Ukraińcy w Białymstoku w wojnę nie wierzą, ale lęku o bliskich nie da się zagłuszyć. Z dala od polityki Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie, Gruzini i Polacy starają się porozumieć przy stole, na deskach teatru, w szkole, na zajęciach pozalekcyjnych swoich dzieci.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W studiu kulinarnym Zmokła Kura w Białymstoku – wielojęzyczny gwar. Białorusini, Ukraińcy i Polacy z zapałem siekają, podsmażają i duszą – pod czujnym okiem Iri Kaplaniszwili, Gruzinki, która z rodziną osiedliła się w Białymstoku przed rokiem. Z zawodu jest tłumaczką, ale też prowadzi warsztaty kulinarne i wyczarowuje ozdoby stołu z artystycznie krojonych warzyw i owoców. Białystok porównuje z Tbilisi: – Taki sam wielokulturowy – obdarza swoje nowe miasto niespodziewanym komplementem.

W Zmokłej Kurze Iri uczy uczestniczki i uczestników kursu przygotowywać gruzińskie potrawy: czachochbili z indykiem i czwisztari – kukurydziane placki z serem suluguni. Choć okazało się, że i podlaski – koryciński świetnie do nich pasuje.

Wrzuceni w nowe środowisko

Organizatorki warsztatu z fundacji POLZA nazwały projekt, którego jest on częścią: „Od migranta do obywatela". Bo nie chodzi tylko o wspólne gotowanie. Ale o to, żeby poczuć się dobrze, swobodnie, wreszcie u siebie. One wiedzą najlepiej, jak to jest ważne. Kiedy przyjechały do Białegostoku, słowa nie znały po polsku, nie wiedziały, gdzie co załatwić, czuły się tu wyobcowane. Daria Szydłowska pochodzi z Mińska na Białorusi, a Kateryna Hatsko – z Zaporoża na Ukrainie.

Daria Szydłowska i Kateryna Hatsko założyły Fundację POLZA, która pomaga migrantom, głównie zza wschodniej granicy
Daria Szydłowska i Kateryna Hatsko założyły Fundację POLZA, która pomaga migrantom, głównie zza wschodniej granicy  Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

– Ludzie bardzo potrzebują integracji w społeczności, nie tylko z Polakami, ale między sobą też – zauważyły Daria i Katia zaraz po tym, jak się poznały. – Potrzeby migrantów, wrzuconych w nowe środowisko bez wsparcia i wciąż o wszystko pytających, są ogromne.

Dlatego powołały do życia fundację POLZA – tłumaczoną jako „POLska ZAchęca", która oferuje pomoc w integracji i adaptacji cudzoziemców, w szczególności osób pochodzących z krajów sąsiadujących: Białorusi, Ukrainy, Rosji. Wspierają rozwój osobisty, społeczny i zawodowy, współpracę nowych mieszkańców pochodzących ze wschodu na rzecz zachowania tradycji, tożsamości i integracji ze społecznością lokalną.

NaszBielastOK. Na początku nie wiedziałyśmy nawet, co ludzie do nas mówią

A jak dokładnie to robią?

Zaczęły od klubu migranta, spotkań, wycieczek czy półkolonii dla dzieci. Poprowadziły też kulturalno-integracyjny projekt „Wielokulturowość Podlasia", skierowany do osób dorosłych.

Dwa potężne przedsięwzięcia

Teraz rozwinęły skrzydła. Zastrzyk energii i finansów na realizację planów otrzymały dzięki dotacjom na dwa duże projekty.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Właśnie ten „Od migranta do obywatela" – projekt integracyjno-edukacyjny dla dzieci, młodzieży i dorosłych – zakłada m.in. punkt informacyjno-doradczy w siedzibie fundacji (na ul. Branickiego 7, lok 314), z dyżurami asystenta międzykulturowego i prawnika. W Szkole Podstawowej nr 45 pracuje asystent cudzoziemców - Oleh z Białorusi. Klub Migrantów dwa razy w miesiącu zaprasza na filmy z native speakerem i gramatyczną „rozkminą" po projekcji. Są też kursy języka polskiego. Podczas spotkań tematycznych można porozmawiać np. o księgowości, finansach. Z kolei dzieci mają do dyspozycji np. spektakle czy warsztaty rękodzieła.

Łączenie i integracja wykluczonych. BTL w prestiżowym międzynarodowym projekcie

Projekt jest realizowany z dotacji programu Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG. Jego wartość wynosi 29 986 euro, a trwa od grudnia 2021 do grudnia 2022 r.

