Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Uchodźcy. Kiedy w niedzielę (19 września) jeszcze nieoficjalnie pojawiła informacja o odnalezieniu przez polskich pograniczników pod Gibami (Podlaskie) grupy imigrantów z Iraku (jedna osoba już nie żyła, najprawdopodobniej zmarła z powodu skrajnego wychłodzenia organizmu, dwie pozostałe osoby zabrano do szpitali w Suwałkach i Augustowie), kolejną wstrząsającą wiadomość opublikowali białoruscy pogranicznicy.

Odpychani uchodźcy. Wyrzuceni nocą do ścisłego rezerwatu Puszczy Białowieskiej, na bagna [WIDEO]

Uchodźcy. "Kobieta o niesłowiańskim wyglądzie"

W komunikacie białoruskich pograniczników czytamy: „Dziś, 19 września, we wsi Lesnoje niedaleko granicy białorusko-polskiej w obwodzie grodzieńskim [w okolicach Kanału Augustowskiego nieopodal  śluzy Kurzyniec -red.] znaleziono ciało kobiety o niesłowiańskim wyglądzie, nie dające oznak życia. Na linii kontrolnej na terytorium Polski w pobliżu miejsca wykrycia istniały wyraźne ślady przeciągania zwłok z Polski na Białoruś". Opisano: „Przy ciele znajdowała się trójka dzieci w wieku od 7 do 15 lat, a także mężczyzna i starsza kobieta. Powiedzieli, że zostali zmuszeni do przejścia pieszo do granicy, a następnie do przekroczenia granicy polsko-białoruskiej pod groźbą użycia broni".

Białoruscy pogranicznicy: Egipcjanin ograbiony przez polskie służby i straszony bronią palną

Białoruska straż graniczna poinformowała także:

„Na miejsce zdarzenia przybył zespół dochodzeniowy, który przeprowadził niezbędne czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia. W celu zapewnienia przejrzystości dochodzenia i dostępności informacji, w tym dla organizacji międzynarodowych, Państwowy Komitet Graniczny powiadomił i zaprosił na miejsce zdarzenia przedstawicieli Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców na Białorusi oraz Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji".

Uchodźcy na granicy. Amnesty International o przemocy i łamaniu prawa przez polskie władze [RAPORT]

Na filmie Państwowego Komitetu ds. Granic, zamieszczonym na Telegramie i pokazującym rodzinę przy ciele zmarłej kobiety widać numery słupków granicznych. Białoruski słupek graniczny oznaczony jest numerem 659. Numer na polskim słupku granicznym jest gorzej widoczny - to numer 658 lub 659. Udało się nam ustalić, że to okolice Kanału Augustowskiego nieopodal śluzy Kurzyniec. 

Białoruska Agencja Telegraficzna (BiełTA) – reżimowa białoruska agencja prasowa - w swojej informacji opublikowanej w niedzielę już po godz. 22, przytacza słowa męża kobiety, obywatela Iraku, Haydara Kamana Abdula Husseina. O tragicznym wydarzeniu opowiedział na antenie STV.

Mężczyzna powiedział, że jego żona ma 39 lat. Uciekli z Iraku z dziećmi w poszukiwaniu miejsca na lepsze życie. Chcieli dotrzeć do Niemiec. Jak mówił mężczyzna - "udało im się dotrzeć do najbliższej polskiej wsi". Cała rodzina była zmęczona, próbowała się ogrzać przy ognisku, wysuszyć ubrania i buty.

Jak informuje BiełTA - mężczyzna "poprosił polskiego mieszkańca o wodę, ale  ten migrantów zgłosił straży granicznej. Polscy pogranicznicy, gdy przybyli, nie pozwolili im włożyć butów i ubrań, zaczęli ich boso pędzić do granicy białoruskiej". Agencja przytacza słowa mężczyzny: „Moja żona źle się czuła. Była bardzo zmęczona, szła bardzo wolno. I jeden polski żołnierz założył rękawiczki. Miał  na nich metal. I mocno ją pchnął. Upadła" - opowiadał mężczyzna.

W swoim komunikacie BiełTA nie wyjaśnia, co się wydarzyło dalej. Informuje tylko, że na miejsce zdarzenia przybyła grupa śledcza i operacyjna, aby wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia. "W celu zapewnienia przejrzystości śledztwa i dostępności informacji, w tym dla organizacji międzynarodowych, Państwowy Komitet ds. Granic powiadomił i zaprosił na miejsce zdarzenia przedstawicieli Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców na Białorusi oraz Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji" - czytamy w komunikacie reżimowej agencji białoruskiej.

Przekazujemy te informacje na podstawie relacji propagandy Łukaszenki, ponieważ wprowadzony przez rząd RP stan wyjątkowy na całej długości granicy Polski z Białorusią wyklucza działalność mediów. Przepisy dopuszczają swobodne poruszanie się tam osób i podmiotów świadczących szereg usług i prowadzących działalność gospodarczą – z wyłączeniem dziennikarzy i organizacji społecznych.

Uchodźcy. Morawiecki zwoła służby

Późnym popołudniem polska Straż Graniczna potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje dotyczące ciał znalezionych na polskim terytorium: w sumie w niedzielę nieopodal polsko-białoruskiej granicy (po stronie polskiej) znaleziono zwłoki trzech imigrantów, zmarłych najprawdopodobniej z wychłodzenia.

Tragiczne wydarzenia wcześniej skomentował premier Mateusz Morawiecki:

"W rejonie przygranicznym znaleziono zwłoki trzech osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę. Po stronie białoruskiej zaś zwłoki kobiety. Jestem po rozmowie z komendantem Głównym Straż Graniczna gen. Tomaszem Pragą oraz ministrem spraw wewnętrznych Mariuszem Kamińskim. Na miejscu pracują służby i prokuratura, która wyjaśnia okoliczności tragicznego wydarzenia" - napisał na swoim profilu na Facebooku premier Morawiecki.

Podkreślił, że "należy zbadać ewentualny związek powyższych dramatycznych zdarzeń z dotychczasowymi białoruskimi prowokacyjnymi działaniami mającymi miejsce na naszej wschodniej granicy. Rano wezmę udział w odprawie z przedstawicielami służb. Będziemy Państwa informować na bieżąco" - napisał Morawiecki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.