Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

5 listopada aktywiści dostają prośbę o pomocy od grupy siedmiu osób, trojga dzieci. Wszyscy są w złym stanie, nie mogą chodzić. Piszą, że potrzebują karetki. Kobieta straciła przytomność, jeden z mężczyzn jest bardzo blisko tego stanu. Nie jedzą i nie piją.

6 listopada. Grupa sześciu osób z Iraku (w tym dwoje dzieci); jedno dziecko kaszle krwią. Grupa deklaruje, że jeśli zobaczą karetkę, to uciekną.

7–8 listopada. Grupa 10 osób z Syrii, w tym jedna kobieta oraz czworo dzieci. Aktywiści i aktywistki długo nie mogli ich znaleźć. W końcu się udało. Zawieźli im potrzebne rzeczy. Kobieta poroniła, ale nie chce karetki.

Zakładnicy

Takie dramatyczne interwencje to codzienność na polsko-białoruskim pograniczu. W tej chwili spadł śnieg, temperatura – poniżej zera, a w lasach wciąż ukrywają się ludzie. Pomoc humanitarną dostarczają im aktywiści (m.in. Grupy Granica) i wolontariusze – mieszkańcy tych terenów.

Grupa Granica opracowała obszerny raport o kryzysie na polsko-białoruskim pograniczu. O sytuacji migrantów i migrantek, którzy "utknęli w strefie przygranicznej jednego i drugiego kraju jako zakładnicy rozgrywki politycznej między reżimem Aleksandra Łukaszenki a Polską i Unią Europejską. Po obu stronach gęsto porozstawiani są funkcjonariusze służb mundurowych, którzy wyłapują ich, wywożą na granicę i siłą przepychają na drugą stronę, do sąsiada. Białorusini nie pozwalają cofnąć się do Mińska ani wrócić do krajów pochodzenia, Polacy natomiast uniemożliwiają wjazd i ubieganie się o ochronę międzynarodową".

To nie kryzys migracyjny, tylko humanitarny

Naukowcy i naukowczynie z Grupy Granica w raporcie opisują kryzys humanitarny jako sytuację bez precedensu: "Nie zdarzyło się dotąd, by jedno państwo podjęło się de facto przemytu ludzi na tak dużą skalę. Generowanie migracji stało się dla białoruskiego reżimu narzędziem zemsty na Unii Europejskiej – w tym także na Polsce – za jej decyzje polityczne".

Podkreślają, że nie jest to kryzys migracyjny, bo takie liczone są w milionach ludzi. "Tymczasem kilka tysięcy osób sprowadzonych na polską granicę to dwie widownie sporego teatru – albo same miejsca o podwyższonym standardzie na Stadionie Narodowym. Zaspokojenie potrzeb tych ludzi na pewno nie przekracza możliwości i zasobów naszego kraju" – czytamy w raporcie. – "Mimo to białoruskie władze łatwo doprowadziły Polskę do serii radykalnych kroków: wprowadzenia stanu wyjątkowego, ograniczenia wolności mediów oraz zakazania wstępu na teren przygraniczny aktywistom i aktywistkom, nawet osobom świadczącym pomoc medyczną i humanitarną. Zmieniono przepisy, ograniczając dalej prawa człowieka i standardy ochrony ludzkiego życia".

Obecna dramatyczna sytuacja ludzi uwięzionych w przygranicznych lasach to kryzys humanitarny – podkreśla Grupa Granica. – Jest on efektem strategii, jaką polski rząd przyjął w odpowiedzi na poczynania Aleksandra Łukaszenki wobec migrantek i migrantów przymusowych, którzy przekroczyli już polską granicę. Strategia ta polega na tym, aby osób przekraczających granicę możliwie szybko i za wszelką cenę się pozbyć – odesłać je z powrotem do Białorusi.

Aktywiści piszą w raporcie o przepychance z władzami Białorusi, o porzuceniu standardów ochrony praw człowieka, ochrony uchodźców i uchodźczyń oraz podstawowych zasad humanitaryzmu.

Raport opracowali na podstawie informacji i danych gromadzonych od drugiej połowy sierpnia przez osoby, pracujące w terenie przygranicznym przede wszystkim z zamiarem udzielania migrantom i migrantkom pomocy humanitarnej oraz wsparcia w dostępie do przewidzianych prawem procedur, a dodatkowo monitorują i dokumentują naruszenia prawa i praw człowieka.

Zaznaczają, że do opisu osób uwięzionych na granicy używają terminu „migrantki oraz migranci", mając na myśli migrantki i migrantów przymusowych.

Brutalność białoruskiego reżimu rośnie

W raporcie zamieszczone jest m.in. kalendarium wydarzeń, datowane od czerwca, kiedy liczba osób próbujących dostać się do Unii Europejskiej tzw. szlakiem granic wschodnich sięga niemal 600 w miesiącu. 2 lipca Litwa wprowadza na całym swoim terytorium stan sytuacji nadzwyczajnej, a około 8 sierpnia grupa Afgańczyków zostaje uwięziona na polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu Górnym, a następnie przepchnięta przez polskich funkcjonariuszy SG na stronę białoruską.

Jest też rozdział poświęcony działaniom władz białoruskich, które w odwecie za sankcje nałożone przez UE (w związku z prześladowaniem opozycji oraz porwaniem w maju samolotu linii Ryanair wiozącego Ramana Pratasiewicza) masowo wydają wizy tysiącom osób pochodzących z krajów dotkniętych wojnami lub wieloletnim bezprawiem, a następnie siłą wypychają ich poza przejściami granicznymi do Polski, Litwy, Łotwy.