Drugie wielkie przedsięwzięcie Darii i Katii to „Wielokulturowa Szkoła", koncentrująca się na poprawie sytuacji dzieci i młodzieży z doświadczeniem migracji. Został wsparty (z Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny) kwotą 91 181,19 euro. Ten projekt będzie trwał do końca czerwca 2023 roku.

W jego ramach wsparcie otrzymają asystenci cudzoziemców w kolejnych białostockich szkołach. Będą rzecznikami dzieci. Będą też zajęcia z języka polskiego w różnych grupach wiekowych.

Głos dla dzieci i młodzieży

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

– Odbędą się warsztaty fotograficzne i wideo, w ramach których uczestnicy nakręcą filmy do publikacji w sieci i przygotują wystawę zdjęć o migracji. W swoich pracach odzwierciedlą po prostu swoje życie – zapowiada Daria Szydłowska. Sama poprowadzi warsztaty teatralne, przygotowujące spektakl o migracji planowany na marzec. Jest zawodową aktorką. Pisze też bajki edukacyjne dla dzieci, wydaje książki, reżyseruje przedstawienia i prowadzi animacje na różnych imprezach w dwóch językach – po polsku i po rosyjsku. W jej warsztatach wezmą udział zarówno przyjezdni, jak i Polacy. – Migracja to zjawisko, które dotyczy wszystkich – dodaje Daria. – A zwłaszcza warto oddać głos młodzieży, bo nie zawsze jest on tak dobrze słyszalny.

W projekcie będzie też miejsce na szkolenia dla nauczycieli i badania partycypacyjne z udziałem młodzieży. Powstanie również książeczka dla maluchów w przedszkolu, z obrazkami, aby mogły zgłaszać swoje potrzeby i komunikować się z opiekunkami.

Poza tymi dwoma projektami fundacja działa cały czas i zaprasza: na wielokulturowy teatrzyk „Integracja" (właśnie szykuje spektakl o miłości); na zumbę dla dorosłych (we wtorki i czwartki w godz. 10-11) i taniec nowoczesny dla dzieci (dwie grupy: 7-10 lat w piątki w godz. 17.30-18.30 oraz 11-13 lat w piątki od 18.45 do 19.45). Zajęcia są bezpłatne, prowadzi je instruktorka z Białorusi Tatsiana Yanuszkewicz.

Białystok. Otwarto centrum pracy niezależnych dziennikarzy z Białorusi. Będą stąd głosili wolne słowo

Większość aktywności odbywa się w salach Centrum Aktywności Społecznej, nieodpłatnie udostępnionych przez miasto Białystok. POLZA zaprasza do współpracy wszystkich, niezależnie od narodowości.

Kateryna: W wojnę nie wierzę

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W rozmowie trudno ominąć obecną napiętą sytuację w jej rodzinnym kraju. W oczach Katii pojawiają się łzy: – Tam zostali wszyscy moi bliscy. Moja rodzina mieszka w Kijowie, a rodzina męża – niedaleko Zaporoża. Widzimy, że jest agresja ze strony Rosji, ale ja zawsze wierzę, że wszystko dobrze się skończy. Przeżyliśmy wojnę w 2014 roku i w kolejną nie wierzę. Naprawdę mam nadzieję, że – jak to powiedzieć po polsku? – że rozum do głowy przyjdzie.

Katia ocenia, że poza tymi, którzy po 2014 roku szukali w Polsce ochrony międzynarodowej, zazwyczaj Ukraińcy przyjeżdżają tu w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw. Migracja ekonomiczna jest stabilna, na stałym poziomie, nie było większego napływu. – Na razie, dopóki nie wiemy, co dalej wydarzy się z Rosją – zaznacza.

Premier na granicy polsko-białoruskiej. Polska szykuje się na falę uchodźców z Ukrainy

I dodaje, że jeżeli jednak sytuacja się pogorszy, razem z przyjaciółmi jest w stanie pomóc rodakom uciekającym do Polski. – Staramy się pomagać wszystkim i myślę, że bardzo dobrze nam to wychodzi. Na Ukrainie pracowałam w medycynie, robiłam badania krwi w laboratorium, a po przeprowadzce, kiedy założyłyśmy z Darią fundację, czuję się potrzebna i zadowolona, że mogę pomóc komuś w załatwieniu spraw, w tłumaczeniu, znalezieniu mieszkania.

Więcej informacji na stronie fundacji i w jej mediach społecznościowych.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem