Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aktywiści z Grupy Granica znajdowali go dwukrotnie w ostatnich dniach grudnia w podlaskim lesie. Po drugiej wywózce na granicę z Białorusią i wypchnięciu za druty chłopiec był wycieńczony, kończył mu się zapas leków na epilepsję. Wolontariusze postawili na nogi biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR), by zapobiec kolejnemu push-backowi, którego nastolatek mógłby nie przeżyć.

Przebywa w placówce opiekuńczej

W sprawie 16-letniego chłopca, który podróżuje bez opieki osoby dorosłej, interweniowało wiele osób, m.in. posłanki Daria Gosek-Popiołek (Lewica) i Urszula Sara Zielińska (Zieloni). Na swoje interwencje poselskie otrzymały od komendanta Placówki Straży Granicznej w Bobrownikach ppłk. Grzegorza Krawiela odpowiedź, że nastolatek został 2 stycznia 2022 r. umieszczony w domu dziecka w miejscowości na terenie województwa podlaskiego i w nim przebywa.

Dzień wcześniej Obadah złożył deklarację o zamiarze złożenia wniosku o udzielenie mu ochrony międzynarodowej w Polsce. SG wreszcie zgodnie z prawem wystąpiła do Sądu Rejonowego w Białymstoku o ustanowienie mu kuratora do reprezentowania go w postępowaniu administracyjnym oraz w postępowaniu o udzielenie ochrony międzynarodowej na terytorium RP. W oddzielnym wniosku SG wystąpiła o umieszczenie chłopca w pieczy zastępczej. Komendant zaznacza, że dopiero po rozpatrzeniu tych wniosków przez sąd możliwe będzie złożenie wniosku o ochronę międzynarodową.

Posiedzenie sądu odbyło się we wtorek (4 stycznia). Kuratorem została ustanowiona adwokat Magdalena Choruży, współpracująca z Grupą Granica. Mecenas ma starać się o złożenie wniosku o rozpoznanie ochrony międzynarodowej w Niemczech, gdzie mieszka rodzina chłopca. Aktywiści dodają, że znaleźli też rodzinny dom dziecka, który zarekomendowali sądowi i czekają na decyzję, czy zostanie w nim umieszczony.

Czytaj też: Wolontariuszka na granicy: Wiedziałam, że muszę w to wejść, bo nie będę sobą. I rodzina musiała to przyjąć

Dwie ostatnie tabletki

Obadah razem z bratem został wysłany przez mamę i tatę z Syrii do Europy. Po to, by mógł się leczyć. Dwa lata temu uległ w Syrii poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego doznał urazu głowy. Cierpi na ataki padaczki, a zapobiegają im leki, które zabezpieczają go na 12 godzin. Gdy został wyrzucony przez polskich pograniczników na Białoruś, miał przy sobie dwie ostatnie tabletki. Był zziębnięty i wycieńczony.

Z aktywistami z Grupy Granica w nocy z 28 na 29 grudnia skontaktowała się rodzina chłopca mieszkająca legalnie w Niemczech – ciotka i wuj ze statusem uchodźców. Mają od rodziców chłopców notarialne upoważnienie do przejęcia opieki nad nimi. Okazało się, że bracia zostali rozdzieleni na Białorusi, jeden dotarł do Niemiec. Natomiast Obadah po przekroczeniu granicy z Polską 29 grudnia nad ranem został w Białymstoku zatrzymany przez policję.

Prawnik Grupy Granica wpadł na trop nastolatka w Komendzie Miejskiej Policji w Białymstoku, ale prawdopodobnie w środę po południu chłopak został przekazany straży granicznej.

Karolina Czerwińska, członkini zarządu fundacji Polskie Forum Migracyjne, która od początku zajmowała się sprawą odnalezionego w lesie nastolatka, skorzystała z możliwości, jaką daje ustawa, i złożyła w imieniu chłopca do Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej wniosek o ochronę międzynarodową. We wniosku podkreśliła, że ze względu na kraj pochodzenia cudzoziemca, trwającą w nim wojnę i poważne naruszenia praw człowieka w Syrii, jego małoletniość oraz szeroko udokumentowaną praktykę brutalnej przemocy wobec cudzoziemców na Białorusi w jego najlepszym interesie jest wszczęcie procedury o udzielenie ochrony międzynarodowej na terytorium RP.

