i te jednostkowe. Liczy się każdy, albo nikt!
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Pani Maria jest wspaniałą, szlachetną osobą, ogromny szacunek dla Pani. Oglądając w tv filmy z granicy polsko- ukraińskiej , gdzie rodziny z dziećmi są serdecznie przyjmowane, otoczone opieką, żołnierz pomaga matce nieść dziecko , to obrazy niezwykle poruszające. Ale jest też refleksja, czym różni się syryjskie dziecko od ukraińskiego ? przecież tak samo cierpi.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Pieknie to napisane. Ale prawdziwy problem to na dzis 140 tys. uchodzcow z Ukrainy a nie te 12 osob opisane w tym artykule. To jest OGROMNY PROBLEM. Czy gazeta nie powinna z definicji wybrac TO CO NAPRAWDE JEST WAZNE ???...
    już oceniałe(a)ś
    1
    2