Na polanie Boryk pod podlaskim Gródkiem - gdzie wcześniej przez 30 lat tłumy pojawiały się na Festiwalu Muzyki Młodej Białorusi Basowiszcza - trwa Festiwal Przebudzonych "Tutaka". To "manifestacja solidarności z Białorusią i narodem białoruskim, który przebudził się i obecnie walczy o swoją wolność, o możliwość życia w demokratycznym i wolnym kraju".
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Organizatorem tego nowego festiwalu (6 i 7 sierpnia) jest podlaska Fundacja Tutaka, zarejestrowana w listopadzie ubiegłego roku („tutaka" w podlaskiej, białoruskiej gwarze oznacza „tutaj"). Działa na rzecz promocji kultury białoruskiej i podtrzymania kontaktów polsko-białoruskich.

W rocznicę prezydenckich wyborów

Festiwal Przebudzonych nawiązuje „do historii i dziedzictwa" festiwalu „Basowiszcza", który organizowany był od początku przez Białoruskie Zrzeszenie Studentów, a po raz ostatni odbył się w lipcu 2019 r.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

– Zeszłoroczne wydarzenia w Białorusi, jak i trwająca do dziś walka jej obywateli i obywatelek o własną wolność i godność tym bardziej uzasadnia potrzebę powstania takiego festiwalu – tłumaczył przed Festiwalem Przebudzonych Paweł Stankiewicz z Fundacji „Tutaka". – Chcemy po raz kolejny pokazać, że wspieramy wybór Białorusinów i Białorusinek, ich pragnienie do życia w wolnym państwie.

Wydarzenie to odbywa się tuż przed rocznicą ubiegłorocznych wyborów prezydenckich na Białorusi, po których – w wyniku fałszerstw wyborczych – nadal sprawuje tam dyktatorską władzę Aleksander Łukaszenka (po raz pierwszy objął prezydenturę w 1994 r.). Faktyczna zwyciężczyni ówczesnych wyborów – Swiatłana Cichanouska – zmuszona została do opuszczenia Białorusi (przebywa na Litwie; stoi na czele Rady Koordynacyjnej, która dąży do pokojowego odsunięcia od władzy reżimu Łukaszenki).

Cichanouska weszła w skład komitetu honorowego Festiwalu Przebudzonych (jej fundacja „Kraj do życia" włączyła się w jego przygotowania) razem z Iwonką Surwiłłą, przewodniczącą Rady Białoruskiej Republiki Ludowej (na emigracji), Arturem Kosickim, marszałkiem województwa podlaskiego oraz Tadeuszem Truskolaskim, prezydentem Białegostoku, prezesem Unii Metropolii Polskich. Patronat honorowy nad festiwalem objął prezydent Andrzej Duda. Patronat medialny sprawuje nad nim m.in. "Gazeta Wyborcza".

W piątek (6 sierpnia), w pierwszym dniu festiwalu, takich tłumów jakie zjeżdżały się na „Basy" na Festiwalu Przebudzonych nie było. Być może zaważyła na tym też deszczowa i chłodna pogoda. W czasie nocnych koncertów powiewały tak jak na „Basach" biało-czerwono-białe flagi, widoczne na licznych protestach, jakie przetoczyły się przez Białoruś w ciągu minionego roku i na wielu manifestacjach solidarności z protestującymi Białorusinami i Białorusinkami w Polsce. Te historyczne barwy flagi białoruskiej, podobnie jak herb – Pogoń zostały odrzucone w referendum z 1995 roku przeprowadzonym z inicjatywy Łukaszenki, a teraz postrzegane są przez reżim jako symbol – „wrogi element".

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Wspomnienie aresztowanego aktora

Wśród festiwalowej publiczności zauważyliśmy wielu przedstawicieli wielotysięcznej już diaspory białoruskiej Białegostoku, która w ubiegłym roku utworzyła Fundację Białoruś 2020 czy przedstawicieli i przedstawicielki mniejszości białoruskiej Podlaskiego, w tym byłych i obecnych działaczy i działaczki Białoruskiego Zrzeszenia Studentów. Spotkaliśmy też m.in. przebywającego od dwóch tygodni w Polsce Alesia Małczanaua, jednego z najwybitniejszych aktorów Białorusi średniego pokolenia, który przez prawie 20 lat był aktorem Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały (głównej sceny Białorusi), którego aktorzy i inni pracownicy odważyli się w ubiegłym roku wyrazić swój sprzeciw wobec represji stosowanych przez reżim Łukaszenki. Aleś Małczanau w końcu grudnia ubiegłego roku został aresztowany w Mińsku. Tamtejszy sąd skazał go na 11 dni aresztu za to, że pojawił się na ulicy białoruskiej stolicy z biało-czerwono-białą flagą. Teraz w rozmowie z nami wspominał tamten okres i przyznał, że szczególnie zapamiętał okrucieństwo, z jakim traktowali więźniów funkcjonariusze przewożący ich spod mińskiego więzienia w Żodinie do równie owianego złą sławą mińskiego ośrodka zatrzymań i izolacji przestępców przy ul. Akrescina w Mińsku (od lat trafiają tu przeciwnicy Łukaszenki).

