Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

W akcji w pobliżu przejścia w Bobrownikach i okazjonalnie w Kuźnicy Białostockiej, z okresowym ich blokowaniem, wzięło udział w ciągu tego tygodnia (jednorazowo) nawet około 200 osób. Podobne akcje odbywały się też na przejściach granicznych Białorusi z Litwą i Ukrainą.

Białorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy BiałostockiejBiałorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy Białostockiej Fot. Agnieszka Sadowska

Domagano się szybkich sankcji

Akcję zorganizował Narodowy Zarząd Antykryzysowy (NAU) na czele z Pawłem Łatuszką, członkiem prezydium białoruskiej, opozycyjnej Rady Koordynacyjnej (na jej czele stoi prezydentka elekt Białorusi Swiatłana Cichanouska). To były: minister kultury, dyrektor Teatru im. Janki Kupały w Mińsku, ambasador Białorusi w Polsce, we Francji oraz przy ONZ (był też konsulem Białorusi w Białymstoku).

Główny punkt tej akcji znajdował się przed przejściem Bobrowniki – Bierestowica. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Polsce rozstawili tu miasteczko namiotowe, w którym w kolejnych dniach nocowało po kilkadziesiąt osób. Domagano się przede wszystkim wprowadzenia szybko skutecznych sankcji wobec reżimu Łukaszenki – utrzymującego się przy władzy od 27 lat – oraz otwarcia lądowych przejść granicznych dla obywateli Białorusi, zamkniętych przez reżim Łukaszenki w grudniu ubiegłego roku (opuszczenie terytorium Białorusi drogą lądową jest możliwe dla większości obywateli Białorusi nie częściej niż raz na pół roku). Wobec Łukaszenki manifestujący i manifestujące swoje postulaty sformułowali w pięciu punktach. Poza otwarciem naziemnych granic dla obywateli Białorusi żądają zaprzestania represji, uwolnienia więźniów politycznych, przeprowadzenia nowych, uczciwych i przejrzystych wyborów prezydenckich, pociągnięcia do odpowiedzialności winnych terrorowi.

Białorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy BiałostockiejBiałorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy Białostockiej Fot. Agnieszka Sadowska

Pikietowano z biało-czerwono-białymi flagami, w tym z rzucającą się na nich w oczy Pogonią – historycznymi symbolami państwowymi Białorusi nieuznawanymi przez reżim Łukaszenki (zostały odrzucone w referendum z 1995 roku przeprowadzonym z inicjatywy Łukaszenki). Pod adresem przejeżdżających tirami kierowców wykrzykiwano po białorusku: „Niech żyje Białorus!, „Wierzymy, możemy, zwyciężymy!", „Wolność więźniom politycznym", czy „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!". Na transparentach rzucały się w oczy hasła (po białorusku, rosyjsku i angielsku) jak: „Europo, czas działać!", czy tabliczki kartonowe – jak ta w języku angielskim trzymana pierwszego dnia pikiety przez kilkuletniego Maksima z Kobrynia, obecnie mieszkającego w Warszawie: „Stop terror".

Białoruś – więzień Europy

Przejeżdżającym kierowcom tirów wręczano ulotki, „aby jak najwięcej osób zrozumiało, co się dzieje w na Białorusi", na których widniało po białorusku, rosyjsku i angielsku: „Europo, czas działać!", „Sankcje ratują życie!", „Sasza, otwórz granice!", „Ratujcie więźniów politycznych, ratujcie Białoruś!", „Blokujemy drogę, żeby odblokować Białorusinów", „Białorusini nie mają czasu czekać!", „Nie możemy przekroczyć granicy dlatego, że granicę przekroczył Łukaszenka", „Z Łukaszenką dalej nikt nie pojedzie!" czy „Nie ma drogi dla dyktatury!".

Wielu kierowców (także tirów na białoruskich rejestracjach) pozdrawiało pikietujących klaksonami i w geście solidarności unosiło palce ułożone w znak victorii.

Protestującym towarzyszyli muzycy, w których wykonaniu wybrzmiewały pieśni i piosenki znane z białoruskich antyłukaszenkowskich manifestacji, w tym „Mury" Jacka Kaczmarskiego w białoruskojęzycznej wersji, które stały się swoistym hymnem tych protestów.

Wśród protestującym w Bobrownikach pojawiał się w ciągu tego tygodnia podlaski poseł PO, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. Białorusi, Robert Tyszkiewicz, który zaznaczał: – Dziś Białoruś stała się więźniem Europy. Odpowiedź Europy nie może być tak słaba, jak teraz. Wobec wręcz stalinowskich represji, z jakimi tam mamy do czynienia, trzeba twardych sankcji. Nie możemy sąsiadów zostawić samych.

Blokujący przygotowali apel do białoruskiego rządu, w którym zwrócili się o otwarcie białoruskich granic. Został przekazany przez Pawła Łatuszkę jednemu z oficerów polskiej Straży Granicznej po tym, jak Łatuszka przejechał samochodem przez graniczny polski szlaban. Apel dalej miał być przekazany odpowiednim białoruskim służbom granicznym. Jaki był jego dalszy los, nie wiadomo. Natomiast pojawiła się informacja, że otwarcie granic lądowych dla obywateli Białorusi zaleciło tamtejszemu rządowi jego Ministerstwo Zdrowia.

Chcą dalej walczyć o Białoruś

Na zakończenie protestu, w sobotnie popołudnie, manifestanci i manifestantki w Bobrownikach rozciągnęli 20-metrową biało-czerwono-białą flagę. Zorganizowano stąd przejazd kolumną samochodów z mniejszymi flagami w tych barwach w oknach i motocykli na przejście w Kuźnicy Białostockiej, gdzie również skandowano wolnościowe hasła. W Bobrownikach, podobnie jak to było we wtorek (8 czerwca), spacerowano z flagami, zdjęciami aresztowanych i zabitych przez reżim Łukaszenki po przedgranicznym przejściu dla pieszych przy dźwiękach gwizdków i bębenków. Na jednym z transparentów pewien kilkulatek trzymał biały karton z wypisanym na nim po białorusku czerwonymi literami poruszającym oświadczeniem: „Mamę i tatę zabrały wojska karalucha" (karaluch stał się synonimem Łukaszenki). Na dziesięć minut zablokowano całkowicie wjazd na Białoruś i wyjazd z tego kraju – tak też było na innych przejściach, gdzie odbyły się sobotnie protesty: w Terespolu i Kukurykach oraz na przejściach granicznych z Białorusią na Litwie i Ukrainie.

Kiedy protestujący spacerowali po przejściu, w pewnym momencie próbował na nie wyjechać tirowiec na rosyjskich rejestracjach. Zatrzymał się gwałtownie tuż przed protestującymi. Podniesionym głosem wyrażał oburzenie, ale głównie dlatego, że swobodnie nie mógł dotrzeć do granicy, stojąc tu wcześniej w wielokilometrowej kolejce za innymi tirami. Cofnął się, przywołany przez policję.

Kilku manifestujących chciało kontynuować protest. Zostali jednak przekonani, że to koniec - przynajmniej teraz.

Białorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy BiałostockiejBiałorusini i Białorusinki postanowili zakończyć w sobotę (12 czerwca) akcję protestu, jaka trwała od tygodnia na polsko-białoruskich przejściach granicznych w Bobrownikach i Kuźnicy Białostockiej Fot. Agnieszka Sadowska

Paweł Łatuszka w rozmowie z „Wyborczą" podsumowywał tygodniowy protest: – Akcja ta pokazała, że Białorusini, którzy zostali zmuszeni wyjechać poza granice swojego kraju chcą dalej walczyć o nieodległą i demokratyczną Białoruś. Wielu Białorusinów w naszym kraju z ogromną sympatią przyjęło tę akcję i dla nich też to była motywacja do dalszej walki w drodze do zwycięstwa.

Podkreślił, że akcja przyczyniła się do zwrócenia uwagi świata na sytuację w Białorusi, w tym dzięki mediom z wielu krajów europejskich. Zaznaczył, że także protestujący na polsko-białoruskich przejściach z satysfakcją przyjęli rezolucję Parlamentu Europejskiego, która została przyjęta w czwartek (10 czerwca) „w sprawie systematycznych represji na Białorusi i ich konsekwencji dla bezpieczeństwa europejskiego po uprowadzeniu osób z unijnego samolotu cywilnego przechwyconego przez władze białoruskie".

Niebawem skoordynowane sankcje

Paweł Łatuszka w kontekście rezolucji PE zwrócił uwagę: – Stworzono drogę politycznego rozwiązania problemu Białorusi m.in. poprzez uznanie reżimu Łukaszenki za przestępczy, co motywuje nas do podjęcia dalszych działań prawnych prowadzących do uznania tego reżimu za przestępczy i terrorystyczny. Prowadzimy już odpowiednie działania z adwokatami z Niemiec, USA, Wielkiej Brytanii, Polski, Litwy i innych krajów. Chcemy też, aby została zastosowana odpowiednia konwencja ONZ dotycząca aktów przemocy dokonanych na obywatelach przez reżim na Białorusi. Zwróciłem się także do Ministerstwa Sprawiedliwości Polski, aby wszczęto postępowania w tym kontekście w odniesieniu do obywateli Białorusi znajdujących się w Polsce, którzy przeszli przez areszty, zakłady karne, byli katowani. Konwencja ONZ właśnie daje nam taką możliwość. Potrzebna jest tylko dobra wola ze strony polskiego resortu sprawiedliwości. Rozmawiałem o tym także w ubiegłym z panem prezydentem Andrzejem Dudą.

Łatuszka zwrócił też uwagę, że odpowiednią mapę drogową w odniesieniu do Białorusi stworzono w USA, w tym określono sankcje, jakie mają uderzyć w białoruski system gospodarczo-finansowy.

Poinformował również, że skoordynowane sankcje UE, USA, Wielkiej Brytanii i Kanady wobec Białorusi mają wejść w życie 21 czerwca.

Łatuszka nie wyklucza, że aby podtrzymać uwagę świata dla sytuacji na Białorusi, zorganizowana będzie na wszystkich granicach z tym państwem akcja „pełnej blokady przejść", a może i dojdzie do blokowania dróg w innych krajach na świecie.

– Wszystko zależy od rozwoju wydarzeń – zastrzega.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.