Werbista o. Konkol był w Podlaskiem postacią znaną, charyzmatyczną, założył "przedsiębiorstwo" działalności charytatywnej, od kilkudziesięciu lat nieustannie pomagające rodzinom w potrzebie. Zmagał się z poważnymi chorobami, ale ostatnio także z zarzutami kilku kobiet o nadużycia o charakterze seksualnym. Zmarł w wieku 62 lat w białostockim szpitalu.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tę wiadomość podał kapłan w trakcie eucharystii w stowarzyszeniu Droga, w niedzielę (12.12). Natychmiast zdecydował o wystawieniu Najświętszego Sakramentu w białostockiej kaplicy stowarzyszenia. Modlitwa ma tam trwać tak długo, jak długo będą chętni, by przyjść i pomodlić się za duszę ojca Edwarda – na pewno dziś do północy.

Słychać go było i widać z daleka - tubalny głos, 194 cm wzrostu i tyleż charyzmy. Ks. Edwarda Konkola, zakonnika ze Zgromadzenia Misyjnego Księży Werbistów znali w Białymstoku wszyscy. To ksiądz instytucja, który chodzi w sandałach nawet zimą - wiedzą ludzie. Chorował na cukrzycę. A założone przez niego Stowarzyszenie Droga to najbardziej znana podlaska marka, rokrocznie otrzymująca gros pieniędzy z jednego procentu przekazywanego przez podatników na rzecz organizacji pożytku publicznego.

Ojciec Edward Konkol nie żyje
Ojciec Edward Konkol nie żyje  Fot. AGNIESZKA SADOWSKA / Agencja Wyborcza.pl

Dzieło życia

O. Edward w Warszawie kończył resocjalizację i początkowo zajął się pracą z osobami uzależnionymi.

W 1991 r. założył Stowarzyszenie Pomocy Rodzinie "Droga". To placówka zaangażowana w pomoc dzieciom i młodzieży z rodzin ubogich i zagrożonych patologiami. Stowarzyszenie pod jego kierownictwem organizowało letnie wypoczynki dla dzieci, zbiórki żywności i odzieży, pomoc terapeutyczną. Zbierało też pieniądze na stypendia dla najzdolniejszych podopiecznych. Z jego inicjatywy pomagało najuboższym mieszkańcom z województwa podlaskiego w czasie świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy.

Urodził się i wychowywał w Jastarni i tam zabierał dzieciaki na kolonie. 

Kilkanaście lat temu ekipa ks. Konkola otworzyła też "Nasz Dom" - placówkę pomagającą rodzinom dysfunkcyjnym, poprzez sprawowanie opieki dziennej i całodobowej w sytuacjach kryzysowych. Następnie - "Etap" - jeden z pierwszych w Polsce ośrodków dla młodzieży eksperymentującej ze środkami odurzającymi i ich rodzin. Później - "Dom Powrotu" dla dzieci ulicy.

Świąteczne dzieło Drogi: Paczki dla 3300 potrzebujących, by dostrzegli choć jeden promień niebios

Droga mobilizowała się przed świętami, obdarowując podopiecznych i wszystkich potrzebujących paczkami. Tak samo będzie w tym roku - tak, jak wszystko "ustawił" ojciec Konkol.

Zarzuty nadużyć

Jesienią tego roku gruchnęło, że o. Edwardowi Konkolowi kilka kobiet zarzuciło nadużycia o charakterze seksualnym - "uwodzenie i manipulację nimi". Jego zakon podjął działania wyjaśniające w tej sprawie.

Na początku października kuria białostocka poinformowała o decyzji, jaką podjął prowincjał zakonu werbistów o. Sylwester Grabowski. Stwierdzono, że ojciec Edward Konkol otrzymał zakaz publicznych wystąpień, używania stroju duchownego poza wspólnotą zakonną, sprawowania funkcji kierowniczej w Stowarzyszeniu Pomocy Rodzinie "Droga", publicznego sprawowania liturgii poza wspólnotą zgromadzenia oraz że nie może spowiadać i głosić kazań.

Jak wyjaśnia rzecznik Polskiej Prowincji Stowarzyszenia Werbistów ojciec Andrzej Danilewicz, stało się tak w związku z zarzutami, jakie wpłynęły od kilku kobiet do przełożonych zakonu werbistów w tym roku, a dotyczącymi rzekomego naruszenia przez o. Konkola przykazania "nie cudzołóż". Z naszych informacji wynika, że kobiety były związane z działalnością Drogi. Ich oświadczenia zostały wysłane (jeszcze w czerwcu) do zarządu generalnego werbistów w Rzymie, a stąd trafiły do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Kiedy tutaj zakończy się postępowanie, nie wiadomo.

Ojciec Konkol został przeniesiony do domu zakonnego księży werbistów w kujawsko-pomorskiej Górnej Grupie - również ze względu na zły stan zdrowia.

O. Konkol wydał - za zgodą prowincjała werbistów - na swoim facebookowym profilu oświadczenie (zostało też rozesłane do mediów). Czytamy w nim: "Z pokorą, ale i wielkim bólem przyjmuję ostatnie wydarzenia. Ból fizyczny, z jakim zmagam się od lat, jest niczym w porównaniu z cierpieniem psychicznym, jakiego teraz doświadczam zarówno ja, jak i wszyscy wokół. Nigdy nie było moim zamiarem ranienie drugiego człowieka. Choć słowa nie zawsze leczą rany, to wszystkich tych, którzy czują się zranieni - z serca przepraszam. Przez wiele lat wspólnie z przyjaciółmi troszczyliśmy się o ludzi odrzuconych, ubogich, bezdomnych. Dziękuję za ten piękny i wartościowy czas. Dziś opuszczam Stowarzyszenie Pomocy Rodzinie »Droga«".

Dlatego proszę wszystkich, którzy nas do tej pory wspierali. Dbajcie o to niezwykłe dzieło. Oddaję je w Wasze ręce".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej