Mieszkańcy gmin Puszczy Białowieskiej oczekują działań prowadzących do natychmiastowego zniesienia zakazu przebywania w polsko-białoruskiej strefie przygranicznej. "Mur w Puszczy nie rozwiąże żadnych problemów, przysporzy jedynie nowych" - piszą w petycji do władz puszczańskich gmin.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

CZYTAJ TAKŻE: Pół tysiąca naukowców apeluje o powstrzymanie budowy zapory na granicy polsko-białoruskiej

Zbiórkę podpisów pod petycją „Nie dla muru i stref zamkniętych w rejonie Puszczy Białowieskiej" do władz samorządowych z puszczańskich gmin zainicjowała grupa tutejszych mieszkańców, w tym Katarzyna Leszczyńska, tłumaczka i organizatorka turystyki, mieszkanka gminy Narewka, zaangażowana od lat w ochronę Puszczy Białowieskiej.

Puszcza Białowieska. Mur na granicy nie rozwiąże problemów

Katarzyna Leszczyńska apeluje o podpisywanie się pod petycją do „wszystkich, którzy wolą budować mosty, a nie mury", nie zgadzają się na budowę 186-kilometrowej zapory o wysokości 5,5 metra, która ma przeciąć także Puszczę Białowieskąc, w tym jej rezerwat ścisły, a za tym na „izolację mieszkańców przygranicznej strefy" (budowa zapory trwa od ubiegłego tygodnia i ma zakończyć się w czerwcu).

Przypomina: - Komisja Europejska, podzielając obawy m.in. środowisk przyrodniczych, wezwała rząd Polski do przeprowadzenia właściwej oceny oddziaływania tego muru na środowisko. Interweniuje także Komitet UNESCO. Do tego czasu inwestycja powinna zostać wstrzymana.

W petycji stwierdzono: „Oczekujemy działań prowadzących do natychmiastowego zniesienia zakazu przebywania w strefie nadgranicznej przy granicy z Białorusią. Mur w Puszczy nie rozwiąże żadnych problemów, przysporzy jedynie nowych. Postulujemy poszukiwanie alternatywnych rozwiązań, lub przynajmniej wprowadzenie przejrzystych mechanizmów kontrolnych i podjęcie działań na rzecz minimalizacji negatywnych skutków planowanej zapory dla mieszkańców regionu i dla Puszczy Białowieskiej. Żądamy konsultacji problemów, jakie niesie budowa muru, ze specjalistami i możliwości udziału w nich obywatelek i obywateli".

Tołcze, województwo podlaskie, granica polsko-białoruska. W czwartek (27 stycznia) dwa dni po przekazaniu przez straż graniczną wykonawcom terenów pod budowę zapory na granicy polsko-białoruskiej, jej fragment pod okiem mundurowych mogli obejrzeć dziennikarze
Tołcze, województwo podlaskie, granica polsko-białoruska. W czwartek (27 stycznia) dwa dni po przekazaniu przez straż graniczną wykonawcom terenów pod budowę zapory na granicy polsko-białoruskiej, jej fragment pod okiem mundurowych mogli obejrzeć dziennikarze  Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Wyborcza.pl

CZYTAJ TAKŻE: Zapora na granicy polsko-białoruskiej. Dziennikarzom pokazano budowę: betoniarki i wiertnice

W odniesieniu do zakazu przebywania w zamkniętej przygranicznej strefie (jest zamknięta od września; wcześniej objęta była stanem wyjątkowym) w petycji napisano: „Z dnia na dzień pozbawiono nas elementarnych praw zagwarantowanych w Konstytucji RP, między innymi prowadzenia działalności gospodarczej (w przypadku branży turystycznej) czy swobodnego przemieszczania się". Przypomniano: „O bezprawności tej sytuacji orzekł 18 stycznia 2022 Sąd Najwyższy, który podkreślił również, że Rada Ministrów w rozporządzeniu nieproporcjonalnie wkroczyła w wolność przemieszczania się i oraz wyboru miejsca pobytu, co narusza artykuł 54 Konstytucji. Pomimo obowiązującego wyroku Sądu Najwyższego, nie został on rozpowszechniony ani przez władze lokalne ani państwowe, a przygraniczna rzeczywistość lokalnych społeczności nie zmieniła się w żaden sposób".

