Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czasie niedzielnego koncertu „Wolność dla Białorusi" w białostockim pubie 6-Ścian występy muzyków przeplatane były dyskusją o Białorusi, relacjami filmowymi z protestów przed konsulatem w Białymstoku czy z ostatnich na granicy polsko-białoruskiej w Bobrownikach. Wydarzenie przypominało o trwającej walce o wolność i demokrację oraz o represjach masowo stosowanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Białoruś. To jeszcze nie ten moment

Blisko czterogodzinne wydarzenie w odległym od Białorusi o około 60 kilometrów Białymstoku było też transmitowane na żywo w internecie. Do pubu 6-Ścian niektórzy słuchacze przyszli owinięci w zakazane na Białorusi biało-czerwono-białe flagi, pojawiające się na protestach przeciw dyktaturze Łukaszenki, rządzącego od blisko 27 lat. Na ścianach wisiały portrety więzionych na Białorusi, w tym także działaczy polskiej mniejszości w tym kraju Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta. Wieczór rozpoczęto wspólnym krzykiem wszystkich zgromadzonych - takim jaki zapoczątkowała w końcu maja pod ambasadą Białorusi w Warszawie Jana Szostak (polsko-białoruska aktywistka i artystka intermedialna), bo - jak powiedziała - w sprawie Białorusi dłużej milczeć nie można.

W trakcie koncertu płynęły nagrane wcześniej słowa wsparcia dla Białorusinów i Białorusinek, jakie wyrażają białostoczanie i białostoczanki, a Białorusini i Białorusinki, którzy zmuszeni zostali do wyjazdu ze swojego kraju, opowiadali o koszmarze, jaki ma tam miejsce.

Odtworzono przesłanie Lech Wałęsa, który podkreślił: - Białoruś musi sobie poradzić sama. Musi brać przykład z innych, którzy byli w podobnych sytuacjach, np. z Polski.

Przywołał przykład „Solidarności". Mówił: - Można wyjść na ulicę i sobie pokrzyczeć, ale tak się nie zwycięża. Białoruś musi przygotować się do zwycięstwa strukturalnie i programowo. Na dzisiaj Białoruś jest na wysokości naszych lat 70., może naszego roku 1976, kiedy walczyliśmy, ale nie byliśmy przygotowani do zwycięstwa. Trzeba przygotować grupy negocjacyjne w różnych tematach i wtedy można mówić o szansie na zwycięstwo.

Twierdził: - Białorusini to dzielny naród, ładnie walczy, ale nie ma przywódców, którzy byliby przygotowani do walki.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Odtworzono też nagranie rozmowy z Pawłem Łatuszką, stojącym na czele białoruskiego Narodowego Zarządu Antykryzysowego (NAU), członkiem prezydium białoruskiej, opozycyjnej Rady Koordynacyjnej (jego liderką jest prezydentka elekt Białorusi Swiatłana Cichanouska). Paweł Łatuszka to były: minister kultury, dyrektor Teatru im. Janki Kupały w Mińsku, ambasador Białorusi w Polsce, we Francji oraz przy ONZ (był też konsulem Białorusi w Białymstoku). Zaznaczył: - Na pewno naród białoruski się obudził, chce przemian i chce walczyć o nie, o demokrację. Nie chce już reżimu, praktycznie - junty wojskowej.

Dodawał, odnosząc się do słów Lecha Wałęsy: - Jeszcze nie nastąpił ten moment, kiedy reżim jest gotowy do dyskusji, w którym mogłoby dojść do „okrągłego stołu". Budujemy pokojowo w podziemiu struktury. 80 procent Białorusinów chce zmian, zdecydowana większość z nas chce żyć w normalnym, demokratycznym kraju.

Prezydent: Nie chcemy ściany na granicy

Koncert połączony był z rozmowami o Białorusi, które powadził dziennikarz nadającego z Białegostoku transgranicznego, białoruskiego Radia Racja i TVP Białystok Mikołaj Wawrzeniuk. W czasie jednej z nich prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski (to też prezes Unii Metropolii Polskich) uznał potrzebę solidarności z białoruskim narodem obecnie za „moralny obowiązek".

- Normalny człowiek jest przeciwko totalnym oszustwom, oszustom i dyktatorom - przywołał sfałszowane wybory prezydenckie na Białorusi z 9 sierpnia ubiegłego roku i porównał praktyki stosowane przez reżim Łukaszenki do „stalinowskich metod". Zapewniał: - My też chcemy, aby ta nowa Białoruś powstała, bo chcemy mieć sąsiada, z którym możemy normalnie współpracować, a nie mieć zamkniętą granicę. Nie chcemy mieć ściany na granicy. Chcemy mieć tu drzwi, okna, a może nawet otwartą bramę jak do Unii Europejskiej.

Zapowiedział, że władze Białegostoku gotowe są pomóc Białorusinom i Białorusinkom, jeśli chodzi o kwestie lokalowe, zwłaszcza w przypadku udostępnienia miejsca do spotkań i na ile to możliwe mieszkań - choć przyznał, że w tym ostatnim wypadku miasto ma ograniczone możliwości.

Z kolei podlaski poseł PO, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. Białorusi Robert Tyszkiewicz (który wspierał przygotowanie koncertu), zwracał uwagę: - Białoruś dziś staje się więzieniem Europy. Łukaszenka de facto, zakazując podróży zagranicznych swoim obywatelom [od grudnia większość obywateli Białorusi może opuszczać swój kraj nie częściej niż raz na pół roku – red.], łamie prawo białoruskie oraz międzynarodowe i tworzy rodzaj Korei Północnej w Europie. Sytuację, którą faktycznie można odnieść w Europie tylko do reżimu stalinowskiego.

Przyznał: - Niewiele robimy jako Polska, ale i UE, jeśli chodzi o presję na reżim. Wsparcie [Białorusinów i Białorusinek walczących z reżimem i przez ten reżim prześladowanych - red.] jest na przyzwoitym poziomie, ale program presji, nacisku na Łukaszenkę jest nieadekwatny do sytuacji.

Nadzieje białoruskiej mniejszości

Swoimi przemyśleniami o Białorusi dzielili się Leszek Szerepka, były ambasador Polski na Białorusi, i wydawca jego najnowszej książki „Białoruski snajper" (to thriller polityczny wydany w maju) Andrzej Klinowski, prezes Fundacji Sąsiedzi, organizator targów książki w Białymstoku, na których zawsze są stoiska z białoruską literaturą.

- Umiejętność Łukaszenki polega na tym, że umie on dawkować strach, przemoc - zauważył Szerepka. - Reakcja Łukaszenki pokazuje, jak bardzo poważne były te wydarzenia, jakie zaczęły się w sierpniu ubiegłego roku. Rzeczywiście, Łukaszenka poczuł się zagrożony. Świadczy o tym jego reakcja. W tych wydarzeniach jest pewna nadzieja, bo mimo to, że protesty zostały teraz stłumione, to baza potencjalnych protestów zdecydowanie się poszerzyła i Łukaszenka nie będzie już rządził komfortowo. Każda jego pomyłka może go bardzo drogo kosztować.

O swoim postrzeganiu spraw białoruskich opowiadali przedstawiciele mniejszości białoruskiej na Białostocczyźnie: prezes Białoruskiego Towarzystwa Historycznego, historyk prof. Oleg Łatyszonek (Uniwersytet w Białymstoku) i znakomity dokumentalista i reportażysta telewizji Biełsat Jerzy Kalina.

- Dla nas, mniejszości białoruskiej w Polsce, napływ emigrantów z Białorusi [po sierpniowych wyborach prezydenckich w tym kraju - red.] nie tylko do Białegostoku, ale i do innych polskich miast, którzy obudzili się do działania na rzecz białoruskości, to wielka nadzieja, jeśli chodzi też o przyszłość naszej mniejszości.

O działaniach na rzecz Białorusi oraz m.in. pomocy dla Białorusinów i Białorusinek wspominali Paweł Mickiewicz z Fundacji Okno na Wschód i Paweł Stankiewicz z Fundacji Tutaka. Dziennikarz "Wyborczej" Adam Wajrak, na którego domu w Teremiskach (w Puszczy Białowieskiej) od dłuższego czasu powiewa biało-czerwono-biała flaga, wspominał natomiast o wadze gestów solidarności w takich sytuacjach, jaka ma teraz miejsce na Białorusi.

- Białorusi po prostu należy się, żeby była wolna i dołączyła do UE - przekonywał.

Wojewoda i prezes PiS nie skorzystali

O sytuacji uciekinierów i uciekinierek przed reżimem Łukaszenki w czasie koncertu opowiadały również reprezentantki Fundacji Białoruś 2020, założonej w ubiegłym roku przez przedstawicieli i przedstawicielki diaspory białoruskiej Białegostoku. Do zabrania głosu organizatorzy zaprosili wojewodę podlaskiego z PiS Bohdana Paszkowskiego i wiceministra edukacji, a zarazem pełnomocnika PiS w Podlaskiem posła Dariusza Piontkowskiego, ale z zaproszenia nie skorzystali.

Na scenie pubu 6-Ścian wystąpili na żywo białoruski bard i malarz, pochodzący z Homla Oleg Kobzar (mieszka w Polsce od 25 lat) oraz białostocki muzyk Adam Romanoff. Przeglądu „utworów rewolucyjnych", które powstały po ubiegłorocznych, sierpniowych wyborach prezydenckich na Białorusi, dokonał dziennikarz transgranicznego, białoruskiego Radia Racja (nadaje z Białegostoku) Wiktar Siemaszka. Nie zabrakło m.in. „Murów" Jacka Kaczmarskiego w tłumaczeniu na białoruski znakomitego poety Andreja Chadanowicza - pieśni, która stała się swoistym hymnem opozycji w tych prezydenckich wyborach na Białorusi. Otworzono z nagrania występ m.in. legendy białoruskiej sceny muzycznej Lawona Wolskiego.

Koncert „Wolność dla Białorusi" zorganizowano dzień po tym, jak Białorusini i Białorusinki mieszkający obecnie w Polsce postanowili zakończyć (przynajmniej na razie) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy Białostockiej oraz na przejściach Białorusi z Litwą i Ukrainą. Domagano się szybkiego wprowadzenia przez UE skutecznych sankcji wobec reżimu Łukaszenki oraz otwarcia lądowych granic przez nielegalnie sprawujących władzę na Białorusi.

Organizatorami wydarzenia byli dziennikarz, członek zespołu Roki Piotr Czaban oraz białoruski aktywista Dzima Siauko, współinicjator trwających od ubiegłorocznych, sfałszowanych wyborów prezydenckich na Białorusi protestów pod białoruskim konsulatem w Białymstoku. Podobny koncert, pod hasłem „Mury runą - Żywie Biełaruś", odbył się w białostockim pubie 6-Ścian w ubiegłym roku (8 sierpnia - w wieczór przed wyborami prezydenckimi na Białorusi).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.