Aleś Małczanau opowiadał: – Zmieniano mi kilkakrotnie celę. Najdłużej siedziałem w celi, gdzie byli tylko polityczni. Dzięki temu dowiedziałem się o tym, co dzieje się na Białorusi, więcej niż na wolności w Mińsku w ciągu tych kilku miesięcy od wyborów.

Na razie Aleś nie zamierza wracać do swojego kraju. Dostał już kilka propozycji zagrania w polskich filmach.

Uznać reżim za terrorystyczny

W czasie inauguracji Festiwalu Przebudzonych ambasador Polski w Mińsku Artur Michalski (jest ambasadorem na Białorusi od maja 2018 r.) odczytał list do jego organizatorów i uczestników od prezydenta Dudy. Minutą ciszy uczczono „bohaterów białoruskiej rewolucji". Odtworzono nagranie z przesłaniem Iwonki Surwiłły, która podkreślała, że kultura i sztuka to najlepszy sposób, aby móc odczuwać zjednoczenie wspólnoty.

Paweł Łatuszka, były dyrektor teatru im. Janki Kupały, były minister kultury i onegdaj ambasador Białorusi w Polsce, we Francji i przy UNESCO, który w ubiegłym roku wszedł w skład prezydium Rady Koordynacyjnej (powołanej z inicjatywy Swiatłany Cichanouskiej), obecnie stojący na czele Narodowego Zarządu Antykryzysowego, mówił ze sceny: – Jestem przekonany, że nie możemy się zmęczyć i nie możemy się poddać do tej pory, dopóki ten potworny reżim nie zakończy swojego istnienia na białoruskiej ziemi.

Za nami jest prawda, siła, dobro i biało-czerwono-biała flaga.

Nawet jeśli jesteśmy w trudnych momentach demotywacji, powinniśmy pamiętać o tych, kto dzisiaj cierpi, kogo dzisiaj katują. Przekonany jestem, że głos białoruskiego narodu, tak jak do tej pory zjednoczonego marzeniami o lepszym życiu w przyszłości bez dyktatora, bez dyktatorskiego systemu, jaki niszczy nasz kraj, powinni słyszeć na całym świecie - mówił Łatuszka.

Powtórzył, że reżim Łukaszenki powinien zostać uznany na świecie za międzynarodowy reżim terrorystyczny.

W piątek (6 sierpnia) w ramach Festiwalu Przebudzonych koncerty poprzedzono panelami dyskusyjnymi:.„Robotnicy motorem białoruskich zmian", „Kultura mocniejsza od dyktatury", „Białoruś – 2021. Spojrzenie polityczne". Prowadzili je dziennikarze nadającego z Białegostoku, transgranicznego, białoruskojęzycznego Radia Racja. Większość panelistów została zmuszona do wyjazdu z Białorusi lub z własnej woli w związku z sytuacją tam panującą opuściła ten kraj.

Niech robotnicy zostaną w domach

W czasie debaty „Robotnicy motorem białoruskich zmian" Siarhiej Dyleuski, lider robotniczych protestów z Mińskiej Fabryki Traktorów, który był ostatnim członkiem prezydium opozycyjnej Rady Koordynacyjnej jaki pozostawał na wolności na Białorusi, wspominał sytuację pierwszych tygodni po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich: – Uważaliśmy i wciąż uważamy, że można przekształcić nasz kraj na lepszy. Nie szliśmy za jakimiś liderami, a za tym, że tak może się stać. Widać było ogromną solidarność między ludźmi. Nie głosowaliśmy za kimś, a przeciwko jednemu człowiekowi [Łukaszence – red.].

Zgodził się z Uładzimirem Timoszczenką, byłym inżynierem, ostatnio ślusarzem, jednym z liderów strajków w soligorskim zakładzie „Belaruskali" (to wiodący producent nawozów sztucznych na Białorusi), który twierdził: – Jeśli robotnicy zostaną na dwa tygodnie w domach, wszystko się zmieni. Wszystko w rękach każdego z osobna. Każdy powinien zrozumieć, że jest liderem.