Stwierdzono, że mieszkańcy przygranicznej strefy, w szczególności dzieci i młodzież, cały czas dramatycznie odczuwają skutki zamknięcia i ograniczeń, jakie zostały na nich nałożone.

Puszcza Białowieska. Wioski zamieniły się w wojskowe poligony

W petycji przywołano opinię jednej z tutejszych mieszkanek: "Stan wyjątkowy, strefa, wojna hybrydowa, mur, zakaz wstępu, zakaz tego, zakaz tamtego… Halo! My tu żyjemy! I chcemy żyć normalnie! Wiecie, co nas wkurza? Że jedziemy kilkadziesiąt, czy kilkaset kilometrów dalej i wszyscy żyją normalnie. Budzą się rano, przytulają dzieci, spieszą się do pracy, potem z koleżankami na kawę, a może do kina, na targ czy do marketu na zakupy, w weekend koc i seriale lub wypad na narty, a może po prostu spacer z dzieciakami. I wiecie co? My też bardzo byśmy tak chcieli".

Tuż potem opisano: „Nasze wioski zamieniły się w wojskowe poligony, widok wozów bojowych za oknem, nieustanne kontrole przez służby mundurowe, to nasza codzienność. Jesteśmy zamknięci - nie mogą nas odwiedzać przyjaciele, krewni z innych regionów Polski czy świata. Nie najlepiej czujemy się również ze świadomością, że obok nas stacjonują od miesięcy uzbrojeni młodzi ludzie, często odreagowujący stresowe sytuacje pokazem siły, nie radzący sobie z trudną sytuacją, w jakiej się znaleźli. Niewyobrażalne tragedie ludzkie, kryzys humanitarny, za chwilę kryzys gospodarczy". Zwrócono uwagę: „Branża turystyczna stoi w obliczu katastrofy: osłabiona ograniczeniami czasu pandemii, pozbawiona możliwości normalnego zarobkowania od września 2021, nie udźwignie kolejnego zamknięcia. Turyści nie przyjeżdżają do Puszczy, zniechęceni militaryzacją regionu, egzekwowanym wbrew wyrokowi SN zakazem swobodnego poruszania się, sposobem traktowania migrantów oraz grozą push backów. Kto przyjedzie na przyrodnicze wyprawy, na których częściej teraz można spotkać pancernego rosomaka niż żubra, a duże części Puszczy Białowieskiej zostały „zamknięte"? Dalsze utrzymywanie tego stanu jest niezgodnie z prawem oraz szkodliwe dla regionu, ze względu na skutki ekonomiczne oraz dobrostan mieszkańców".

W petycji w tym kontekście zaapelowano do władz lokalnych do zajęcia stanowiska „wobec wprowadzonych niekonstytucyjnie ograniczeń oraz wsparcie mieszkańców w ich proteście, a rząd polski do podjęcia natychmiastowych działań mających na celu zniesienie tych ograniczeń". Zażądano „likwidacji stref, w których obowiązuje zakaz przebywania lub zmniejszenia ich do samego pasa granicznego i terenu do niego przyległego w pasie 200 metrów, jak również wyjęcia z nich wszystkich miejscowości".

Puszcza Białowieska. Wezwanie gminnych władz do konsultacji

W odniesieniu do budowy zapory w petycji zaznaczono, że mieszkańcom przygranicznych terenów, na których powstaje, nie został przedstawiony plan lub projekt budowy, ani nie odbyło się żadne spotkanie informacyjne o działaniach przewidzianych w bezpośrednim sąsiedztwie miejsc ich zamieszkania.

Podkreślono m.in.: „Zapora wzniesiona po środku Puszczy, dzieląca skomplikowany ekosystem na dwie odrębne części, będzie miała katastrofalne skutki dla przyrody, a opinia międzynarodowa odbierze ją jako niszczenie Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego. Prace budowlane i intensywne eksploatowanie terenu negatywnie wpłynie na florę i faunę, oraz jeszcze bardziej utrudnią życie mieszkańców. Już dziś wiele dróg i szlaków, w tym szlaki turystyczne na terenie Parku Narodowego, zostało zniszczonych przez ciężkie pojazdy wojskowe. Na naszych oczach dokonuje się dewastacja marki turystycznej Podlasia, szczególnie regionu Puszczy Białowieskiej: jedynie dzika, dobrze chroniona Puszcza przyciąga tu miłośników przyrody z Polski i całego świata".