Niestety, mimo tych wysiłków Obadah został wypchnięty za druty. W czwartek (30 grudnia) rano był już na Białorusi, bez telefonu, który zabrali mu funkcjonariusze. Na szczęście był z grupą osób, mógł korzystać z ich telefonu.

Na SOR, do neurologa

Następnego dnia, w piątek (31 grudnia), aktywiści z Grupy Granica znaleźli 16-latka ponownie – chłopcu znowu udało się przekroczyć granicę. Asia i Bartek z fundacji Ocalenie wzięli go pod ręce i doprowadzili do szpitala w Sokółce. Okazało się, że nie ma tam neurologa i konieczne jest przewiezienie chłopca do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Około godz. 15 Obadah trafił tam na SOR, jednak wieczorem okazało się, że nie zostanie zatrzymany w szpitalu. Przyjechała po niego straż graniczna i zabrała do placówki w Bobrownikach, po drodze funkcjonariusze wykupili przepisane przez lekarza leki.

SG zapewniała, że przyjmie wniosek o ochronę 16-letniego Syryjczyka, a on zostanie w placówce opiekuńczej, ale widmo wywózki wciąż wisiało nad chłopcem – wcześniej został zabrany na granicę właśnie z tego posterunku.

Czytaj też: Pozwalamy na to, żeby ludzie w podlaskich lasach umierali. Raport o leczeniu przy granicy

16-letni chory Obadah z Syrii, wyrzucony na Białoruś, ponownie znalazł się w Polsce i trafił do szpitala16-letni chory Obadah z Syrii, wyrzucony na Białoruś, ponownie znalazł się w Polsce i trafił do szpitala Fot. Grupa Granica

SG przyznała się do wywózki

Straż graniczna przyznała, że nastolatek „został doprowadzony do linii granicy", ale twierdziła, że był z osobą dorosłą, członkiem rodziny: „W środę, 29 grudnia, funkcjonariusze SG prowadzili czynności wobec 5-osobowej grupy obywateli Syrii, wśród których był nastolatek (w styczniu 2022 roku skończy 17 lat). Nastolatek podróżował z opiekunem – członkiem rodziny. Zatrzymane osoby były przewożone samochodem przez obywatela Gruzji, organizatora nielegalnego przekroczenia granicy. Mężczyzna miał wywieźć cudzoziemców do Niemiec.

Podczas trwających kilka godzin czynności, prowadzonych przez funkcjonariuszy Straży Granicznej, żaden z obywateli Syrii nie deklarował chęci ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce. Cały czas wyrażali chęć dotarcia do Niemiec. Ponadto żadna z tych osób nie uskarżała się na swój stan zdrowia, nikt nie wymagał pomocy medycznej i nikt o nią nie poprosił. Na podstawie obowiązujących przepisów osoby te otrzymały postanowienia o opuszczeniu terytorium naszego kraju i zostały doprowadzone do linii granicy".

Wywózki dzieci są wyrazem okrucieństwa

Rodzina chłopca zaprzecza, by podróżował on z jakimś krewnym. Wcześniej był ze starszym bratem, ale jemu udało się przejść i dotrzeć do Niemiec. 29 grudnia Obadah był sam, a wniosek o ochronę w jego imieniu został złożony o godz. 23. Aktywiści podkreślają, że chłopiec nie mówi po angielsku, a funkcjonariusze nie znają arabskiego, nie było więc możliwości skomunikowania się i przekazania informacji o jego potrzebach.

Czytaj też: Raport z granicy polsko-białoruskiej. Grupa Granica: Straż graniczna wywiozła 9 migrantów z narażeniem ich życia i zdrowia

– Podkreślmy po raz kolejny: wywózki i wypychanie do Białorusi dzieci, które znalazły się na terytorium Polski, jest nielegalne. Proceder ten narusza podstawowe prawa, jak również jest wyrazem okrucieństwa i skrajnej przemocy państwowej wobec osób najbardziej na nią narażonych. Białoruś, która stosuje wobec migrantów tortury, nie jest w żadnym razie krajem bezpiecznym, a przepychanie dzieci na jej terytorium naraża je na utratę zdrowia i życia. Mimo to od pięciu miesięcy obserwujemy systematyczną normalizację przemocy i łamanie praw, także wobec najmłodszych i najbardziej zagrożonych osób – alarmują aktywiści z Grupy Granica.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.