Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Aleksander Łukaszenka ustanowił 17 września na Białorusi Dniem Jedności Narodowej. Celowo – na pamiątkę napaści ZSRR na Polskę, za tym włączenia północno-zachodnich ziem II RP w skład Związku Radzieckiego, a dokładniej dołączenia ich do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Ludowej.

Aleksander Łukaszenka „odnawia tradycję pamięci"

Z okazji tego pierwszy raz obchodzonego w tym roku Dnia Jedności Narodowej Łukaszenka wygłosił płomienne przemówienie (po rosyjsku) w mińskiej hali widowiskowej Arena, gdzie uczestniczył w forum „Siła jedności", na którym zebrały się – jak to określiła jego propaganda – „siły patriotyczne", czyli entuzjaści Łukaszenki.

– W ten sposób odnawiamy tradycję pamięci o wydarzeniu, które zwróciło nam wszystkim pociętą na kawałki ziemię ojczystą – prezentował swoją wersję historii. – Naród przez wieki podzielony między księstwa, królestwa i imperia, po raz pierwszy dostał szansę zbudowania własnego państwa na swojej historycznej ziemi. Stało się to ponad 80 lat temu 17 września.

Na tle mapy Białorusi z 1921 roku twierdził:

– Popatrzcie, gdzie była Białoruś, rozdarta, podzielona.... Czy to było sprawiedliwe? Nie. Przez 20 lat dręczono ludzi, zabraniano im mówić, co chcą, nie mówiąc już o tym, że dzieci nie miały gdzie się uczyć, ta część Białorusi była poddana polonizacji, polonizacji. Nie możemy tego tolerować.

Pytał i sam sobie odpowiadał o zdarzeniach września 1939 r.:

– Czy zauważyliście, dokąd uciekł polski rząd? Do Wielkiej Brytanii. A Anglosasi byli wtedy silni. Dlaczego nie obronili Polski, jak obiecywali? I jeszcze jedno pytanie: Polacy otrzymali śmiertelny cios 1 września 1939 roku od swoich sojuszników. Przecież Niemcy do 1 września 1939 r. były w ścisłym sojuszu z Polską, szły ramię w ramię. Rząd polski, kierownictwo było gotowe, i to potwierdzają fakty archiwalne, było gotowe postawić pomnik Hitlerowi na centralnych placach Warszawy. I ten właśnie Hitler kilka miesięcy później zdeptał Polskę.

Mówi, a przecież nie mówi

Rządzący od 1994 r. Białorusią, po ubiegłorocznych wyborach samozwańczy prezydent tego państwa oświadczył w nawiązaniu do daty 17 września 1939 r.:

– Dla nas od dawna jest symbolem białoruskiej państwowości i testamentem dla przyszłych pokoleń. Przykazaniem, by chronić suwerenność kraju, jedność narodową i pokój na naszej ojczystej ziemi.

W pewnym momencie oświadczył:

– Powtórzę to, co mówiłem niejednokrotnie. Sąsiedzi są nam dani przez Boga, jak każdemu innemu państwu. W odniesieniu do wszystkich innych państw dążymy do życia w pokoju i przyjaźni. Nigdy nie zasadzaliśmy się na cudzy kawałek ziemi. Swojej nam wystarcza. Nawet nie wspominamy im [Polsce i innych zachodnim krajom – red.] dzisiaj o tym, że Białystok i Białostocczyzna to są ziemie białoruskie, że Wilno to też białoruskie miasto i ziemie wokół. Przecież o tym nie mówimy.

Zgromadzone w Arenie „siły patriotyczne" przyjęły te słowa owacyjnymi brawami i gwizdami aprobaty.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.