Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wciąż napływają sprzeczne informacje co do liczby osób koczujących w obozowisku w pobliżu Usnarza Górnego na granicy polsko-białoruskiej. Straż Graniczna utrzymuje, że jest tam 24 uchodźców z Afganistanu. Fundacja Ocalenie - że 32 (po południu tę liczbę potwierdził jeszcze przedstawiciel rzecznika praw obywatelskich).

Do wtorkowego (24 sierpnia) poranka wciąż w pobliże koczowiska nie dopuszczani byli przedstawiciele organizacji pozarządowych czy prawnicy.

Po południu do obozu udało się przedostać przedstawicielom rzecznika praw obywatelskich z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. Członek tego zespołu, Marcin Kusy poinformował po powrocie, że w obozowisku koczują 32 osoby (w tym pięć kobiet, w tym 15-letnia dziewczynka). A jedna, ponad 50-letnia kobieta ma problemy z nerkami i stany depresyjne. Wszyscy proszą o leki.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

- Cudzoziemcy skarżą się na złe samopoczucie. Potrzebują dużego wsparcia psychologicznego. Strona białoruska zapewniła im chleb. Korzystają z wody, która obok płynie. Wszyscy zapewnili, że żądają ochrony międzynarodowej. Znajdują się w nieludzkich warunkach. Naszym zdaniem są już po stronie białoruskiej. - mówił Marcin Kusy po powrocie.

I dodał: -  Te osoby powinny zostać wpuszczone do Polski. Władza polska, widząc, w jakich warunkach przebywają, jest odpowiedzialna za naruszenie artykułu trzeciego Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności o zakazie tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania ["nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu"].

Trzęsą ze strachu i zimna

Jeszcze w poniedziałek (23 sierpnia) w pobliżu koczowiska pilnowanego przez liczną grupę strażników granicznych, żołnierzy i policji pojawiły się toi-toie (dla mundurowych). Z daleka, zza samochodów Straży Granicznej i wojska przez moment na obozowisko mógł rzucić okiem pilnowany przez strażników granicznych poseł Franciszek Sterczewski (KO): – Widziałem przerażone oczy tych ludzi, którzy trzęsą ze strachu i zimna, wielkie zmęczenie tą sytuacją.

Poseł opisuje:- Wczoraj [23 sierpnia red.] wieczorem, wracając z ekipą z Fundacji Ocalenie z Usnarza, zobaczyliśmy mężczyznę leżącego przy drodze. Okazało się, że to Irakijczyk. Byłem w szoku, ale też wzruszony sytuacją, uściskałem gościa i powiedziałem: welcome to Poland. Błąkał się po lesie od 5 dni, był zmęczony, głodny i spragniony. Daliśmy mu jedzenie i picie. Mężczyzna potwierdził, że chce starać się w Polsce o ochronę międzynarodową. Odebraliśmy od niego pełnomocnictwo i wezwaliśmy Straż Graniczną. Mężczyzna opowiedział nam, że niejednokrotnie przekraczał już polską granicę, ale za każdym razem polscy pogranicznicy wyrzucali go z powrotem na Białoruś - relacjonuje poseł. - To kolejna relacja o nielegalnych pushbackach, jaka dotarła do nas w ostatnich dniach. Na mocy Konwencji Genewskiej i Konstytucji, osoba uciekająca przed zagrożeniem w swoim kraju ma prawo ubiegać się o azyl. A naszą rolą jest przyjąć takie osoby chlebem i solą. SG zabrała mężczyznę do placówki w Szudziałowie. Pełnomocniczka z Fundacji Ocalenie była na miejscu, widziała go w środku - spał w celi.

Uchodźcy na polsko-białoruskiej granicy: "Chcę ochrony międzynarodowej"

Transport ruszył

Tymczasem w poniedziałek (23 sierpnia) w nocy na Białoruś wyruszył z Polski konwój z pomocą humanitarną. We wtorek (24 sierpnia) rano oczekiwał na wpuszczenie na Białoruś na przejściu granicznym w Bobrownikach.

Wyruszył po tym, jak polski resort spraw zagranicznych skierował do MSZ Białorusi notę dyplomatyczną, w której zapowiedziano gotowość do pomocy dla migrantów przebywających w pobliżu Usnarza Górnego.

„Mając na uwadze powagę sytuacji, strona polska jest gotowa do natychmiastowego skierowania konwoju z pomocą humanitarną" – oświadczono jeszcze niedzielę (22 sierpnia).

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz powiedział w poniedziałek, że „jeśli pomoc jest potrzebna", powinna zostać dostarczona „w sposób legalny i w granicach prawa".

– Jesteśmy w stanie zaoferować Białorusi namioty, łóżka polowe, środki higieny. Tego typu wsparcie może w perspektywie kilku godzin znaleźć się już po drugiej stronie granicy – mówił.

Poinformował, że strona białoruska otrzymała notę.

Konwój dotarł do Bobrownik

Transport z pomocą humanitarną ostatecznie wyjechał w stronę granicy z Białorusią we wtorek (24 sierpnia) w nocy.

Mimo że o pozytywnej odpowiedzi w sprawie noty dyplomatycznej z białoruskiej strony nie było. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych opublikowała na Twitterze filmik, na którym widać przemieszczającą się w asyście wozu policyjnego w stronę granicy ciężarówkę. Poinformowano: „Ze składnicy RARS wyjechał transport z pomocą humanitarną (namioty, koce, łóżka polowe, środki ochrony, dla imigrantów na terenie Białorusi. Pomoc zostanie przekazana po wydaniu zgody władz białoruskich na przekroczenie granicy".

Prezes RARS Michał Kuczmierowski poinformował, że transport zawiera 8 namiotów, 80 łóżek, 160 koców i 80 kompletów piżam oraz środki ochrony osobistej. W transporcie znalazły się też agregaty prądotwórcze.