Uchodźcy. Jezydzi ukrywani w podlaskim lesie. "Nie bójcie się, wszystko będzie dobrze"

Relacje migrantów wskazują na to, że brutalność białoruskich funkcjonariuszy rośnie. Na początku listopada jednej z osób z Iraku złamali oni szczękę, a następnie wypchnęli do Polski przez granicę – czytamy w raporcie. – Podczas detencji w obozach białoruscy funkcjonariusze pobierają także od ludzi wysokie opłaty za wodę, zaspokojenie podstawowych potrzeb oraz za możliwość powrotu do Mińska (udało się to jednak tylko nielicznym).

Pomoc przekazana tysiące razy

Działania polskich władz autorzy raportu określają mianem próby legalizacji bezprawia. Analizują liczby i język przekazów straży granicznej.

Piszą też o prowadzonych przez nich działaniach edukacyjnych i współpracy z lokalnymi mieszkańcami i mieszkankami.

A przede wszystkim – słuchają migrantek i migrantów, których spotykają osobiście. Od 6 do 30 września łącznie dowiedzieli się o 439 osobach uwięzionych na polsko-białoruskim pograniczu; ze 107 osobami został nawiązany bezpośredni kontakt przez osoby pomagające na miejscu; mają potwierdzenie dokonania przez polskie służby wywózek 15 grup; co najmniej 50 innych osób opowiadało, że także wobec nich stosowano wywózki; jedynie w trzech przypadkach udało się doprowadzić do wszczęcia przewidzianych prawem procedur – czyli do przyjęcia od nich wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej.

Październik był dramatyczny. Od 1 do 31 aktywiści zastali poproszeni o pomoc dla przynajmniej 3600 osób; przekazali pomoc w postaci pożywienia, ubrań i innych niezbędnych rzeczy kilkuset osobom. Od 1 do 11 listopada zostali poproszeni o pomoc dla przynajmniej 1330 osób. Liczebność grup była różna: dwie największe liczyły po około 100 osób, a kolejna około 50; wśród nich było przynajmniej 100 dzieci; tylko w ciągu tych kilku dni zgłoszono przynajmniej 36 osób zaginionych; dostarczyli pożywienie, ubrania i inne niezbędne rzeczy około tysiącu osób podczas 113 interwencji.

Najświeższe dane nie zostały ujęte w raporcie. W tygodniu pomiędzy 21 a 28 listopada Grupa Granica otrzymała prośby o pomoc od ponad 500 osób, wśród których było co najmniej 19 dzieci. Rodziny zgłosiły 9 osób zaginionych. Aktywiści wyjeżdżali do co najmniej 70 interwencji.

Grupa 13 Jezydów (w tym czworo dzieci) ukrywała się w lesie pod wsią Bachury. Nakarmili ich miejscowi mieszkańcy, a aktywistki z Fundacji Ocalenie opatrzyły rany na stopachGrupa 13 Jezydów (w tym czworo dzieci) ukrywała się w lesie pod wsią Bachury. Nakarmili ich miejscowi mieszkańcy, a aktywistki z Fundacji Ocalenie opatrzyły rany na stopach Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Mosty, a nie mury

Autorzy i autorki raportu pokusili się też o wskazanie rozwiązań kryzysu humanitarnego, innych niż opcje siłowe.

– Apelujemy, żeby przy poszukiwaniu wyjścia z tej trudnej sytuacji budować mosty, a nie mury. By korzystać ze środków, jakie mamy jako państwo – nie jako rząd.

Wskazują, że konieczna jest pomoc humanitarna na miejscu. Natychmiast! Mogą ją dostarczyć: Polski Czerwony Krzyż, Caritas i inne organizacje humanitarne, a także lekarze. Należy ich natychmiast dopuścić do działań w strefie objętej obecnie stanem wyjątkowym. W terenie przygranicznym muszą powstać tymczasowe miejsca recepcji, np. w postaci ogrzewanych namiotów. Dobrym rozwiązaniem byłaby także budowa szpitali polowych.

W celu rozwiązania sytuacji, gdzie zgromadzono duże grupy ludzi, np. w okolicach Kuźnicy Białostockiej, trzeba stworzyć mosty humanitarne – tymczasowe przejścia graniczne, przez które osoby te mogłyby zostać wpuszczone do Polski w sposób bezpieczny, a następnie zarejestrowane. Część z nich kwalifikuje się do uzyskania ochrony międzynarodowej, a części należy zapewnić bezpieczny powrót do kraju pochodzenia, jeśli zgodnie z prawem mogą tam wrócić.

Grupa Granica nawołuje do przywrócenia przewidzianych prawem procedur identyfikacji osób przekraczających granicę: – Należy natychmiast zaprzestać nielegalnych wywózek oraz odpychania od granicy ludzi zmuszanych do jej siłowego przekraczania przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Grupa Granica

To ruch społeczny, który tworzą aktywiści i aktywistki z całej Polski, w tym także mieszkanki i mieszkańcy terenów przygranicznych oraz stale powiększająca się grupa organizacji społecznych. Obecnie organizacje, które blisko współpracują w ramach GG, to: Nomada Stowarzyszenie, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Homo Faber, Polskie Forum Migracyjne, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Salam Lab, Dom Otwarty, Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć, CHLEBEM i SOLĄ, uchodźcy.info, RATS Agency, Kuchnia Konfliktu, StrefaWolnoSłowa oraz Przystanek "Świetlica" dla dzieci uchodźców.

Michałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na BiałoruśMichałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na Białoruś Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.