Przywołano list środowiska naukowego do KE w sprawie budowy tej zapory, którzy stwierdzili, że „skutki barierowego oddziaływania zapory będą dramatyczne i doprowadzą do trwałego przerwania funkcjonalnej łączności korytarzy ekologicznych sieci Natura 2000 w skali krajowej i europejskiej".

Napisano: „Oczekujemy, że władze samorządowe będą nie tylko biernymi obserwatorami trwającego kryzysu, lecz podejmą działania na rzecz poszukiwania alternatywnych rozwiązań lub przynajmniej minimalizacji szkód i obciążeń. Nawołujemy władze gminne do przeprowadzenia konsultacji na temat wpływu budowy zapory na nasz region: z placówkami naukowymi, inżynierami (w sprawie stanu dróg), socjologami (w sprawie uciążliwości hałasu), specjalistami ds. turystyki, ze Strażą Graniczną (w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa)".

Mieszkańcy przygranicznych puszczańskich gmin w związku z sytuacją tutaj chcą uczestniczyć w konsultacjach oraz otrzymać możliwość zadawania pytań władzom samorządowym i zaproszonym do współpracy specjalistom. „Również komunikacja gmin z firmami pracującymi przy budowie muru jak i z SG powinna być prowadzona w sposób jawny" - piszą w petycji.

Mur na granicy. Mieszkańcy chcą powrotu do normalnego życia

Petycję zakończono oświadczeniem: „My, mieszkańcy i mieszkanki, jesteśmy zmęczeni ciągłą obecnością wojska, przerażeni perspektywą zwiększenia ruchu ciężkich pojazdów w związku z planowaną budową. Chcemy powrotu do normalnego życia i pracy, nie zgadzamy się na niszczenie przyrody (przeciwko niszczeniu Puszczy Białowieskiej wielu z nas protestowało podpisując petycję "Nie dla niszczenia Puszczy Białowieskiej przez budowę muru na granicy"). Chcemy aby nasze rodziny i przyjaciele mogli nas swobodnie odwiedzać. Chcemy aby turyści, bez których nie potrafimy wyobrazić sobie funkcjonowania naszego regionu, mogli cieszyć się pięknem Puszczy, a jednocześnie wspierać lokalną gospodarkę. Władze samorządowe, które nie wykazują inicjatywy mającej na celu realną poprawę sytuacji mieszkańców oraz dbałości o przyszłość regionu, przy kolejnych wyborach samorządowych z pewnością nie zostaną pozytywnie ocenione. Oczekujemy zdecydowanych działań ze strony władz gminnych - ich zaniechanie wpłynie negatywnie na wizerunek władz lokalnych i ocenę ich skuteczności, zarówno przez mieszkańców, jak i obserwatorów z zewnątrz oraz turystów. Podjęcie działań w zaistniałej sytuacji jest Waszym obowiązkiem wobec lokalnej społeczności".

Podpisy pod petycją zbierane są TUTAJ

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Ten mur jest zbrodnią na przyrodzie, na ostatnim naturalnym lesie w Europie. Tych zbrodni na polskiej przyrodzie pisowcy mają na sumieniu już mnóstwo: przekop mierzei, wycinki pomnikowych drzew w Turnickim Parku Narodowym, dewastacja ŚPN. widać, nie cofną się przed niczym. Wbrew wszystkiemu, oczywiście także wbrew ludziom, którzy tam żyją, bo najważniejsze jest dobro pisowców, którzy w dobrobycie mieszkają sobie daleko od granicy.
już oceniałe(a)ś
6
1
Jak wejdą ruskie to dopiero będzie normalność.
@dobry_czlowiek...
a te twoje "ruskie" to będą szli jak uchodźcy prosto z samolotu w cywilnych ciuchach? Czy może jednak będzie pełne wsparcie logistyczne, dla którego mur będzie problemem natury humorystycznej? Może przed "ruskimi" grzybiarzami cię ochroni "dobry" człowieku..
już oceniałe(a)ś
0
1