Granica polsko-białoruska. Budowa zapory na granicy wiąże się z wycinką drzew - niewykluczone, że i w okresie lęgowym ptaków. Ciężki sprzęt przemieszcza się też przez drogi w obszarach chronionych, a sama zapora uniemożliwi przemieszczanie się zwierząt i podzieli ich siedliska. Wynika tak z informacji Ministerstwa Środowiska i Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W niedzielę (27 lutego) z oddolnej inicjatywy Nie dla Muru na wjeździe do zamkniętej od początku kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy (wybuchł w sierpniu ubiegłego roku) dla postronnych Białowieży ma zostać utworzony "żywy łańcuch" – kolejna akcja sprzeciwu wobec dewastacji Puszczy Białowieskiej w związku z budową zapory na polsko-białoruskiej granicy.

Granica polsko-białoruska. "Najgorsze wizje stają się rzeczywistością"

Organizatorzy i organizatorki niedzielnej akcji na Facebooku piszą: "Najgorsze wizje, zarówno nasze, jak i przedstawicieli świata nauk przyrodniczych, stają się rzeczywistością. Na długich odcinkach puszczańskiej granicy stoją już wbetonowane słupy! Drogi stały się autostradami błota, na których mijają się ciężarówki, prace toczą się intensywnie i szybko – tak aby nikt nie zdążył ich zatrzymać. Na południe od rezerwatu ścisłego, przyrodniczego raju rajów, wkrótce wstawiane będą przęsła muru. Od północy wwożone są góry piachu".

I pytają:

"* Czy mur zamknie rezerwat ścisły jak parkan zamykający zoo? Czy przetnie szlaki rysia, wilka, żubrów i innych chronionych zwierząt, skazując być może niektóre z nich nawet na zagładę?

* Czy powstanie na chronionych rezerwatami podmokłych terenach, niszcząc ich wrażliwą strukturę i ważną rolę?

* Czy dla jedynie chwilowego spowolnienia ruchu uchodźczego warto, być może na zawsze, zniszczyć europejski zabytek przyrody?

* Czy bezpieczeństwo obywateli ma polegać na niszczeniu tego, z czego od setek lat żyją?

* Czy specustawa [na podstawie której budowana jest zapora – red.] upoważnia do zbrodni na przyrodzie?".

Tymczasem sejmowa komisja ochrony środowiska zajęła się na ostatnim posiedzeniu wysłuchaniem informacji dotyczących działań, jakie "miałyby zapobiec dewastacji obszarów cennych przyrodniczo, w tym obszaru UNESCO Puszczy Białowieskiej oraz Białowieskiego Parku Narodowego, zagrożonych właśnie budową zapory na granicy Polski z Białorusią (budowa ta rozpoczęła się 25 stycznia, a ma zakończyć się w czerwcu).

Wiceminister Golińska: Pas nie jest rezerwatem

Komisja zebrała się na wniosek posłanki Urszuli Zielińskiej (KO – współprzewodniczącej Partii Zieloni i tej komisji). Małgorzata Golińska, wiceminister klimatu i środowiska, główna konserwator przyrody, powtarzała wcześniej już powszechnie znane informacje o tym, że w ramach zespołu ds. budowy zapory uzgodniono, że będzie ona musiała uwzględnić korytarze migracyjnych także dla dużych zwierząt.

Jak stwierdziła, takich korytarzy na tej 186-kilometrowej zaporze (o wysokości 5,5 metra zwieńczonej drutem żyletkowym) ma być 24, a oddzielne przejścia mają być "dedykowane drobniejszej zwierzynie". Tych ostatnich zaplanowano około 70 tys., z otworami 15–20 cm (w części nadziemnej równo z gruntem i zagłębionej). Żadnych szczegółów dotyczących tego, jak miałyby te przejścia funkcjonować, nie podała.

Zwracała też uwagę:

– Ustaliliśmy, że cieki wodne nie powinny podlegać standardowemu grodzeniu zaporą stalową, powinniśmy poszukać innego rodzaju zabezpieczeń tych terenów.

