Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Setki imigrantów maszerują w stronę wschodniej granicy Polski [RELACJA NA ŻYWO]

W niedzielę (7 listopada) minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak informował na Twitterze, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej „jest coraz bardziej napięta".

Z kolei Jakub Kumoch, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy tego dnia na Twitterze pisał: „Wygląda na to, że KGB Łukaszenki, planuje kolejną operację z wykorzystaniem ludzi jako żywych tarcz, taki Usnarz 2.0. Duża grupa ludzi zbiera się w pobliżu przejścia granicznego w okolicach Kuźnicy Białostockiej. Nie są to zmarznięte dzieci. Media zachęcam do odpowiedzialności". Kumoch powołał się na internetowy wpis też z tego dnia niezależnego białoruskiego dziennikarza Tadeusza Giczana: „Wydaje się, że na wczorajszym wielkim zgromadzeniu w Mińsku migranci podjęli decyzję o przeniesieniu się na przejście graniczne Kuźnica - Bruzgi dzisiaj o godzinie 12, aby spróbować przekroczyć granicę w 1 dużej grupie. Przyjechały już pierwsze grupy. Kierowcy mówią, że taksówek jest tak dużo, że stworzyli korek".

Do tego wpisu dołączył zdjęcie około 40-osobowej grupy, także z dziećmi, jak można zrozumieć z w kontekście wpisu z przejścia w Bruzgach.

Granica polsko-białoruska. Będzie szturm w Kuźnicy Białostockiej?

Informacje o tym, że całe grupy zbierają się w centrum Mińska, aby ustalić szczegóły masowego przemieszczenia się na granicę z Polską pojawiły się w sobotę (6 listopada). Stanisław Żaryn, rzecznik ministra - koordynatora służb specjalnych donosił następnego dnia na Twitterze, że do Mińska ostatnio docierają głównie młodzi mężczyźni, które mają próbować dostać się do zachodniej Europy, a białoruskie służby mają zachęcać, aby planujący masowo przekroczenie granicy z Polską zabierali ze sobą dzieci.

W poniedziałek (8 listopada) rano rzeczniczka Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz przyznała w rozmowie z „Wyborczą", że w niedzielę doszło do kolejnych prób siłowego przekroczenia „zielonej" granicy przez duże grupy uchodźców próbujących dostać się z Białorusi do Polski, ale przez samo przejście Bruzgi - Kuźnica lub w jego bezpośrednim pobliżu takich zdarzeń nie było. Przyznała przy tym, że polscy pogranicznicy obserwują także tutaj zbierające się grupy gotowych do przejścia na stronę polską.

Tymczasem także w poniedziałek rano na Facebooku pojawił się film, na którym widać, jak setki osób w zwartej grupie zbliżają się do granicy w Bruzgach. Może być ich nawet około tysiąca. Niektórzy są z małymi dziećmi. Większość wyposażona jest w plecaki, karimaty i namioty.

Granica polsko - białoruska. Uchodźcy "będą próbowali masowo wkroczyć do Polski"

Stanisław Żaryn na Twitterze przed godz. 9 napisał w komentarzu do tego filmu: „Bardzo niepokojące informacje z granicy. Na Białorusi, przy granicy z Polską, zgromadziła się duża grupa migrantów. Ruszyli właśnie w stronę granicy RP. Będą próbowali masowo wkroczyć do Polski".

Dodał tuż potem: „Kolejne informacje pokazują, że grupa jest pod ścisłą kontrolą uzbrojonych Białorusinów. To oni decydują, którędy przemieszcza się grupa". Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik także na Twitterze zaznaczył: „Na granicy w Kuźnicy jest Straż Graniczna i Wojsko Polskie. Polskie służby są przygotowane na wszelkie okoliczności".

Do sytuacji jaka ma miejsce na granicy Bruzgi - Kuźnica w poniedziałek po godz. 9 odniósł się także Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce, członek opozycyjnej wobec reżimu Łukaszenki Rady Koordynacyjnej. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu stwierdził:

- Na naszych oczach dokonuje się przestępstwo, w ramach którego setki, a może nawet tysiące nielegalnych imigrantów próbuje przekroczyć białoruska - polską granicę. Uprzedziliśmy, że może się tak stać. Problem jest w tym, że do tej pory UE nie reagowała na przestępstwa, których reżim Łukaszenki dokonuje na oczach całej Europy, nie wszczęto postępowań karnych wobec osób odpowiedzialnych za ten stan. Zwracaliśmy uwagę już kilka miesięcy temu, że dojdzie do próby eskalacji konfliktu, że dojdzie do próby nielegalnego przekroczenia granicy jednocześnie przez setki, tysiące osób. Konieczne jest pociągnięcie do odpowiedzialności winnych tej sytuacji i wprowadzanie odpowiednich sankcji wobec reżimu Łukaszenki.

Przed godz. 10 rzecznik rządu Piotr Müller na Twitterze zapowiedział, że „w związku z wydarzeniami na granicy polsko - białoruskiej" o godz. 13 odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier ds. bezpieczeństwa, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, ministrów spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego i obrony narodowej Mariusza Błaszczaka oraz „przedstawicieli właściwych służb".

Kamiński przed godz. 11 na Twitterze zapewnił: "Monitorujemy sytuację w Kuźnicy od kilku dni i jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz. Twarda obrona granicy jest naszym priorytetem. Zwiększyliśmy liczbę funkcjonariuszy Straży Granicznej, policjantów i żołnierzy. Czekamy w pełnej gotowości".

Chwilę wcześniej pojawiła się informacja, że wielusetoosobowa grupa zmierzająca w stronę przejścia Bruzgi - Kuźnica zaczęła rozpraszać się i przemieszczać w kierunku lasów wzdłuż granicy.

Na filmach publikowanych przez kanał Nexta widać jak jedna z grup wyraźnie szykuje się do stworzenia w lesie przy granicy obozowiska – po tym jak dziesiątki białoruskich mundurowych w pełnej bojowej gotowości przekierowała ich tuż przed przejściem w Bruzgach w tę stronę.

W sprawie kryzysu głos zabrał też opozycjonista białoruski, Franek Viaczorka. Poinformował, że uzbrojony konwój (podobno Białoruski Komitet Graniczny) eskortuje migrantów na granicę białorusko - polską. - Ludzie donoszą, że na ulicach Mińska jest coraz więcej uchodźców, którzy czekają na transport na granicę. To jest przemyt ludzi na skalę państwową organizowany przez Łukaszenkę.

Z kolei Donald Tusk podczas dzisiejszej konferencji prasowej nawiązując do sytuacji na granicy polsko – białoruskiej stwierdził, że rząd nie jest do niej przygotowany. Wezwał też do przedstawienia programu wyjścia z sytuacji kryzysowej na granicy i zwrócił uwagę na potrzebę konsultacji z NATO w tej sprawie.

Premier Mateusz Morawiecki zmieścił na Facebooku wpis, w którym apeluje: „Granica państwa polskiego to nie jest tylko linia na mapie. Ta granica jest świętością, za którą przelewały krew pokolenia Polaków".

Po godzinie 11. szef MON, Mariusz Błaszczak na Twitterze ogłosił: Na granicy pełni służbę już ponad 12 tys. żołnierzy. Podnieśliśmy stan gotowości terytorialsów. Wspólnie ze służbami MSWiA jesteśmy przygotowani do obrony polskiej granicy.

Kryzys na granicy polsko - białoruskiej. Grupa migrantów znajduje się obecnie w okolicach KuźnicyKryzys na granicy polsko - białoruskiej. Grupa migrantów znajduje się obecnie w okolicach Kuźnicy Fot. MON/Twitter

Kryzys na granicy polsko - białoruskiej

W związku z sytuacją na granicy od rana rodzice dzieci uczęszczających do przedszkola i młodszych klas szkoły podstawowej w Kuźnicy zabierali z nich swoje dzieci. Dyrektorka tutejszego przedszkola Magdalena Klimiuk przyznała, że na około setki dzieci pojawiło się w tym przedszkolu tego dnia około 60 (część była chora). Nie kryła:

- W związku z informacjami z granicy, pojedynczy rodzice zaczęli zabierać dzieci około godz. 10. Na razie nie zmierzam zamykać przedszkola, czekam na decyzje po posiedzeniu sztabu kryzysowego.

Dyrektorka miejscowej podstawówki nie miała czasu, aby z nami porozmawiać. Podobnie jak wójt Kuźnicy Paweł Mikłasz, który Wirtualnej Polsce przyznał: - Służby mają zapewnione wsparcie mieszkańców. Naprawdę bardzo się cieszymy z obecności mundurowych. Dziś rano po naszej stronie panuje spokój. Nie mam od mieszkańców sygnałów o niepokojących incydentach.

Kryzys na granicy polsko - białoruskiej. Lewica: "Rząd nie zajmuje się istotą problemu"

W odpowiedzi na pytanie „Wyborczej" o działania polskiego MSZ, w odniesieniu do obecnej sytuacji na granicy, rzecznik prasowy tego resortu Łukasz Jasina mówił: - Kontynuujemy wszelkie działania już prowadzone. W wypadku pojawienia się nowych zostaną one zakomunikowane w odpowiednim czasie.

Oznacza to, że przynajmniej na razie do MSZ ponownie nie zostanie wezwany Chargé d'affaires ambasady Białorusi.

Liderzy Lewicy Adrian Zandberg, Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty wezwali prezydenta Dudę do natychmiastowego zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. 

Zandberg dodał, że rząd nie radzi sobie z sytuacją na granicy, bo nie zajmuje się istotą problemu. Zwrócił uwagę, na samoloty europejskich przewoźników zwożące potencjalnych migrantów do Mińska. 

Biedroń z kolei zwracał uwagę, na brak współpracy polskich władz w sprawie kryzysu na granicy z organizacjami międzynarodowymi. Dodał także, że premier Morawiecki powinien zwrócić się w trybie pilnym o zwołanie Rady Europejskiej. - Ponadto konieczne jest wprowadzenie 5 pakietu sankcji wobec reżimu Łukaszenki – zauważał.

Uchodźcy to "ofiary okrutnej gry politycznej"

Piotr Müller, rzecznik rządu tuż przed posiedzeniem sztabu kryzysowego poinformował: - Służby na bieżąco kierowane są na najbardziej wrażliwe miejsca na granicy. I dodał: - Mamy w tej chwili najpoważniejszą sytuację na granicy od początku tego kryzysu. To jest zorganizowana akcja.

Zapewnił, że polskie władze są w stałym kontakcie z partnerami europejskimi i NATO.

W związku z tą wypowiedzią głos zabrali aktywiści z Grupy Granica. - W obecnej sytuacji należy przede wszystkim dążyć do deeskalacji przemocy. Migranci są w niebezpiecznym potrzasku między brutalnymi białoruskimi służbami a Polską. Apelujemy o humanitarną odpowiedź - zaapelowali na Twitterze.

Natomiast na facebookowym profilu Fundacji Ocalenie pojawił się wpis: „Rozwój sytuacji na granicy po raz kolejny sprawił, że wstrzymujemy oddech. Poza strefą stanu wyjątkowego, czyli tam, gdzie możemy legalnie udzielać pomocy, nie widać wzmożonego ruchu. Ale dochodzą do nas informacje, że po białoruskiej stronie, niedaleko przejścia granicznego w Kuźnicy, zgromadzono setki, a może nawet tysiące osób. Osób, które utknęły w przerażającej próżni pomiędzy dwoma wrogimi im krajami. Osób wycieńczonych, zdesperowanych, które być może już wielokrotnie były przerzucane raz na jedną, raz na drugą stronę granicy. Boimy się o te osoby – mężczyzn, kobiety i dzieci. Wiemy, że reżim Łukaszenki nie ma żadnych skrupułów, ale nie jesteśmy pewni, czego się spodziewać po polskich służbach. Apelujemy do rządzących, żeby w tej całej beznadziejnej sytuacji zachowali resztki człowieczeństwa i nie dopuścili do eskalacji przemocy. Osoby na granicy nie są naszymi wrogami – są ofiarami okrutnej gry politycznej, którym należy się pomoc".

Po godzinie 12 polskie służby udaremniły próbę siłowego przedarcia się na polską stronę przez migrantów na południe od przejścia granicznego w Kuźnicy. Według mundurowych sytuacja została opanowana.

Tuż po rozpoczęciu posiedzenia sztabu kryzysowego (po godz. 13) rzeczniczka PO SG informowała o granicznej sytuacji na tamten moment:

- W dalszym ciągu duże grupy znajdują się przy granicy. Podejmujemy wszelkie działania, żeby nie sforsowali granicy. Grupy te przemieszczaj się nie tylko w okolicy przejścia w Kuźnicy, ale i okolicy naszej placówki w Połowcach. Wśród nich są głównie młodzi mężczyźni, ale też kobiety i dzieci.

