Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Premier Mateusz Morawiecki w sprawie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy w niedzielę (21 listopada) rano spotkał się w Tallinnie z premier Estonii Kają Kallas. To pierwsze z serii spotkań z europejskimi przywódcami.

Kilka narastających kryzysów

W przeddzień tych wizyt Morawiecki w mediach społecznościowych napisał: „Sytuacja geopolityczna jest bardzo poważna i wymaga licznych działań oraz zabiegów dyplomatycznych. Dlatego wyruszam w podróż po kilku krajach europejskich, aby rozmawiać o kryzysie międzynarodowym wywołanym przez działania Aleksandra Łukaszenki".

Dodał: „W sprawach najważniejszych, w sprawach bezpieczeństwa Polaków, nie ma kompromisów i nie ma czasu do stracenia – dlatego w nadchodzącym tygodniu będę odwiedzał kolejne europejskie stolice".

W czasie konferencji prasowej w Tallinnie premier oświadczył: – Widzimy rosnące zaangażowanie militarne Rosji w tej części Europy. Trzeba popatrzeć na to z perspektywy kilku lat – Turcja, Mołdawia, atak na Ukrainę, atak wojną nowego typu na granicę polsko-białoruską. Presja na wschodnią granicę NATO narasta.

Zwracał uwagę, że „patrząc na to, co się wokół nas dzieje, mamy do czynienia z kilkoma narastającymi kryzysami".

Wyliczał: – Pierwszym kryzysem jest kryzys polityczny, w którym ludzie z Bliskiego Wschodu są wykorzystywani jak żywe tarcze. Po drugie, mamy do czynienia także z kryzysem energetycznym, kryzysem gazowym. Po trzecie, wyraźnie widzimy, donoszą o tym agencje z całego świata, rosnące zaangażowanie militarne Rosji w tej części Europy, w szczególności wokół Ukrainy.

Kryzys na granicy. Może dojść do eskalacji

Morawiecki mówił: – Dzisiaj przede wszystkim potrzebna jest broń z tą propagandą, z którą się mierzymy. Propagandą, w której reżim Putina, Łukaszenki są bardzo sprawne.

Zaznaczał, że Putin i Łukaszenka próbują „sztucznie wywołać kryzys humanitarny", a „mógłby być na Białorusi bardzo szybko zażegnany".

Dodał: – Rozważne są kroki o charakterze coraz większych sankcji gospodarczych, łącznie z zamknięciem granicy białorusko-polskiej od strony polskiej.

Komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Dunja Mijatović: Alarmująca sytuacja humanitarna na polsko-białoruskiej granicy

Oznajmił przy tym: – Chcemy dać szansę Łukaszence cofnąć się i doprowadzić do powrotu migrantów do krajów pochodzenia.

Poinformował, że polska strona jest w posiadaniu – jak to określił – drastycznego filmu, na którym widać, jak białoruskie służby instruują migrantów z Bliskiego Wschodu, jak nożami atakować polskich funkcjonariuszy na granicy.

W tym kontekście stwierdził: – Działania po stronie białoruskiej mogą prowadzić do daleko posuniętej eskalacji. Dlatego też po naszej stronie jesteśmy gotowi do zastosowania drabinki eskalacyjnej, czyli zamykania kolejnych przejść, zamykania możliwości tranzytowych i handlowych po to, żeby wywrzeć gospodarczą presję na reżim Łukaszenki.

Później, po niedzielnym spotkaniu w Wilnie z premier Litwy Ingridą Szimonyte, Morawiecki przekazał informację: - Wiemy o kontaktach dyplomatycznych i służbowych białoruskich i rosyjskich z Uzbekistanem i z Afganistanem. Najprawdopodobniej będzie próba wykorzystania kryzysu w Afganistanie jako kolejnej odsłony kryzysu migracyjnego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.