Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, co się dzieje w Białymstoku i regionie? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie.

Radni piszą, że „ochrona polskiej granicy jest wartością najważniejszą", ale jednocześnie „niedopuszczalne jest stosowanie aktów przemocy wobec ludzi. Za winnego sytuacji wzmożenia prób nielegalnego przekraczania naszej granicy jednoznacznie uznajemy reżim Aleksandra Łukaszenki, który w formie swoistej zemsty za poparcie przez Polskę działań środowisk demokratycznych na Białorusi próbuje zdestabilizować sytuację w Polsce i UE. Jednakże nie możemy się zgodzić na niezgodne z prawem międzynarodowym i niehumanitarne traktowanie ludzi, którzy naszą granicę już przekroczyli. Ludzi, których sytuacja jest często tragiczna – głodnych, przemoczonych, nieprzygotowanych do przebywania w warunkach jesienno-zimowych. Wśród nich są także starsi ludzie, kobiety w ciąży, matki z dziećmi. Udokumentowane medialnie przypadki śmierci i wywożenia kobiet z dziećmi w środku nocy oraz wypychania ich siłą na stronę białoruską wzbudzają nasz stanowczy sprzeciw i obowiązek przedstawienia w tej sprawie – bliskiej nam także ze względu na geograficzną odległość od tych wydarzeń – niniejszego stanowiska".

Uchodźcy. Siedem wniosków radnych

Radni apelują do rządu o „respektowanie i wykonywanie międzynarodowych traktatów, do których stosowania Polska się zobowiązała, a także o wykonanie decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka". Swoje oczekiwania precyzują w kilku punktach:

„1. Domagamy się dopuszczenia akredytowanych dziennikarzy w rejony przygraniczne objęte dziś stanem wyjątkowym, co jest niezbędne do pełnej i rzetelnej informacji, a także jest naszym wspólnym prawem dostępu do wolności informacji.

2. Wnioskujemy o zwrócenie się do Europejskiej Agencji Straży Granicznej i Przybrzeżnej FRONTEX o pomoc w rozwiązaniu obecnej sytuacji. Nasza granica jest bowiem granicą Unii Europejskiej.

3. Zwracamy się o dopuszczenie w rejon przygraniczny pozarządowych i państwowych organizacji niosących swą statutową pomoc osobom w sytuacji zagrożenia życia i praw człowieka, w tym prawników, tłumaczy i lekarzy.

4. Wnosimy o przestrzeganie przepisów konwencji genewskiej, umożliwienie rozpoczęcia procesu azylowego wobec wszystkich tych, którzy zatrzymani już na terytorium Polski poproszą o to, a także o zatroszczenie się o bezpieczeństwo najbardziej bezbronnych ofiar tej sytuacji – osób starszych, schorowanych, kobiet i dzieci.

5. Wnioskujemy do rządu RP o szeroko zakrojoną inicjatywę dyplomatyczno-informacyjną w krajach Bliskiego Wschodu, która przeciwstawi się tam na miejscu fałszywej i zakłamanej narracji reżimu białoruskiego, której celem jest ściągnięcie na naszą granicę jak największej ilości ludzi w celu nielegalnego jej przekraczania, a tym samym destabilizacji sytuacji gospodarczej i politycznej zarówno w naszym kraju, jak i w całej Unii Europejskiej.

6. Apelujemy o współpracę z Komisją Episkopatu Polski w celu utworzenia korytarzy humanitarnych. Ta forma pomocy, która sprawdziła się doskonale we Włoszech i o którą apelują hierarchowie polskiego Kościoła rzymskokatolickiego w naszej Ojczyźnie, jest humanitarną i bezpieczną pod wszelkimi względami opcją pomocy konkretnym, najbardziej potrzebującym jej ludziom.

Uchodźcy. Dziewiąta śmierć na granicy. Ciało mężczyzny straż graniczna znalazła w strefie stanu wyjątkowego

7. Żądamy również zapewnienia pełnej i realnej rekompensaty finansowej polskim przedsiębiorcom prowadzącym działalność na terenach objętych stanem wyjątkowym. Ekonomiczny byt ich oraz ich rodzin kolejny raz jest zagrożony przez działania rządu polskiego".

Głodnych nakarmić…

– W całej tej trudnej dla naszego państwa i każdego z nas sytuacji, respektując nasze prawo do ochrony i bezpieczeństwa oraz mając wszelkie przeznaczone do tego służby, procedury i środki, musimy pamiętać, iż obowiązują nas także zasady moralne. A to zobowiązuje nas do humanitarnego i godnego traktowania tych wszystkich, którzy znajdują się w tragicznej dla nich sytuacji. W naszym bowiem postępowaniu też musi być zachowana pewna granica – jak pisze Zofia Nałkowska – „jakaś granica, za którą nie wolno przejść, za którą przestaje się być sobą" – konkludował, czytając projekt stanowiska, radny Karol Masztalerz, który je przygotował.

