Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O nocnej wizycie premiera na granicy poinformowała jego Kancelaria na Twitterze, a on sam na Facebooku. "Właśnie dotarłem na granicę w okolicach Krynek [teren objęty stanem wyjątkowym - red.], gdzie odbywa się specjalna narada i gdzie odbieram raporty od funkcjonariuszy pracujących na miejscu. W sprawie kryzysu na granicy działamy bez przerwy i we wszystkich możliwych obszarach, bez względu na dzień tygodnia czy porę dnia. I tak będzie aż do pomyślnego rozwiązania sytuacji" - relacjonował Morawiecki nocą na Facebooku.

W Bielsku kurier wiózł 28 migrantów

Premier Morawiecki odwiedził żołnierzy i funkcjonariuszy na granicy z Białorusią po tym jak w niedzielę złożył wizyty na Litwie oraz w Łotwie Estonii. Z wizyty na portalach społecznościowych premier i jego Kancelaria opublikowali zdjęcia. Przypomnijmy tu, że dziennikarze nie mogą przebywać w obszarze objętym stanem wyjątkowym, wprowadzonym 2 września w polsko-białoruskiej strefie przygranicznej.

Tymczasem sytuacja na polsko-białoruskiej granicy wciąż jest napięta, choć nieco mniej niż w poprzednich dniach. Jeszcze wczoraj wieczorem pojawiła się wiadomość o tym, że policjanci w Bielsku Podlaskim zatrzymali kolejnego kuriera, który przewoził 28 migrantów - obywateli Iraku, którzy nielegalnie przekroczyli polsko-białoruską granicę. Okazało się, że transportował blisko 30 z nich. Zatrzymany to obywatel Ukrainy.

W poniedziałek (22 listopada) rano rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa przekazał informacje z poprzedniego dnia:

- Wczoraj policjanci zatrzymali cztery osoby w związku z pomocnictwem przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Zatrzymani to trzej obywatele Ukrainy i obywatel Tadżykistanu. Kurierzy chcieli przewieźć w samochodach 39 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę.

Do zatrzymań doszło poza Bielskiem Podlaskim w Narwi, Boćkach i miejscowości Tonkiele (gmina Drohiczyn, powiat siemiatycki). Funkcjonariusze od czasu trwania kryzysu na polsko-białoruskiej granicy zatrzymali dotąd 304 osoby w związku z pomocnictwem przy nielegalnym jej przekraczaniu. Kurierzy przewozili blisko 1300 osób.

MON: Pijani Białorusini pod bronią

Z kolei wczoraj pod wieczór Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało na Twitterze: „Pijani Białorusini pod bronią pełnią służbę na granicy. To nie pierwszy taki przypadek, z którym spotkali się nasi żołnierze. MON opublikowało nagranie, które ma o tym świadczyć. Rzecznik ministra - koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn skomentował: "Jak widać niektórzy funkcjonariusze służb białoruskich skierowani na granicę z Polską są pod wpływem alkoholu. To kolejny element zwiększający zagrożenie na granicy białorusko- polskiej. Strona białoruska od wielu dni działa jakby liczyła na wywołanie groźnego incydentu na granicy. Jednocześnie propaganda białoruska i rosyjska systematycznie i brutalnie manipulują przekazem dotyczącym sytuacji na granicy z Polską, oskarżając Polaków o działania agresywne, odpowiedzialność za kryzys, a nawet doprowadzenie do zagrożenia na wschodniej flance NATO. Działania informacyjne to element szerszej polityki Kremla obliczonej na rozbijanie NATO, oczernianie Polski i innych

krajów wschodniej flanki Sojuszu. Celem strategicznym Rosji jest wycofanie NATO z Europy Środkowej i wzmocnienie rosyjskiej dominacji w regionie".

Uchodźcy. Kolejny pogrzeb ofiary kryzysu przełożony

Wcześniej w niedzielę MON opublikowało nagranie z białoruskiej strony granicy - przy zasiekach. Opatrzyło go stwierdzeniem: "Kolejny dowód na instrumentalne wykorzystywanie migrantów przez białoruskie służby. Dziecko prosi funkcjonariuszy o zgodę na atak kamieniami w stronę naszych żołnierzy". W nagraniu jednak nie słychać wyraźnie o czym rozmawia chłopak z trzema białoruskimi funkcjonariuszami w mundurach.

Tymczasem - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - na jednym z cmentarzy prawosławnych w Białymstoku nie zostanie dziś pochowana kolejna ofiara kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy. Miał tu spocząć Issa Jerjos, prawosławny chrześcijanin z Syrii. Zmarł z wychłodzenia na początku października. Jego ciało znaleziono w okolicach wsi Klimówka (gmina Kuźnica, powiat sokólski). Rodzina twierdzi, że wcześniej był w polskim szpitalu i stamtąd najprawdopodobniej zabrała go Straż Graniczna, po czym wypchnęła do Białorusi. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, do pochówki dziś nie dojdzie, bo rodzina poprosiła o drugą sekcję zwłok. Kiedy odbędzie się ten pogrzeb, na razie nie wiadomo.

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

Straż Graniczna w poniedziałkowym komunikacie na Twitterze podała dane z poprzedniego dnia: „W niedzielę granicę polsko - białoruską próbowano przekroczyć 346 razy. Wobec 58 osób funkcjonariusze SG wydali postanowienia o opuszczeniu terytorium Polski. Pozostałym próbom zapobieżono".

SG przekazała również, że wczoraj na odcinku ochranianym przez jej placówkę w Dubiczach Cerkiewnych doszło do jeden z próby masowego przekroczenia granicy. „Około 150 agresywnych cudzoziemców próbowało wedrzeć się na terytorium Polski" - poinformowała SG. Dodano: „Atak na polską granice nadzorowany był przez białoruskie służby".

Rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej ppor. Anna Michalska przekazała nam szczegóły zajścia w okolicy Dubicz Cerkiewnych: - Do zdarzenia doszło około godz. 19. W naszych funkcjonariuszy rzucano kamieniami, byli oślepiani laserami. Białoruscy funkcjonariusze zachęcali do przekroczenia granicy, pomagali w rzuceniu kładki na concertinę [typ zasieków - red.]. Około 70 - osobom udało się wejść na chwilę na terytorium Polski. Zostali zawróceni.

Z kolei w nocy z niedzieli na poniedziałek nieco zmniejszyła się kolejka ciężarówek czekających na odprawę na polsko - białoruskim przejściu w Bobrownikach. Rano czas oczekiwania sięgał tu 27 godzin, poprzedniego wieczora trzeb było czekać 35 godzin. Przypomnijmy, że po zamknięciu 9 listopada dla ruchu osobowego i towarowego polsko - białoruskiego przejścia w Kuźnicy, przejście w Bobrownikach jest jedynym takim w Podlaskiem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.