Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Rzecznik prasowa Straży Granicznej ppor. Anna Michalska poinformowała, że pogranicznikom na polsko-białoruskiej granicy udało się zatrzymać od sierpnia do końca września 164 osoby podejrzane o pomocnictwo w nielegalnym przekraczaniu granicy.

135 zatrzymano w Podlaskiem

Podejrzani o pomocnictwo próbowali przewieźć nielegalnie przekraczających tę granicę w głąb Polski lub do innych krajów UE, głównie do Niemiec. 135 takich osób zatrzymano w Podlaskiem, cztery zatrzymała Nadbużańska Straż Graniczna, na odcinku z Litwą – 25 osób.

Z danych sukcesywnie podawanych przez SG na Twitterze wynika, że wśród zatrzymanych za taką pomoc największą grupę z tych, którzy pomagają przedostać się do Polski z Białorusi, stanowią obywatele Gruzji (32 osoby). Wśród nich są też: Ukraińcy (28) obywatele polscy (24), Syryjczycy (23), Irakijczycy (12) obywatele Tadżykistanu (10), Turcji (7), Rumunii (6), a także po pięć osób z obywatelstwem niemieckim i białoruskim. SG zatrzymała ponadto pojedyncze osoby m.in. z Czech, Grecji, Finlandii.

Zatrzymani usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa z artykułu Kodeksu karnego, który stanowi: „Kto organizuje innym osobom przekraczanie wbrew przepisom granicy Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do lat ośmiu".

Białoruska propaganda o sieci

Tymczasem fakt zorganizowanych prób przerzutu nielegalnie przekraczających granicę z Polską (UE) wykorzystuje białoruska propaganda. Tamtejsze rządowe media powtarzają informacje, jakie w piątek (1 października) znalazły się w komunikacie ich straży granicznej.

Można w nim przeczytać: „Polska nie ukrywa, że to właśnie z jej terytorium ułatwia się nielegalną migrację. Według oficjalnych statystyk zamieszczanych niemal codziennie przez Straż Graniczną na Twitterze, tylko w ciągu ostatniego miesiąca na terytorium Polski zatrzymano prawie 100 pośredników, którzy pomagali w przekraczaniu polskiej granicy, a także zapewniali przejazd uchodźców do krajów UE. Ponadto nielegalnego wydalania cudzoziemców na Białoruś pilnują również przedstawiciele Straży Granicznej. Wykorzystując swoją oficjalną pozycję i wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenach przygranicznych, polscy stróże prawa stawiają płoty, przymusowo wysiedlają i po prostu wyrzucają nieprzytomnych ludzi na terytorium Białorusi".

Białoruska straż graniczna: Polskie służby podrzuciły nieprzytomnego uchodźcę. Miał przy sobie polską kartę medyczną

Wspomniano: „Aby ukryć przed opinią publiczną swoje nielegalne działania, Polska nie wpuszcza na linię graniczną dziennikarzy, działaczy praw człowieka, a nawet przedstawicieli europejskiej agencji granicznej Frontex. Tak więc statystyki Straży Granicznej dotyczące licznych zatrzymań współsprawców na terytorium Polski, jak również materiały fotograficzne i wideo Państwowego Komitetu Granicznego Białorusi dotyczące nielegalnych działań polskich strażników granicznych w zakresie ułatwiania nielegalnego przekraczania granicy białoruskiej, świadczą o istnieniu na terytorium Polski sieci organizatorów nielegalnej migracji".

Kamińskiego informacje o sukcesach

Od 2 września przy granicy polsko-białoruskiej obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje 183 miejscowości Podlaskiego i Lubelskiego. To – jak twierdzi rząd – w związku z wojną hybrydową, jaką prowadzi reżim Aleksandra Łukaszenki, czyli wypychaniem cudzoziemców na unijną granicę z Białorusią. Absolutna większość z nich jest zawracana do linii granicznej, najczęściej do przygranicznych lasów. Białoruskie służby twierdzą, że polskie służby nieraz siłą zmuszają migrantów do powrotu na Białoruś.

Stan wyjątkowy został pierwotnie wprowadzony po wniosku rządu na 30 dni rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy. W czwartek (30 września) nocą Sejm po burzliwej debacie zgodził się na jego przedłużenie o 60 dni, a w piątek (1 października) prezydent podpisał kolejne odpowiednie rozporządzenie.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński wyliczał podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu, że na granicy polsko-białoruskiej jest 4 tys. funkcjonariuszy Straży Granicznej, 2,5 tys. żołnierzy, kilkuset policjantów z oddziałów prewencji i kontrterrorystycznych. Chwalił się, że 95 proc. ludzi, którzy próbują przekroczyć polską granicę, jest zatrzymywanych na linii granicznej, i wspominał, że od początku roku 11,5 tys. osób „szturmowało naszą granicę". Przywoływał informacje o tym, że 1,5 tys. osób „zostało zatrzymanych w głębi kraju i przewiezionych do zamkniętych ośrodków dla uchodźców". Dodawał w tym kontekście, oklaskiwany przez posłów i posłanki PiS:

– Taka jest skuteczność naszej Straży Granicznej, naszego wojska. Jest to wysoka skuteczność.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.