Od siebie już Karol Masztalerz (Koalicja Obywatelska) mówił, że to stanowisko symboliczne i ważne w tym czasie. Nie zawiera też wszystkiego, co chciałby napisać, czyli innych ważnych dla niego słów, jak „Głodnych nakarmić, spragnionych napoić, podróżnych w dom przyjąć, nagich przyodziać…". I jeszcze innych: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili". Radny podkreślał, że przede wszystkim należy zachować bezpieczeństwo, ale bezpieczeństwo nie wyklucza człowieczeństwa. W całej ten sytuacji musimy pozostać ludźmi.

Rdzenni Polacy i ci inni

Słowa Masztalerza spotkały się ze sprzeciwem radnej opozycji spod znaku PiS Katarzyny Ancipiuk. Odsyłała do ustawy o ochronie granicy i podmiocie odpowiedzialnym za ochronę granicy, zasadach przekraczania granicy – na podstawie dokumentów i na przejściach granicznych.

– Każdy z państwa podróżuje i widział napis: „granica państwa, przekraczać nie wolno". Jeżeli mówimy o humanitaryzmie, od wieków w Polakach był zakorzeniony. Od wieków pomagamy i pomagaliśmy. Również teraz rząd polski i Polacy pomagają. Został wysłany konwój z żywnością ze środkami medycznymi na Białoruś. Nie został wpuszczony. Dlaczego Litwa, Łotwa, Estonia zawsze mówią jednym głosem, jeżeli chodzi o ochronę granicy państwa, a u nas w kraju nie możemy mówić jednym głosem? Czy część Polaków jest rdzennymi Polakami, a część komu służy? Jeżeli jest mowa o humanitaryzmie, to chciałabym zwrócić uwagę na humanitaryzm ze strony straży granicznej. Ci ludzie wychodzą, aby chronić nas, obywateli Polski. Zostawiają swoje rodziny, mężów, dzieci, żony. Nie wiadomo, jaki los ich spotka. Czy wrócą do domu, czy nie wrócą. Tutaj o humanitaryzmie nikt nie mówi. Narażają swoje życie i zdrowie – mówiła radna PiS.

Dodawała, że pogranicznicy są opluwani, prowokowani, ostrzeliwani ze straszaków. Nie wiadomo, jak ich psychika zareaguje za jakiś czas. – Ojczyzna to nasz zbiorowy obowiązek. Polska musi być krajem suwerennym. Musimy być zgodni w pewnych zasadach, a nie dawać się jeszcze bardziej pokłócić – mówiła.

Pytała też Karola Masztalerza, ilu takich nieznanych migrantów przyjąłby pod swój dach.

Co chce ukryć rząd?

Radna Ancipiuk łączyła się z pozostałymi radnymi zdalnie (sesje odbywają się hybrydowo, część osób pracuje z domów). Miała przy tym wyłączoną kamerkę. Nawiązała do tego Katarzyna Kisielewska-Martyniuk (KO).

– Bardzo żałuję, że nie mogłam popatrzeć w oczy pani radnej Katarzynie Ancipiuk, nie pokazała się do kamery. Jestem całym sercem za stanowiskiem pana Karola Masztalerza i bardzo dziękuję za to stanowisko. Nie ma w nim mowy, żebyśmy otwierali granice, żebyśmy granic nie bronili. Granica musi być chroniona. Ale mówimy o ludziach – jak ci, którzy pojawili się w Usnarzu i można było ich oglądać, gdy jeszcze były dopuszczone media. Ludziom, którym w jakiś sposób udało się tę granicę przekroczyć. Skoro już znaleźli się na naszym terytorium ludzie w różnym wieku, w różnym stanie zdrowia, to naszym świętym obowiązkiem ludzkim, moralnym, jest ich zaopatrzyć w suchą, ciepłą odzież, nakarmić, udzielić pomocy medycznej. Nie ma zgody na to, żeby byli nazywani nielegalnymi – ponieważ każdy człowiek jest równy – żeby ci ludzie teraz, przy mrozach, siedzieli w tych lasach, żeby byli wypychani, żeby nie udzielano im pomocy, żeby nie było wiadomo, gdzie się znajdują – mówiła.

Dodała, że żołnierzom oczywiście jest trudno, jest to wpisane w ich służbę. Wśród żołnierzy są już też tacy, którzy mają dosyć tej sytuacji, a za chwilę będą wymagać leczenia zespołu stresu pourazowego. Tymczasem rozkazem są zmuszani do wykonywania czynów niegodnych, wypychania ludzi w las. Pytała też, co chcą ukryć władze polskie, jeżeli nie dopuszczają do strefy dziennikarzy, lekarzy, organizacji pomocowych. Prosiła w końcu, by nie podważać polskości Polaków.

Radny bezdomny. I katolik

Masztalerz odpowiadał, że służy Panu Bogu i ojczyźnie. Podawał, że w stanowisku nie ma mowy o otwieraniu granicy.

