Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

We wtorek (28 grudnia) rano Straż Graniczna przekazała: „W dniu 27.12 granicę polsko-białoruską próbowało nielegalnie przekroczyć 68 cudzoziemców. Na odcinku ochranianym przez placówka SG w Mielniku grupa 24 cudzoziemców siłowo forsowała granicę. Na odcinkach PSG w Narewce, Białowieży oraz Czeremsze grupy osób podchodziły pod granicę".

Uchodźcy. Wywózka Straży Granicznej kilkanaście godzin przed Wigilią

Rzeczniczka Komendy Głównej SG ppor. Anna Michalska doprecyzowała w rozmowie z "Wyborczą" twitterowy, wtorkowy raport: - Na odcinku ochranianym przez naszą placówkę w Mielniku w grupie, która forsowała granicę około godz. 21 byli wyłącznie mężczyźni, obywatele Iraku. Kamieniami pomagali im rzucać w naszą stronę białoruscy funkcjonariusze. Na odcinkach, gdzie grupy podchodziły pod granicę cięto concertinę. Dziś około godz. 3 rano pod granicę na terenie placówki w Czeremsze do granicy zbliżyła się około 30-osobowa grupa. Wycofała się jednak na widok naszych służb.

Straż Graniczna poinformowała też, że do jej placówek na granicy polsko-białoruskiej, gdzie najczęściej dochodzi do siłowych prób nielegalnego przekroczenia, trafiło 100 tarcz ochronnych. Z technik posługiwania się tarczami zostało już przeszkolonych 162 funkcjonariuszy SG, a szkolenia prowadzi podlaska policja.

Tymczasem wczoraj wieczorem Grupa Granica [skupia 14 organizacji pozarządowych, działających na rzecz praw człowieka, oraz wsparcia uchodźców i migrantów w Polsce - red.], opublikowała kolejną niepokojącą wiadomość dotyczącą sytuacji na granicy polsko-białoruskiej: "W noc przed Wigilią przy 10 stopniach mrozu, Straż Graniczna wywiozła z Polski 9 zmarzniętych i głodnych ludzi w stronę zimnego białoruskiego lasu". Relacjonuje: "Grudzień jest piątym miesiącem kryzysu humanitarnego na Podlasiu. Coraz trudniejsze warunki pogodowe, nieustające wywózki i przemoc ze strony funkcjonariuszy służb stanowią nieodłączny element codzienności pogranicza. Mimo to mieszkanki i mieszkańcy tego regionu codziennie podejmują działania pomocowe. Również w ostatnich dniach interweniowali, niosąc pomoc humanitarną dziewięcioosobowej grupie osób z Syrii, Iraku i Turcji, które błądziły w bardzo trudnym terenie, po lasach i bagnach. W tym czasie wolontariuszki i wolontariusze dostarczyli im jedzenie i odzież oraz dali podstawowe wsparcie umożliwiające przeżycie. Na miejsce dotarł również zespół medyczny Fundacji Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Pomimo skrajnie złych warunków pogodowych, złego stanu zdrowia (przemęczenie i hipotermia), interwencji ze strony mieszkanek i mieszkańców oraz wsparcia humanitarnego udzielanego przez 3 kolejne dni i noce uchodźcy zostali wywiezieni przez pograniczników z zimnego lasu w Polsce do Białorusi. Wywózka odbyła się o północy, kilkanaście godzin przed Wigilią".

Czytaj także: Uchodźcy na granicy. Tortury, poniżenie, przemoc. Kolejny wstrząsający raport Amnesty International

Uchodźcy. Duży mężczyzna z zimna skulony jak dziecko

W kontekście tej sytuacji Grupa Granica przywołuje relację jednej ze wspierających ją wolontariuszek ze spotkania tej dziewięcioosobowej grupy: - Wyobraź sobie, że po kilku godzinach zimowej przeprawy przez las spotykasz człowieka. Duży mężczyzna. Trzęsie się. Leży skulony, zwinięty jak dziecko, dłonie wsadzone pod pachy. Na nogach ma filcowe, „babcine" kapcie, krótkie, do kostki, nasunięte na gołe stopy. Mokre. Jest zimno, minus 8, za chwilę minus10 stopni. Późny zmierzch. Wokół pełno wojska i Straży Granicznej. Wiesz, że będzie jeszcze zimniej. Co robisz? Naprawdę zastanów się: co byś zrobiła? Wiesz, że wszystkie procedury trwają, większość nie daje gwarancji i nie działa w imię ochrony drugiego człowieka. Na samą myśl o wywózce do Białorusi ludzie, których spotkałaś, zastygają przerażeni, składają dłonie, mówią do ciebie: „No Belarus, no Belarus". To jedyna sentencja, którą znają wszyscy, bez wyjątku. Sama twoja obecność już ich przeraża i stanowi dla nich zagrożenie. W ogóle nie powinno cię tam być. Zamiast ciebie powinny być tam specjalne jednostki zajmujące się ratowaniem ludzi i ochroną praw człowieka.

Granica polsko-białoruska. Zawracanie zagraża życiu tych ludzi

Aktywiści i aktywistki Grupy Granica opisują też doświadczenie w odniesieniu do tej sytuacji mieszkanek Białowieży, które właśnie w wigilię Bożego Narodzenia dowiedziały się, że spotkana kilka dni wcześniej grupa osób została zawrócona na pas graniczny, a była w polskim lesie już od wtorku (21 grudnia) - wówczas temperatury w nocy sięgały minus 10 stopni.

Mieszkanki Białowieży opowiadają: - Wiemy, że w takich warunkach tylko marsz pozwala na przeżycie. Ci ludzie przeszli około 15 km, przez bardzo trudne odcinki lasu. Została im udzielona pomoc medyczna, ich stan fizyczny był bardzo słaby. Niestety osoby te zostały zabrane przez Straż Graniczną po co najmniej 3 dniach pobytu w Polsce… i kolejnego dnia były już w Białorusi. Nawet w dniu niosącym nadzieję światu [wigilię Bożego Narodzenia - red.], tutaj - w Polsce - nie ma miejsca na najmniejszy gest dający nadzieję na respektowanie praw człowieka. Czy prawo, według którego działa Straż Graniczna, naprawdę nakazuje wypychanie ludzi w ręce przedstawicieli reżimu Łukaszenki? W warunkach, które zagrażają życiu? Zawracanie zagraża życiu tych ludzi. My o tym wiemy i wie o tym Straż Graniczna.

Rzecznik Michalska zapewnia, że w odniesieniu do tej dziewięcioosobowej grupy migrantów "wszelkie procedury zostały zachowane". A więc procedury dotyczące push-backów.

- Zawsze działamy zgodnie z prawem. Nigdy nikt nie jest zostawiany na granicy bez pomocy, jeśli jej wymaga. Jeśli ktoś deklaruje chęć objęcia go ochroną międzynarodową, może to zrobić - dodaje.

Grupa Granica zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich i UNHCR z prośbą o interwencję w opisanej sprawie w związku z narażeniem życia i zdrowia wywiezionych osób. Aktywiści dodają: "Od pięciu miesięcy apelujemy o deeskalację kryzysu na granicy. Zwracamy się do polskich władz o poszanowanie praw człowieka, w tym szczególnie praw migrantek i migrantów, zaprzestanie wywózek do Białorusi oraz dopuszczenie organizacji humanitarnych, medyków, mediów i niezależnych obserwatorów do strefy stanu wyjątkowego".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.