We wtorek w Usnarzu mają pojawić się członkowie prezydium sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji (zdominowane przez PiS, na jego czele stoi poseł Lewicy Wiesław Szczepański oraz przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich). Wcześniej w Białymstoku wraz z wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Maciejem Wąsikiem mieli spotkać się z kierownictwem Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej i odwiedzić miejscowy ośrodek dla cudzoziemców. Do Usnarza wybierają się także przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich.

embed

Prawnicy działają

Tymczasem mecenas Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie i pełnomocnik części z osób przebywających na polsko-białoruskiej granicy w Usnarzu, razem z innymi ich pełnomocnikami wysłał wniosek do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka o zastosowanie środka tymczasowego, który umożliwi wpuszczenie koczujących w Usnarzu do Polski i umieszczenie ich w ośrodku dla cudzoziemców. Pietrzak, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, a także rzecznik praw obywatelskich wciąż są pewni, że działania Straży Granicznej wobec koczujących tu są bezprawne.

- Trybunał może wydać taką tymczasową decyzję zobowiązującą państwo do określonego zachowania - tłumaczy mecenas Pietrzak.

W poniedziałek (23 sierpnia) pojawiła się informacja o innej grupie uchodźczyń koczujących na granicy białorusko-polskiej. Od ponad tygodnia grupa 9 kobiet, prawdopodobnie Somalijek, miała przebywać przy białoruskim słupie granicznym w Bobrówce (powiat hajnowski), gdzie kończą się zasieki z drutu. We wtorek już ich tam nie było. Potem okazało się, że kobiety zabrała polska Straż Graniczna.

Uchodźcy w Afganistanu na granicy polsko-białoruskiejUchodźcy w Afganistanu na granicy polsko-białoruskiej Fot. Grzegorz Dąbrowski/Agencja Gazeta

Kontakt z uchodźcami

Przebywający w Usnarzu Piotr Bystrianin, prezes Fundacji Ocalenie, poinformował, że we wtorek (24 sierpnia) przed południem tłumaczce udało się nawiązać kontakt z koczującymi. Tłumaczka zadawała im pytania na odległość przez megafon. Tym razem rozmowa nie była zagłuszana przez funkcjonariuszy, jak to było wcześniej. Koczujący informowali, że stan zdrowia czwórki z nich się pogorszył i brakuje im wody i jedzenia.

Usnarz Górny. Dostępu przedstawicielom organizacji pozarządowych, dziennikarzom i posłom do uchodźców bronią liczni strażnicy graniczni, żołnierze i policjanciUsnarz Górny. Dostępu przedstawicielom organizacji pozarządowych, dziennikarzom i posłom do uchodźców bronią liczni strażnicy graniczni, żołnierze i policjanci Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Po stronie polskiej cały czas są w gotowości wolontariusze wyspecjalizowani w niesieniu pomocy medycznej. Jednak przez polskich funkcjonariuszy nie są do uchodźców dopuszczani, podobnie jak w poprzednich dniach ratownicy karetek pogotowia, które zostały zawrócone.

Morawiecki na granicy

We wtorek późnym popołudniem na granicy polsko-białoruskiej ma pojawić się premier Mateusz Morawiecki. Weźmie udział w odprawie z dowództwem Straży Granicznej, a następnie spotka ze strażnikami granicznymi, przedstawicielami wojska oraz policji. Planowany jest jego przejazd po pasie granicznym i spotkanie z mieszkańcami Saczkowców w granicznej gminie Kuźnica (w powiecie sokólskim, w którym położony jest też Usnarz Górny).

W siedzibie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w Białymstoku odbyło się spotkanie posłów z sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji. Po spotkaniu okazało się, że do Usnarza nie pojadą.

Za to członkowie prezydium komisji przekazali dziennikarzom informację, że 7 września (sic!) na jej utajnionym posiedzeniu w Sejmie przedstawiciele resortów obrony narodowej, spraw wewnętrznych i administracji oraz spraw zagranicznych mają przekazać operacyjne informacje związane z sytuacją na polsko - białoruskiej granicy.

Spotkania prezydium sejmowej komisji w SG. W środku: wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej WąsikSpotkania prezydium sejmowej komisji w SG. W środku: wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik Fot. Paweł Krutul/FB

A minister nagradza

We wtorek rano minister obrony narodowej obwieścił na Twitterze: " Zdecydowałem o przyznaniu nagród dla żołnierzy, którzy strzegą granic w okolicach miejscowości Usnarz Górny na Podlasiu. Dziękuję za Waszą służbę oraz za to, że zachowujecie profesjonalizm w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji".

Dzień wcześniej informował na granicy polsko-białoruskiej w pobliżu Litwy o budowie na niej płotu. Ma być postawiony wzdłuż wojskowych zasieków i wysoki 2,5 metra. Błaszczak zapowiedział też, że niebawem liczba żołnierzy na granicy polsko-białoruskiej ma być podwojona – zwiększona do dwóch tysięcy.

Usnarz Górny, 18 sierpnia 2021 roku. Grupa uchodźców z Afganistanu i Iraku przetrzymywana jest na granicy polsko - białoruskiej. W nieludzkich warunkach już od 11 dni. Pogranicznicy nie pozwalają lokalnym mieszkańcom na przekazanie imigrantom jedzenia, śpiworówUsnarz Górny, 18 sierpnia 2021 roku. Grupa uchodźców z Afganistanu i Iraku przetrzymywana jest na granicy polsko - białoruskiej. W nieludzkich warunkach już od 11 dni. Pogranicznicy nie pozwalają lokalnym mieszkańcom na przekazanie imigrantom jedzenia, śpiworów Fot. Grzegorz Dąbrowski

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.