– Chciałbym przyjąć kogoś, jeśli to uratowałoby mu życie. Niestety – może pani sprawdzić w moim oświadczeniu majątkowym – nie mam własnego domu. Ale pani ma. Może więc jeśli nie migrantów, to mnie, bezdomnego w pewnym sensie? Jestem katolikiem, nic złego ode mnie pani nie grozi. Ciekawe, czy pani zgodziłaby się na taką opcję, bo to trochę stawianie pytania przewrotne. Osobiście też mógłbym pani zaproponować taką nocną wyprawę do lasu. Niech pani weźmie dzieci, ubierze je w jakieś sweterki. Noc pełna przygód. Dzisiaj w okolicach Augustowa w nocy było -4.

Ancipiuk – już przy kamerze – stwierdziła, że co do przyjęcia pod dach Masztalerza musi porozmawiać z mężem i rodziną. Powtórzyła, że Polska chciała i chce pomagać, tylko że konwój z pomocą nie został wpuszczony na Białoruś.

Jej klubowy kolega Henryk Dębowski (szef klubu radnych PiS) mówił, że tych ludzi przecież nie znamy. Są niebezpieczni, doszło do pobicia polskich żołnierzy.

– Rozumiem Karola Masztalerza, ale powinniśmy bronić naszych rodaków. Na pewno pomoc jest udzielana przez pograniczników, są ciepłe koce – próbował przekonywać. – Ale wszystko ma swoje granice. Powinniśmy bronić siebie, własnych rodzin, własnych obywateli i własnych dzieci.

Prosił też… by stanowisk tego typu na radzie miasta nie podejmować, bo mogą podsycać atmosferę na granicy. A dziennikarzy przy granicy nie ma, bo „być może była taka potrzeba".

Radny Marek Tyszkiewicz po tych słowach kolejny raz powtórzył, że stanowiskiem nikt nie deprecjonuje straży granicznej czy żołnierzy, Powiedział, że stanowisko jest m.in. w obronie tych słabszych, którzy potrzebują pomocy np. 15, 20 km poza pasem granicznym, są na terenie Polski. Przypominał, że w kraju są dziesiątki stowarzyszeń zajmujących się pomocą. Nie trzeba więc straszyć uchodźcami jak Babą-Jagą.

Opasani dolarami i złotem obwieszeni

– Przez takie stanowiska nie rozumiecie, że dajecie się wepchnąć w narrację Putina i Łukaszenki? Jesteście wykorzystywani do niszczenia naszego dobra narodowego, wspólnego. Ci, którzy trafili przez granicę, pewnie są zaopiekowani. Takim stanowiskiem dajecie zachętę, żeby tu dostawać się nielegalnie – komentowała radna Agnieszka Rzeszewska (PiS, prywatnie żona wiceministra Dariusza Piontkowskiego).

Osoby, które przemieszczałyby się przez Polskę nazwała „tabunami" i „ekonomicznymi migrantami, którzy chcą łatwego życia", a w większości nie są to kobiety i dzieci, ale „samotni mężczyźni opasani dolarami i złotem obwieszeni. Jak proponuje im się ubrania, nie chcą innych niż markowe. To są ludzie, którzy chcą łatwego życia naszym kosztem".

Jej zdaniem takie stanowisko służy rozbijaniu suwerenności Polski i daje przyzwolenie na forsowanie granicy. Straszyła też zamachami terrorystycznymi. I pytała: „Czy chcemy, by takich terrorystów było więcej?". Dodawała, że „zawsze cywilizacje szlachetniejsze ulegały tym innym, nie będę tego nazywać".

Odpowiadając, Marcin Moskwa (KO) dziękował straży granicznej za jej ciężką służbę. Obrona granicy to podstawa. Ale pozostaje kwestia, jak kontrolować granicę, skoro daleko od granicy zatrzymywane są busy z migrantami. Zadeklarował, że po zapełnieniu domów pomocy i domów dla uchodźców do swojego domu przyjmie każdego, kto będzie takiej pomocy będzie potrzebował, bo „wiara sprawdza się w działaniu, a nie w deklaracjach i toruńskich imprezach".

– Kończąc ten temat, życzę państwu [mówił do radnych PiS] radosnej zadumy, gdy będziecie ustawiać puste naczynie na wigilijnym stole za dwa miesiące – skwitował Moskwa.

Przeciwko stanowisku w mediach prorządowych zaprotestowały środowiska narodowe i skrajnie prawicowe, m.in. Młodzież Wszechpolska, Instytut Suwerennej, Fundacja DKF w Dobrym Tonie, Klub Gazety Polskiej, Koliber i kibicowskie Stowarzyszenie „Dzieci Białegostoku".

Ostatecznie stanowisko zostało podjęte głosami radnych Koalicji Obywatelskiej i Polski 2050.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.