Około godz. 15.30 na Twitterze wiceminister Wąsik opublikował wpis: "W tej chwili pod Kuźnicami (chodzi najpewniej o Kuźnicę - red.) trwa regularna bitwa. Straż Graniczna, Policja i Wojsko Polskie bronią naszej Granicy przed atakiem migrantów inspirowanym i przygotowanym przez Łukaszenkę. Pamiętajcie, polskie służby bronią nas, ale potrzebują naszego wsparcia! Nie żałujcie Im tego!"

Po godzinie 16 Tadeusz Giczan, niezależny dziennikarz białoruski na Twitterze zamieścił wpis: "Białoruski Komitet Graniczny opublikował właśnie kolejne wideo z lotu ptaka z granicy. Migranci rozbijają namioty i rozpalają ogniska przygotowując się na noc. Według strony białoruskiej przebywa tam około 2 tys. osób."

Kryzys na granicy polsko - białoruskiej. Po posiedzeniu sztabu i BBN

Po posiedzeniu sztabu kryzysowego (z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego oraz ministrów spraw wewnętrznych oraz obrony narodowej i przedstawicieli służb), a także po obradach Biura Bezpieczeństwa Narodowego z ich udziałem oraz prezydenta Andrzeja Dudy, szef BBN Paweł Soloch oznajmił: - Ta sytuacja jest w negatywnym tego słowa znaczeniu bardzo dynamiczna. Budzi nasz głęboki niepokój.

Rzecznik rządu Piotr Müller powtarzał: - Mamy do czynienia z najtrudniejszą sytuacją od początku kryzysu na granicy z Białorusią.

Wspominał, że po stronie białoruskiej znajduje się obecnie od 3 do 4 tysięcy osób zamierzających sforsować granicę, a na całej Białorusi przebywa co najmniej kilkanaście tysięcy uchodźców gotowych to zrobić i wciąż organizowane są przez białoruski reżim transporty z krajów arabskich. Poinformował też, że po polskiej stronie granicy jest kilkanaście tysięcy żołnierzy, pograniczników i policjantów (w tym ponad 10 tys. żołnierzy). Nie chciał mówić o szczegółach dotyczących skierowania większej liczby mundurowych, bo „to działania operacyjne", ale „mają być wzmocnione szczególnie odcinki najbardziej narażone".

Müller zapowiedział również, że wieczorem premier Morawiecki o sytuacji na granicy z Białorusią ma telefonicznie rozmawiać z premierami Litwy i Łotwy.

Szef BBN przyznał, że prezydent rozważa zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego (z udziałem opozycji). Jak mówił, w ciągu najbliższych godzin spodziewane jest ponowienie ataków na granicę.

W związku z sytuacją na granicy z Białorusią Andrzej Duda zapowiedział skrócenie swojej wizyty na Słowacji jaka ma rozpocząć się we wtorek (9 listopada).

Granica polsko - białoruska. Bez udziału dziennikarzy

Straż Graniczna na Twitterze poinformowała wieczorem: "W związku z sytuacją na granicy polsko - białoruskiej, od jutra tj. 09.11 od godz. 07.00 rano będzie zawieszony ruch graniczny na drogowym przejściu granicznym w Kuźnicy. Podróżni, powinni się kierować na przejścia graniczne w Terespolu i Bobrownikach".

Wcześniej funkcjonariusze informowali: „Na granicy polsko - białoruskiej odnotowaliśmy wczoraj 222 próby nielegalnego przekroczenia granicy. Wobec 101 osób zostały wydane postanowienia o opuszczeniu terytorium Polski. Za pomocnictwo w nielegalnym przekraczaniu granicy zatrzymane zostały 3 osoby (2 obywateli. Polski, 1 obywatel Ukrainy)".

Z kolei podlaska policja w poniedziałkowy poranek podała informację: „Wczoraj policjanci zatrzymali 3 osoby, w związku z pomocnictwem przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Zatrzymani to dwaj obywatele Ukrainy i obywatel Niemiec. W samochodach przewozili 6 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę. Policjanci od początku trwania kryzysu zatrzymali 255 osób w związku z pomocnictwem przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Wczoraj policjanci przekazali funkcjonariuszom SG 12 osób, które nielegalnie przekroczyły granicę. Od początku kryzysu policjanci przekazali funkcjonariuszom SG już 4367 osób".

Przypomnijmy, że dziennikarze nie mogą przebywać w pobliżu granicy polsko - białoruskiej. Zakaz taki obowiązuje w związku z wprowadzonym w strefie przygranicznej województw podlaskiego i lubelskiego stanem wyjątkowym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.