Odnosiła się m.in. do informacji, jakie przekazywała jeszcze 25 stycznia rzeczniczka straży granicznej ppor. Anna Michalska, która stwierdziła:

– W ścisłym rezerwacie przyrody bariera powstanie na odcinku o długości ok. 2,7 km, w tym miejscu potrzebny do budowy bariery pas o szerokości 8 m nie jest gęsto zadrzewiony.

Wiceminister Golińska zaś zapewniała:

– Rezerwat ścisły nie dochodzi do samej granicy Polski. Od samego początku w planie ochrony Białowieskiego Parku Narodowego, ale też w planach urządzenia lasu było wskazanie, że oddział ten, wydzielenie to 15-metrowy pas przygraniczny, drogi granicznej nie jest rezerwatem ścisłym, jest objęty ochroną krajobrazową. W związku z tym zapora w żaden sposób nie przecina rezerwatu ścisłego BPN.

Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Wyborcza.pl

Na Polanie Białowieskiej "zajęcie czasowe"

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska Andrzej Szweda-Lewandowski z kolei zaznaczał, że to na miejscu, na terenach, gdzie budowana jest zapora, inwestorzy "dostają uwagi" od przedstawicieli regionalnej dyrekcji ochrony środowiska dotyczące prac oddziałujących na środowisko. Pokazując slajd obrazujący drogę wzdłuż rezerwatu Starzyna (obszar Natura 2000), oznajmił, że będzie ona przystosowywana do poruszania się nią ciężkiego sprzętu wykorzystywanego do budowy zapory.

– Inwestor [SG – red.] i wykonawca [Budimex – red.] zobowiązali się, że ta droga będzie miała szerokość maksymalnie do ośmiu metrów, cały pas graniczny ma 15 metrów. Po pomiarach okazało się, że praktycznie pojedyncze drzewa, które nie rosną równo, będą musiały być wcięte.

Wskazywał, że wszystkie drogi dojazdowe do zapory znajdują się poza rezerwatem ścisłym – poza jedną, która biegnie wzdłuż Białowieskiego Parku Narodowego.

– Nie udało się tego inaczej zaplanować. Inaczej droga musiałaby biec przez serce rezerwatu ścisłego – mówił w tym kontekście.

Powołując się na zapewnienia inwestora, stwierdził, że w związku z budową zapory na puszczańskich drogach porusza się 50 pojazdów dziennie i że "przekroczeń i uciążliwości hałasowych nie będzie".

Jak mówił, w związku z budową zapory wykorzystywana jest droga przebiegająca przez BPN w okolicy Masiewa. Z kolei wspominając o jednej z materiałowych baz wojskowych – ulokowanej na Polanie Białowieskiej, która jest żerowiskiem chronionego orlika krzykliwego, oznajmił, że to tylko "zajęcie czasowe".

Tłumaczył: – Jest to zajęcie na jeden okres wegetacyjny i absolutnie nic się tu nie stanie, po uprzątnięciu sprzętu ten teren zostanie przywrócony do stanu poprzedniego. Jest to teren prywatny i jest dzierżawiony przez wojsko od właścicieli gruntu. Bazy Budimeksu znajdują się poza jakimikolwiek siedliskami naturowymi bądź to wynikającymi z dyrektywy ptasiej, bądź siedliskowej. Inwestor respektuje wszystkie przepisy prawa polskiego dotyczące funkcjonowania baz materiałowych.

Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Wyborcza.pl

Do wycinki może dojść i w okresie lęgowym

Jak twierdził Szweda-Lewandowski, koleiny, jakie powstają na drogach puszczańskich, nie wynikają z pracy sprzętu Budimeksu, ale wojskowego. Nie krył, że przy okazji wznoszenia zapory będą "pewne wycinki drzewostanu, ale będzie to ograniczone do minimum", a wszystkie ścięte drzewa zostaną w lesie ("być może nieco przeciągnięte w głąb"). Tu wspomniał o cięciach na terenach przy rzece Hwoźnej (prawy dopływ Narewki, płynie przez Wysoczyznę Bielską wąską zabagnioną doliną przez Białowieski Park Narodowy). Wyjaśniał w kontekście wycinek, że drzewostan grądowy wzdłuż samej granicy stanowi nieznaczną jego część i jest w złym stanie ("to nie jest wykształcony prawidłowo grąd").