Siarhiej Dyleuski dodawał: – Jeśli czegoś nam [protestującym przeciwko reżimowi – red.] nie wystarczyło, to tylko doświadczenia protestów, strajków. Ten czas po wyborach wystarczył tylko, żeby ludzie się obudzili.

Julia Sliuko, która została wybrana w ubiegłym roku na przywódczynię strajków w grodzieńskim zakładzie budowlanym „Grodnaprambud" przekonywała: – Robotnicze strajki to najlepsza droga do zwycięstwa. Ludzie jeszcze zrozumieją, że to ich droga. Trzeba blokować procesy technologiczne, w tym związane z bezpieczeństwem.

Dodawała: – Reżim nie umie funkcjonować według zasad, które sam ustanowił.

Cała trójka była zgodna, że reżim „robi wszystko, żeby robotnicy go nienawidzili". Wyliczali: coraz niższe zarobki, brak rąk do pracy (zatrudnianie alkoholików), brak rynków zbytu czy fakt, że wiele rodzin dotknęły represje.

– Wszystko kipi i wybuchnie w nieoczekiwanym momencie – przewidywał Siarhiej Dyleuski.

Pokusa marchewki już zniknęła

W debacie „Kultura mocniejsza od dyktatury" wziął udział m.in. Andrej Chadanowicz, poeta i tłumacz, autor białoruskojęzycznej wersji „Murów" Jacka Kaczmarskiego, które stały się swoistym hymnem białoruskich protestów. Ostatnio sejneńska Fundacja i Ośrodek „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów" wydało zbiór jego wierszy „Zabawy fantomowe" w tłumaczeniu na polski Adama Pomorskiego.

Chadanowicz w koszulce: „My nie budujemy murów, budujemy mosty" twierdził: – Dla białoruskiej kultury nigdy nie było lekkich, komfortowych czasów.

Przyznał, że wierzy, iż rodzące się od roku zjawiska w świecie białoruskiej kultury i sztuki nie nabiorą wyłącznie publicystycznych cech i właśnie jako artystyczne, a nie polityczne przejdą do historii. Zwrócił uwagę, że także w odniesieniu do ludzi kultury i sztuki reżim posługiwał się metodą kija i marchewki.

– Dzisiaj nie ma marchewki. Zniknęła pokusa, żeby po nią sięgać – zauważył.

Chadanowicz i inni uczestnicy tej debaty (Siarhiej Budkin, producent muzyczny, autor szeregu muzycznych projektów czy Siarżyk Duguszau, muzyk i etnograf) byli zgodni, że kultura i sztuka funkcjonują ponad geograficznymi granicami, a sami twórcy na Białorusi są „zakładnikami własnej reputacji", jeśli chodzi o zachowanie w odniesieniu do reżimu.

– Wierzę, że coraz bliżej jesteśmy do finiszu, dobrego finiszu. Dzisiaj wiemy, jakiej Białorusi nie chcemy. Wyrastamy z mrocznego dzieciństwa – podkreślił Chadanowicz.

W debacie tej uczestniczyła Natalia Zdziarkowska, była naczelniczka jednego z departamentów ministerstwa kultury Białorusi, obecnie odpowiedzialna za kulturę i dziedzictwo narodowe w Narodowym Zarządzie Antykryzysowym. Zdradziła, że wielu urzędników białoruskiego resortu kultury, rozumiejąc sytuację na Białorusi, ludziom kultury i sztuki stara się nie przeszkadzać, zważywszy na to, że i tak o wszelkich działaniach w odniesieniu do tej sfery życia rozstrzyga inny resort – odpowiedzialny za ideologię.

Białystok. Lech Wałęsa: Białoruś musi sobie poradzić sama

O Białorusi w wymiarze czysto politycznym mówiła w czasie festiwalu członkini prezydium Rady Koordynacyjnej i bliska współpracowniczka Swiatłany Cichanouskiej Wolha Kawalkawa. Wspominała: – Wcześniej było odczucie, że zmiany na Białorusi potrzebne są tylko liderom. Społeczeństwo zrozumiało, że im są potrzebne. Zwycięstwo zaczyna się od obudzenia poczucia odpowiedzialności. Białorusini przestali przerzucać ją na kogoś, a zaczęli ją brać na siebie. Tę odpowiedzialność za wolność i przyszłość. Zwycięstwo zależy od każdego z nas. Droga do demokracji to proces. Powstaje w solidarności i naszych głowach. Ten szlak składa się z małych kroków. Władza nam pomaga, bo robi coraz więcej pomyłek, nie słucha ludzi.

