Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

26 czerwca 2020 r. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Białymstoku wzięli udział w pierwszym masowym proteście, aby "wyrazić swój sprzeciw wobec niesprawiedliwości, kłamstw i zatrzymania kandydatów w nadchodzących wówczas wyborach prezydenckich na Białorusi". Zebrali się wówczas, jak wielokrotnie także po sfałszowanych wyborach prezydenckich w swoim kraju, przed białoruskim konsulatem.

Psycholożka i psychoterapeutka urodzona i wychowana w Mińsku, od ponad sześciu lat mieszkająca w Białymstoku, prezeska założonej tu w ubiegłym roku Fundacji "Białoruś 2020" Marina Leszczewska wspomina protest z 26 czerwca ubiegłego roku:

– Już wtedy było jasne, że większość białoruskich obywateli nie będzie dalej tolerować obecnego systemu, a ten z kolei zrobi wszystko, co możliwe, aby utrzymać się przy władzy.

Zwraca uwagę:

– Rok później sytuacja na Białorusi pogorszyła się na niewyobrażalną skalę. Dyktator przetrzymuje ponad 500 zakładników politycznych, kontrkandydaci Łukaszenki albo są w więzieniu, albo zostali zmuszeni do opuszczenia kraju [jak faktyczna zwyciężczyni tych wyborów Swiatłana Cichanouska – red.]. Dziesiątki tysięcy Białorusinów i Białorusinek przeszło przez machinę represji, bicie, tortury, poniżanie, aresztowania, kary grzywny. Tysiące utalentowanych, młodych Białorusinów opuszcza całymi rodzinami kraj, który stał się niebezpieczny i toksyczny dla życia. Listę "osiągnięć" dyktatora i jego popleczników można jeszcze długo wymieniać: zamknięcie granic, akt międzynarodowego terroryzmu, jakim było porwanie samolotu...., ale co najważniejsze, to śmierć niewinnych obywateli, którym nikt już nie przywróci życia. Nie zostało wszczęte ani jedno postępowanie w sprawie tych morderstw.

Marina Leszczewska zwraca się do białostoczan i białostoczanek:

– Zapraszamy do udziału w akcji z okazji rocznicy naszych protestów wszystkich, którym nie jest obojętny los Białorusi. Przejdziemy się ulicami Białegostoku i przeprowadzimy symboliczną akcję przy konsulacie Białorusi, aby po raz kolejny przypomnieć tym, którzy nadal popełniają zbrodnie przeciwko narodowi białoruskiemu, że jesteśmy większością i że bezprawie i przemoc skończą się prędzej czy później.

Uczestnicy i uczestniczki marszu mają przejść chodnikami z Rynku Kościuszki ulicami Sienkiewicza, Piłsudskiego i Branickiego przed Konsulat Generalny Republiki Białoruś w Białymstoku przy ul. Elektrycznej 9.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.