Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trzy osoby z Syrii i jedna z Iraku. Dwie kobiety i dwóch mężczyzn, wszyscy bardzo młodzi. Jedna z kobiet w bardzo ciężkim stanie, wymagająca karetki. Utknęli w trudnym terenie w okolicy zalewu Siemianówka. Mieszkaniec okolicy i aktywista Grupy Granica Kamil Syller wraz z wolontariuszami usiłowali im pomóc już w poniedziałek (13.12) wieczorem. Syller opisywał, jakie to było trudne: „kilometry bagien i mokradeł, sieć małych rzeczek, od południa Narew. Dojście jedyną groblą strzeżone termowizją. Ciemno, zimno".

Uchodźcy na granicy. Doba czekania na pomoc

Aktywiści po analizie ryzyka zrezygnowali z akcji ratunkowej, tutaj potrzebni byli specjaliści. Powiadomili o potrzebujących Ochotniczą Straż Pożarną i wiedząc, że za nią zawsze przyjeżdża Straż Graniczna, o wsparcie poprosili także dr Hannę Machińską, zastępczynię Rzecznika Praw Obywatelskich. Po to, żeby zapobiec natychmiastowemu push-backowi, czyli wywiezieniu migrantów z powrotem na granicę.

W poniedziałek wieczorem służby zaalarmowali przedstawiciele i przedstawicielki Grupy Granica, Fundacji Ocalenie i Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Pierwsze zgłoszenie z aktualną na tamten moment lokalizacją służby dostały o godz. 22.41. I nic się nie działo, migranci spędzili sami noc i kolejny dzień, aż do popołudnia. Byli w rwącym się kontakcie z aktywistami. Od czasu do czasu pisali do ludzi z fundacji Ocalenie. O godz. 14.58 Hana, Alaa, Khaled i Murtadha napisali (tłum. z arabskiego): „Jesteśmy w niebezpieczeństwie. Prosimy, zróbcie wszystko, aby do nas dotrzeć. Jeśli trzeba, wezwijcie policję".

O godz. 15 aktywiści wysłali służbom aktualizację lokalizacji.

Chwilę po godz. 16 migranci wysłali kolejną wiadomość: „Chcemy ubiegać się o azyl w Polsce".

Akcja na bagnach. Strażacy na pomoc

Rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz relacjonowała we wtorek po południu działania: - Mamy lokalizację, staramy się dotrzeć do tych osób, szukamy ich.

Poszukiwania prowadzili z lądu i powietrza (dronem) funkcjonariusze z dwóch placówek SG: w Narewce i w Michałowie.

Uchodźców odnaleziono ich przy pomocy drona, ale trudno było do nich dotrzećUchodźców odnaleziono ich przy pomocy drona, ale trudno było do nich dotrzeć Fot. Straż Graniczna/Twitter

- Kluczowym elementem akcji były poszukiwania z drona. Szczęśliwie zdarzyła się luka pogodowa i wtedy mogli zostać namierzeni - opowiada mjr Zdanowicz. - Nasi funkcjonariusze dotarli do nich na odległość około 150 metrów, ale dalej się nie dało, funkcjonariusz zapadł się w wodę po pas. Oni siedzieli na wysepce, rozpalili nawet na niej ognisko. Utrzymywany był z nimi kontakt, rozmawiano po angielsku. Trzeba było wezwać specjalne jednostki straży pożarnej.

Wezwano wyspecjalizowane brygady z Białegostoku i Jałówki, na miejsce przyjechali strażacy w kombinezonach wypornościowych i przy użyciu liny ratowniczej wyciągali po dwie osoby na utwardzony teren, gdzie mogła już dojechać karetka.

Akcja zakończyła się około godz. 20.30.

Czytaj także: "Proszę, uratujcie życie Tamana". Korytarz humanitarny natychmiast!

Uchodźcy. Będą składać wnioski o azyl

W środę (15.12) straż graniczna poinformowała na Twitterze: „Wczoraj #funkcjonariuszeSG z placówek w Michałowie i Narewce wspólnie z @KGPSP prowadzili przez kilka godzin akcję ratowniczą. Czworo nielegalnych imigrantów obywateli Syrii i Iraku utknęło na bagnach. Udało się ich odnaleźć dzięki użyciu drona #WP. Dwie osoby przewieziono do szpitala".

Z kolei płk Marek Pietrzak, rzecznik WOT, także pochwalił się na Twitterze filmem z wczorajszej akcji ratunkowej, w której pomagał też WOT.

Katarzyna Zdanowicz poinformowała nas, że dwoje pacjentów będzie już dziś wypisywanych ze szpitala.

- Na szczęście nic poważnego się nie wydarzyło, jeśli chodzi o ich stan zdrowia. Będą składać dokumenty o ochronę międzynarodową - dodaje Zdanowicz. Dwie pozostałe uratowane osoby trafiły do placówki SG w Narewce: - Żadnych czynności jeszcze z nimi nie prowadziliśmy, czekamy, aż wypoczną i przyjedzie tłumacz. Na razie zjedli śniadanie i mieli testy na covid.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.