Przekonywał: – Nie ma znaczącego wpływu tej inwestycji na środowisko

Udowadniał, że duże zwierzęta i tak mają problemy z przejściem białoruskiej, szczelnej zony.

– Tereny rzeczne i podmokle nie będą grodzone – przypomniał.

Na jakich konkretnie odcinkach – nie umiał jednak powiedzieć, bo powtórzył, że ocena uwarunkowań środowiskowych związanych z budową zapory "dokonywana jest ad hoc, przed budową kolejnych odcinków".

Wiceminister Golińska dodawała potem, że wycinki drzew przy okazji powstawania zapory mają być zakończone przed rozpoczęciem okresu lęgowego ptaków (w odniesieniu do większości gatunków zaczyna się 1 marca i trwa do 15 października). Przy tym Golińska stwierdziła:

– Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pomimo tej deklaracji inwestorów może dojść do wycinki.

Dużo czasu na usprawiedliwienie budowy zapory Golińska poświęciła wyjaśnieniom, na czym polega "systiema", czyli szczelny system zabezpieczenia granicy po białoruskiej stronie (także pod napięciem), posługując się opisami dość swobodnie tłumaczonymi, i przywoływała korespondencję białoruskiej strony krytykującą powstanie zapory po stronie polskiej.

Nie kryła, że UNESCO jej ministerstwu wskazywało na konieczność opracowania oceny środowiskowej przed przystąpieniem do budowy zapory, ale – jak dodawała – nie ma jej, bo sytuacja jest nadzwyczajna ("kiedy bronimy polskiej granicy"), co resort ten ma nadal tłumaczyć UNESCO. Przy tym grzmiała w odniesieniu do zaniepokojenia budową zapory wyrażanego przez organizacje pozarządowe czy posłów jeszcze przed tym, jak się rozpoczęła:

– Na podstawie nieprawdziwych lub świadomie fałszywych informacji alarmowali świat. Jeśli dzisiaj ktoś mi mówi, że pod apelem podpisało się ileś tam set naukowców, ileś tam państw, to państwa te zostały okłamane i oszukane listami i apelami płynącymi z Polski, niezweryfikowanymi informacjami kolportowanymi tylko po to, aby zaszkodzić wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej

"To jest sprawa dla Komisji Europejskiej"

Uczestniczący w posiedzeniu komisji Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot po posiedzeniu komisji powtórzył w rozmowie z "Wyborczą" opinię, jaką wyraził podczas jej trwania:

– Budowa muru na podstawie specustawy o budowie zabezpieczenia granicy państwowej jest jawnie sprzeczna z dyrektywą siedliskową, ponieważ nie przeprowadzono dla tej inwestycji wymaganej prawem UE oceny oddziaływania na obszar Natura 2000.

Przypomniał: – Apel do Komisji Europejskiej o podjęcie pilnej interwencji w sprawie wstrzymania budowy muru podpisało ponad 1800 naukowców z całego świata i prawie 160 organizacji i ruchów społecznych z 25 krajów, co pokazuje, że nie jest to wyłącznie sprawa polska. Opinii międzynarodowej bardzo zależy na bezpieczeństwie przyrody Puszczy Białowieskiej.

Ocenił wypowiedzi i argumentację podnoszoną przez wiceminister Golińską:

– Pokazują, że resort środowiska jest kompletnie nieprzygotowany merytorycznie do tego działania. Udowadnianie wątpliwych tez, podpierając się rosyjskojęzycznymi stronami niewiadomego pochodzenia, dodatkowo tłumaczonymi w Tłumaczu Google jest niepoważne i nieprofesjonalne w obliczu kilku tysięcy fake newsów wysyłanych codziennie przez propagandę białorusko-rosyjską. Na pewno nie przystoi to urzędnikom zajmującym tak ważne dla ochrony przyrody stanowisko.

