Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Akcję protestu „przeciwko wojnie hybrydowej wywołanej przez reżim Łukaszenki z wykorzystaniem migrantów jako żywej broni na granicy Polska – Białoruś" zorganizowała w niedzielę (21 listopada) pod pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego w Białymstoku diaspora białoruska podlaskiej stolicy.

To tylko wierzchołek góry lodowej

Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl

Organizatorzy przed akcją zwracali uwagę: – Ostatnio wszyscy byliśmy zszokowani sposobem, w jaki reżim wykorzystuje migrantów jako środek nacisku na Unię Europejską. Życie człowieka na granicy dla dyktatora nic nie kosztuje. Ale to, co widzimy na granicy, to tylko wierzchołek góry lodowej. W białoruskich więzieniach, w których przebywa ponad tysiąc więźniów politycznych, przemoc i bezprawie nadal trwają. Ludzie są torturowani, bici, zabijani. Taka sytuacja nie zmienia się od 2020 roku. Teraz Białoruś żyje w warunkach bezprecedensowego terroru i braku wolności. Wzywamy społeczność międzynarodową, aby nie reagowała na szantaż dyktatora i uznała Łukaszenkę i jego współpracowników za terrorystów i kontynuowała presję, aż prawa człowieka przestaną być pustym dźwiękiem na Białorusi. Dziękujemy Polsce za solidarność w naszej walce o wolność.

Białystok. Protestowali przeciw wspieraniu białoruskiego reżimu przez koncern Ikea

Na manifestacji około 60 jego uczestników i uczestniczek pojawiło się z biało-czerwono-białymi flagami (w barwach symbolizujących suwerenną i niepodległą Białoruś; oficjalnie zakazanych obecnie w tym kraju) i zdjęciami białoruskich ofiar reżimu Łukaszenki.

Wznoszono transparenty: „Mój kraj siedzi w więzieniu", „Wolność więźniom politycznym", „Wolność naszemu narodowi", „Żadnych pertraktacji z reżimem Łukaszenki", „Łukaszenka to terrorysta. Trybunał w Hadze", „Białystok za uznaniem reżimu Łukaszenki terrorystycznym", „Jesteśmy przeciwko wojnie hybrydowej z wykorzystaniem migrantów na granicy", „Ile jeszcze ofiar jest potrzebnych?". Rozpostarto też olbrzymi baner z wpisanym po polsku i białorusku: „Solidarni z Białorusią".

– Jednym z powodów wywołania kryzysu na granicy było to, że Łukaszenka chciał odwrócić uwagę opinii międzynarodowej od tego, co dzieje się w samej Białorusi od czasu sfałszowanych przez niego wyborów prezydenckich z sierpnia ubiegłego roku – mówił dziennikarz, reprezentant diaspory białoruskiej Białegostoku Źmicier Kościn. – Trzeba pamiętać o tysiącach jego ofiar na granicy polsko-białoruskiej, ale i o dziesiątkach tysięcy, jeśli nie setkach tysięcy prześladowanych Białorusinów na samej Białorusi.

Łukaszenka kłamie i manipuluje

Fot. Martyna Niećko / Agencja Wyborcza.pl

Katarzyna, lekarka pochodząca z Grodna, od pięciu lat mieszkająca w Polsce, zaznaczała: – To niewiarygodne, że reżim Łukaszenki funkcjonuje w Europie w XXI wieku. To, co dzieje się teraz na polsko-białoruskiej granicy, jest ciągiem dalszym tego, co od dawna wyprawia Łukaszenka na Białorusi. Teraz to wychodzi na zewnątrz. Ta sytuacja ma jednak z naszego punktu widzenia też swoje plusy. Cały świat już usłyszał, do czego może posunąć się ten dyktator.

Mieczysław Nowogrodzki, od trzech lat przebywający w Polsce, a rodem z obwodu grodzieńskiego, zwracał uwagę: – Łukaszenka zaprosił migrantów na Białoruś, a potem ich wykorzystał jak żywe tarcze. Powinien za to ponieść międzynarodową odpowiedzialność, to zbrodnia już nie tylko przeciwko swojemu narodowi, ale i przeciwko innym narodom.

Natalia Stsepantsowa, przedsiębiorczyni z Mińska od szeregu lat mieszkająca w Białymstoku, podkreślała: – Ta wojna hybrydowa pokazała światu prawdziwą twarz Łukaszenki. Apelujemy do świata, żeby nie prowadzić z nim żadnych rozmów. On kłamie i manipuluje.

Jan Abadouski, prywatny przedsiębiorca pochodzący z Mohylewa, mieszkający teraz w Białymstoku, wzywał – jak inni uczestnicy i uczestniczki akcji – do uznania reżimu Łukaszenki przez świat za terrorystyczny oraz poszerzenia wobec niego sankcji.

Głos zabrał też podlaski eurodeputowany Tomasz Frankowski. Zapewnił, że opinie wyrażane na niedzielnej białostockiej demonstracji przekaże w środę (24 listopada) na forum PE, gdzie ma znowu gościć liderka opozycji, faktyczna zwyciężczyni ubiegłorocznych wyborów prezydenckich na Białorusi Swiatłana Cichanouska.

Manifestujący tuż potem skandowali: „Żadnych rozmów z dyktatorem!".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.