Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W miniony weekend pojawiło się w internecie nagranie pokazujące kilkudziesięcioosobową grupę migrantów koczujących po białoruskiej stronie, bardzo blisko granicy z Polską. Jak twierdzi reporter TVN24 Paweł Szot, na nagraniu widać trzy dziewczynki, które uwidoczniła na zdjęciach przed placówką graniczną w Michałowie nasza fotoreporterka Agnieszka Sadowska. Fakt, że to są te same dziewczynki, potwierdzają m.in. prawnicy z Grupy Granica.

Dzieci z Michałowa. Koczują po białoruskiej stronie

Nagranie zamieścił na Twitterze Murad Ismael z Akademii Sindżar, organizacji dbającej o edukację w jednej z prowincji Iraku. Do nagrania z 9 października dołączył wpis po angielsku: "Kolejna grupa 70+ migrantów z Jazydów, Kurdów i Syryjczyków utknęła na granicy Polski i Białorusi na 10 dni. Błagają o pomoc. Zwracamy się do Polski i Unii Europejskiej o interwencję". Kilkudziesięcioosobowa grupa, w której są dziewczynki, ma koczować po białoruskiej na wysokości Hajnówki - w leśnym pasie przygranicznym.

1 października Straż Graniczna informowała, że 27 września „funkcjonariusze z Michałowa odnaleźli w pasie przygranicznym grupę obywateli Iraku, która nielegalnie przekroczyła granicę państwową". Pisano: „W związku z tym, że w grupie tej znajdowały się dzieci, funkcjonariusze postanowili przewieźć te osoby do Placówki Straży Granicznej w Michałowie, aby zweryfikować legalność i cel ich pobytu na terytorium naszego kraju". Jak informowali wówczas pogranicznicy „obywatele Iraku, w tym dzieci, otrzymali od funkcjonariuszy Straży Granicznej napoje i jedzenie" i że „nikt z tych osób nie potrzebował pomocy medycznej i nie zgłaszał, że takiej pomocy oczekuje". Funkcjonariusze Straży Granicznej zapewniali, że poinformowali cudzoziemców o możliwości złożenia wniosku o pomoc międzynarodową, lecz rodzice dzieci odmówili złożenia takiego wniosku w Polsce. Tymczasem na jednym z nagrań spod placówki granicznej w Michałowie było widać, jak jeden przebywających tu wtedy cudzoziemców wykrzykuje:

- Polska azyl, azyl Polska. My chcemy otrzymać azyl. Chcemy zostać w Polsce.

Rzeczniczka SG Anna Michalska kilkakrotnie potem powtarzała, że grupa ta z dziećmi została ostatecznie zawrócona do linii granicznej z Białorusią. Gdzie dokładnie nie podawała. Cała Polska od tamtego czasu pyta: „Gdzie są dzieci z Michałowa?".

Uchodźcy z Michałowa. SG: Cudzoziemcy odmówili złożenia wniosku. Cudzoziemcy: Chcemy tu zostać

Jarosław Kaczyński: Dzieciom z Michałowa nic nie zagraża

W poniedziałek (4 października) portal OKO.press podał, że dwoje dzieci rodzicami z tej grupy jest już bezpiecznych. 27-letni Kurd z Iraku, mówił temu portalowi, że jest bratem jednej z kobiet wypchniętych na Białoruś. W Michałowie przebywała z mężem i dwiema córkami: 8- i 2-letnią. Udało mu się skontaktować z nimi 3 października. Relacjonował, że znajomi rodziny znaleźli kontakt do mężczyzny, który mógł po nich przyjechać i wywieźć do Niemiec. Jednak musieli przekroczyć polsko-białoruską granicę po raz kolejny. Zdecydowali się na to i podjęli trud dalszej wędrówki na zachód. „Podróż zajęła im dwa dni. Nie mieli problemów, aby przeżyć. Teraz są bezpieczni, są w Niemczech" - powiedział OKO.press brat kobiety. Dodał, że musieli zapłacić za przewiezienie 7,5 tysiąca dolarów za osobę.

Tymczasem w miniony czwartek (7 października) wicepremier Jarosław Kaczyński pytany o los dzieci z Michałowa, nie potrafił powiedzieć, gdzie są, zapewnił, że nie zostały rozdzielone z rodzicami i dodawał:

- Polskie służby postępują wobec migrantów zgodnie z prawem i zasadami moralnymi.

Stwierdził, że mogły zostać ze swoimi rodzicami „przetransportowane z powrotem na Białoruś w jakieś bezpieczne miejsce" i „z całą pewnością nic im z tego powodu nie zagraża".

Temperatura w nocy z poniedziałku w wtorek w przy granicy z Białorusią w Podlaskiem spadła przy gruncie do minus 5 stopni Celsjusza.

Michałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na BiałoruśMichałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na Białoruś Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Uchodźcy. "W lasach odbywają się łapanki"

W niedzielę wieczorem Grupa Granica (zrzesza organizacje humanitarne, w tym Helsińską Fundację Praw Człowieka, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, czy Stowarzyszenie Homo Faber) alarmowała:

"W lasach odbywają się łapanki i szczucie ludzi, którzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji. Mieszkańcy miejscowości znajdujących się w strefie mówią ze zgrozą o tym, że nocami słyszą wycie przerażonych dzieci. Nasze zespoły bez przerwy wyjeżdżają do słaniających się z zimna i wycieńczenia ludzi. Minusowe temperatury zbierają tragiczne żniwo. Gdzie w tym czasie są służby państwowe? Wyrzucają tych ludzi z powrotem na mróz do lasu".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.