Zaznaczył: – Inwestycja, jeżeli zostanie zrealizowana, będzie miała znacząco negatywny wpływ na Puszczę Białowieską oraz populację takich zwierząt jak rysie. Budowa muru wiąże się z wycinką drzew, przeprowadzeniem dróg przez obszary ściśle chronione, a sam mur uniemożliwi przemieszczanie się zwierząt i podzieli ich siedliska. Polska jest w pełni odpowiedzialna za dewastację Puszczy Białowieskiej i dalsze kłopoty prawne na arenie międzynarodowej.

Z kolei posłanka Zielińska po posiedzeniu komisji komentuje:

– To spotkanie było potrzebne, bo wymiany informacji i dialogu z Ministerstwem Środowiska w sprawie tego, co właśnie dzieje się w Puszczy Białowieskiej, bardzo brakuje. Ale jednocześnie potwierdziło ono moje najgorsze obawy: wysoka zapora przetnie Puszczę Białowieską. Powstaną drogi dojazdowe, w tym – wzdłuż rezerwatu ścisłego. Ministerstwo z jednej strony krytykuje białoruską zaporę, tzw. systiemę z lat 80. XX w., a z drugiej – buduje własną jej wersję, tworząc jeszcze gorszą pułapkę dla zwierząt. Do tego robi to, nie stosując ani prawa środowiskowego, ani budowlanego, ani ustawy o ocenach środowiskowych, wyłączone są europejskie dyrektywy. To jest sprawa dla Komisji Europejskiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
"Nie udało się tego inaczej zaplanować. Inaczej droga musiałaby biec przez sercu rezerwatu ścisłego ? mówił w tym kontekście."
Droga nie mogłaby iść przez serce rezerwatu ścisłego, bo nie ma tam żadnych dróg, które by mogły zostać przystosowane do ruchu. Zakładam, że Generalny Ignorant ma na myśli Drogę Browską, która idzie dokładnie wzdłuż samej granicy rezerwatu ścisłego, a która to droga została w ostatnich tygodniach doszczętnie zniszczona - nie da się nią przejechać niczym poza ciężarówkami i nie da się przejść. II Wojna Światowa nie spowodowała takich zniszczeń. Mieszkańcy Białowieży siedzą po domach, turystyka została zlikwidowana. Nie wiem czy w ogóle a jeśli tak to za ile lat Białowieża ma szansę się odrodzić jako miejsce przyciągające turystów :-(
Przyjezdny cymbał, który u siebie wywiesił transparent "Murem za mundurem" to pewnie teraz nawet na tę swoją działkę nie dojedzie...
już oceniałe(a)ś
8
1
Czy zdążą z tą zaporą? .Wojna w Ukrainie,wojska Putina w Białorusi,a dalej jak Rosjanie zniszczą Ukrainę to co następna zapora ?. Ale jaka ? czy zatrzyma czołgi i rakiety ?
No ale ta z Białorusią zatrzyma przynajmniej dziki.
już oceniałe(a)ś
5
3
Jestem bardzo ciekawy gdzie byli ekolodzy, gdy Białoruś po swojej stronie budowała mur wzdłuż polskiej granicy. Poza tym wiele krajów UE również zbudowało mury wokół swoich granic, tylko jakoś wtedy UE w ogóle to nie przeszkadzało.
@arawin321
Białoruś nie budowała żadnego muru. Ogrodzenie z drutem kolczastym będące elementem systemu ochrony granicy zwane "sistiemą" wybudował Związek Radziecki. To taka uboższa wersja zasieków jakie powstały wzdłuż granicy w ciągu ostatnich miesięcy.
już oceniałe(a)ś
2
0