Folkowo, operowo i „do skakania"

Cześć koncertową pierwszego dnia Festiwalu Obudzonych otworzyła grupa Isna Trio. W jego skład wchodzi trzech doświadczonych białoruskich muzyków, którzy opuścili swój kraj w ciągu ostatniego roku. Siarhiej Douhaszau (Vuraj), Alaksiej Warsoba (Port Mone) i Andrej Jeudakimau, którzy stworzyli swoją grupę we wsi Gorajec na Roztoczu Wschodnim, gdzie odbywają się – organizowane przez Stowarzyszenie Folkowisko – spotkania artystyczne „Rozstaje". Isna Trio łączy oniryczną muzykę z twórczością współczesnych poetów z Europy Środkowej i Wschodniej. Ważnym składnikiem wpływającym na brzmienie zespołu jest także polska i białoruska twórczość ludowa.

Niemal owacyjnie przyjęto koncert Margarity Lewczuk. To niepokorna wobec reżimu Łukaszenki znakomita śpiewaczka operowa młodego pokolenia. Mimo młodego wieku, do 2020 r. była solistką w Narodowym Teatrze Wielkim Opery i Baletu w Mińsku. Za śpiewanie patriotycznych pieśni podczas antyrządowych demonstracji została zwolniona z pracy. Pod koniec 2020 r. dołączyła do antyrządowego gabinetu cieni Swiatłany Cichanouskiej, w którym odpowiada za kulturę i dziedzictwo narodowe. Obecnie mieszka w Wilnie.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W etnicznych klimatach zaprezentowały się Veranika Kruhlova i Valeria Dele. Veranika jest znana z zespołu Kriwi, który poszukuje właśnie w nurtach muzyki tradycyjnej. Był też akcent podlaski – wystąpił Wiktor Wikson Szczygieł (Sw@da Projekt), który łączy autentyczną muzykę pogranicza z nowoczesnym instrumentarium syntezatorów i samplerów.

Po koncertach przy dźwiękach „muzyki do skakania" bawiono się do późnej nocy z DJ „Wiksonem" Szczygłem. Co chwilę rozchodziły się wśród drzew okrzyki po białorusku: „Wierzymy, możemy, zwyciężymy!", czy „Żyj Białorusi!". Przed koncertami można było też uczestniczyć m.in. w pokazach krótkometrażowych filmów dokumentalnych. Były stoiska z białoruskimi książkami, płytami czy koszulkami z białoruską symboliką, a na pobliskim polu, jak za czasów „Basów", już z daleka było widać biało-czerwono-białe flagi powiewające na namiotach.

Program na sobotę (7 sierpnia)

Scena główna

Godz. 13 „Pieśni przebudzenia" – reportaż radiowy,

Godz. 14 Spotkanie autorskie z poetą Andrejem Chadanowiczem,

Godz. 15 „Jak zmieniały się systemy polityczne: Białorusini w historii". Studio dyskusyjne festiwalu,

Godz. 16 „Białorusini solidarni: w myślach, w sercach, w działaniu". Studio dyskusyjne festiwalu,

Godz. 17 „Za granicą: jak pozostać Białorusinem?". Studio dyskusyjne festiwalu,

Godz. 18 „Byliśmy i jesteśmy tutaj. A czy będziemy? Białorusini Podlasia dawniej i dziś". Studio dyskusyjne festiwalu,

Godz. 19 Dokument-set „Biełsatu,

Godz. 21 Koncert: Ilo&Freinds,

Godz. 22 Koncert: Krasnaja Zieleń,

Godz. 23 Koncert: Naviband,

Godz. 24 Koncert: Alina Pash (Ukraina),

Godz. 1-4. „Prosta tańcuj" – DJ sety do skakania z DJ Antoniyoung.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Strefa „Tamaka" (strefa rodzinna, ministudio, pole namiotowe)

Godz 13 „Koszulki malujemy sami". Warsztaty malowania koszulek z Mirosławem Zdrajkowskim,

Godz. 14 Czytanie białoruskich bajek,

Godz. 15 „Białoruska wycinanka". Warsztaty z Aleksandrą Konofalską,

Godz. 16 „Papierowe lalki". Warsztaty tradycyjnego stroju białoruskiego z Aleną Haponik,

Godz. 17 „Tańce ludowe". Warsztaty taneczne z Aksaną Prus i zespołem „Padlaski wianok",

Godz. 18 „Białoruski horoskop". Spotkanie z Barbarą Goralczuk,

Godz. 19 „Magia Podlasia". Spotkanie autorskie z fotografem Jerzym Rajeckim.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem