Prokurator skierował do sądu w Sokółce wniosek o areszt tymczasowy dla wszystkich 13 osób, które w niedzielę (29 sierpnia) brały udział w akcji obywatelskiego sprzeciwu w Szymakach na polsko-białoruskiej granicy. Polegała ona na zniszczeniu fragmentu "płotu Błaszczaka", by zaprotestować przeciwko łamaniu prawa przez polskie władze.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zatrzymani aktywiści spędzili na policyjnym „dołku" już dwie noce. W momencie skierowania wniosku aresztowego do sądu, maksymalny czas na zatrzymanie wydłuża się o 24 godziny, do 72 godzin w sumie.

Sąd Rejonowy w Sokółce wyznaczył termin posiedzenia w sprawie rozpatrzenia wniosku na dziś (31.08) na godz. 16.15.

Błyskawiczna akcja niedaleko Usnarza

W niedzielę po godz. 17 w pobliżu miejscowości Szymaki na polsko-białoruskiej granicy pojawiła się 13-osobowa grupa aktywistów, wśród których byli m.in. Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog, osoby z organizacji pomagających uchodźcom, ale przede wszystkim osoby prywatne. Szymaki w powiecie sokólskim znajdują się około 15 km od Usnarza Górnego, gdzie od ponad trzech tygodni w beznadziejnej sytuacji tkwi grupa 32 Afgańczyków – mężczyzn i kobiet (najmłodsza dziewczynka ma 15 lat) – pilnowanych z jednej strony przez białoruskich pograniczników, a z drugiej przez polską Straż Graniczną i wojsko.

Akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa była błyskawiczna. Aktywiści uzbrojeni w liny i specjalne nożyce wbiegli na pas graniczny, dopadli do ogrodzenia, specjalnymi nożycami przecięli druty (a przynajmniej tak im się wydawało, choć na filmach z akcji nie ma na to dowodów), przyczepili do nich liny i rozciągnęli fragment ogrodzenia na parę metrów. To nieprawda, że podpięli płot do auta, jak informuje Straż Graniczna. Busy, którymi przyjechali z Warszawy, zaparkowali około 200 metrów od miejsca akcji.

Akcję przeprowadzili z otwartymi przyłbicami, przyznając się do niej i mając świadomość konsekwencji, jakie ich spotkają. W oświadczeniu, które podpisało 13 osób, apelują: „Brońmy granicy przed Łukaszenką i Putinem, nie ich ofiarami".

Prokurator: Bo mogą mataczyć i się ukrywać

Cała trzynastka została zatrzymana w niedzielę i umieszczona w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, czyli na tzw. dołku – część w Sokółce, ale z braku miejsca reszta została przewieziona do PDOZ w Białymstoku.

Zdaniem policji zniszczono około 15 metrów siatki. Dokładnie stratę oszacowano na 638 zł, czyli nieznacznie więcej niż 500 zł będące granicą wykroczenia i przestępstwa.

Wszystkim przesłuchiwanym osobom postawiony został zarzut uszkodzenia mienia w powiązaniu z tzw. występkiem chuligańskim – miały się go dopuścić działając z oczywiście błahego powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. Zaostrza to sankcję, a za zniszczenie mienia i tak grozi im nawet do 5 lat więzienia.

Straż Graniczna poinformowała też, że kieruje do sądu wnioski o ukaranie wszystkich 13 osób za wejście na pas drogi granicznej, za co grozi im grzywna do 5 tys. zł.

O akcji obywatelskiego sprzeciwu ostro wypowiedzieli się m.in. minister obrony narodowej oraz minister administracji i spraw wewnętrznych. Dlatego nie powinny dziwić poważne zarzuty i wniosek o areszt tymczasowy – zwierzchnicy tego wymagali.

Prokurator Artur Kuberski, szef Prokuratury Rejonowej w Sokółce tłumaczy: – Istnieje obawa matactwa, ponieważ osoby te nie przyznają się do winy i odmawiają składania wyjaśnień. Oraz obawa, że się ukryją.

I jeszcze stan wyjątkowy za karę

– Sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest cały czas napięta – mówił we wtorek (31 sierpnia) na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki, tłumacząc dlaczego Rada Ministrów postanowiła wystąpić do prezydenta z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego w części województw podlaskiego i lubelskiego na okres 30 dni.

 – Musimy powstrzymać te agresywne działania hybrydowe, które są prowadzone według scenariusza napisanego w Mińsku.

Wąski (około 3 km od granicy) pas obejmie 115 miejscowości w Podlaskiem i 68 w Lubelskiem. Będą obowiązywały tam restrykcje. Osoby niezwiązane na stałe z miejscowościami w pasie, „nie będą mogły co do zasady tam przebywać".

– Żadnych wycieczek, happeningów, manifestacji w tym pasie nie będzie można organizować – zapowiedział Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji.

– Pewne nieodpowiedzialne zachowanie ze strony aktywistów zdynamizowało nasze myślenie w kierunku wprowadzenia odpowiednich środków, które dadzą instrumenty funkcjonariuszom straży granicznej i wojsku do reagowania – przyznał Morawiecki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
A jaka jest - przepraszam - podstaw wniosku o areszt?

Bo w gruncie rzeczy są trzy:
(1) surowa kara - nic z tego, skończy się grzywną,
(2) obawa ucieczki lub ukrycia się - naprawdę oni uciekną? Po ustaleniu ich danych trzeba będzie ich ściągać do sądu - po co?
i
(3) obawa matactwa procesowego - po dowodach w postaci zdjęć i filmów prokuratura boi się "matactwa", to jakiś żart?

Pod publiczkę, panie Ziobro, mam tylko nadzieję, że wolne sądy (nadal) są...
@emilfiscal
sąd odeśle prokuraturę na drzewo w 5 minut
już oceniałe(a)ś
7
0
I jeszcze jedno - pisowska prokuraturo, cytat:
"Prokurator Artur Kuberski (...) tłumaczy: ? Istnieje obawa matactwa, ponieważ osoby te nie przyznają się do winy i odmawiają składania wyjaśnień"

Czyli kodeks na wschodzie kraju już nie obowiązuje??? A prawo do nieprzyznania się do winy także? Odmowa wyjaśnień również?

Mentalny, pisowsko-prokuratorski wschód, czy "jedynie" lapsus językowy ?
@emilfiscal
Tak jest, potrzebny jest areszt.. wydobywczy!
już oceniałe(a)ś
0
0
Wniosek o areszt w sprawie o uszkodzenie mienia na kwotę 600 zł to przegięcie. Zwlaszcza że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że może to być wypadek mniejszej wagi z art. 288 par 2 k.k.
już oceniałe(a)ś
28
2
Areszt? 5 lat w perspektywie? Cieniasy. Po co się ograniczać? Jak mają tyle drutu kolczastego, to od razu machnąć jakiś bijou obozik koncentracyjny dla wrażych aktywistów.
@jam-agru
na lewaków byłoby ok, sam dokupię drutu i dam na ogrodzenie
już oceniałe(a)ś
0
0
Prokurator pisowski jednak potwierdza całą ograniczoność tej władzy.
już oceniałe(a)ś
11
0
Jakkolwiek nie popieram ogolnie takich akcji, tak przed normalnym sądem mieliby oni szansę się oczyścic z zarzutów, bo koncertom rzucona na ziemię stanowi zagrożenie dla ludzi i zwierząt, którzy mogą w nią wpaść, taki montaż jest więc zlamniem jednego polskiego przepisu.
Powinno się ją mocować 1,8 metra nad ziemią na ogrodzeniu albo ściśle pilnować, czego poowdzenak życzę przy 400 km granicy.
@makeintosch
Czy pisowskim ogranicznikom to przeszkadza, że łamią prawo?.
już oceniałe(a)ś
0
1
Wniosek o areszt to przegięcie.
@UstawiamSobieNick
pewnie chciałbyś poczekać na stan wyjątkowy i postawić ich pod ścianą. Znam ten typ myslenia ze stanu wojennego, byli tacy co tak chcieli i tacy co powiedzieli, że skierują broń w drugą stronę.
już oceniałe(a)ś
0
2
na Allegro 100 m drutu żyletkowego kosztuje ok. 100 zł, który narciarz sprzedawał im drut na granicę?
już oceniałe(a)ś
9
0