Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok i region? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

W sobotę na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bobrownikach mają pojawić się m.in.: członek prezydium białoruskiej opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszko, zespół Narodowego Zarządu Antykryzysowego (powołany przez białoruską opozycję), białoruska diaspora w Polsce oraz zaniepokojeni sytuacją na Białorusi Polacy i Polki.

Rozważą zablokowanie granicy

– Jedźmy na granicę z Białorusią, aby UE szybciej wprowadziła skuteczne sankcje wobec Łukaszenki. To będzie wiec ostrzegawczy. Pokażemy, że jesteśmy gotowi do zdecydowanych działań. Jeżeli Europa ponownie poprzestanie na deklaracjach i nie wprowadzi w najbliższej przyszłości skutecznych środków przeciwko reżimowi, rozważymy zablokowanie granicy w głównych punktach kontrolnych – zapowiadają organizatorzy akcji w Bobrownikach. Podkreślają: – Represje na Białorusi nasilają się: odważni Białorusini otrzymują nowe wyroki i grzywny, niezależni dziennikarze są oskarżani o sfingowane artykuły kryminalne. Niebezpieczne jest aktywne i otwarte działanie wewnątrz kraju. Ale my, Białorusini w innych krajach, możemy działać bardziej zdecydowanie – nie będziemy bici pałkami i obrzucani granatami hukowo-błyskowymi, Główny Urząd do Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją nie wtargnie do naszych domów. Nie możemy czekać, aż reżim Łukaszenki popełni kolejną zbrodnię. Czas przejść do działania.

Aby pomóc Europie działać

Jak mówią organizatorzy sobotniej akcji w Bobrownikach, sankcje są jednym z narzędzi do uwolnienia więźniów politycznych i zorganizowania nowych, uczciwych wyborów.

Przypominają:

– Bezpośrednio po porwaniu samolotu z Romanem Protasiewiczem wielu światowych przywódców stwierdziło, że reakcja na zbrodnie Łukaszenki będzie szybka i najbardziej skuteczna. Popieramy to podejście, ale mamy obawy, że Unia Europejska znów będzie działać powoli i niezdecydowanie i nie podejmie realnych kroków w celu ukarania reżimu Łukaszenki. Przyjedziemy na granicę z Białorusią, aby pomóc Europie działać szybko i zdecydowanie. Na granicy Białorusini i Białorusinki oraz wspierający ich Polacy i Polki mają pojawić się z plakatami i ulotkami, „aby jak najwięcej osób zrozumiało, co się dzieje na Białorusi".

– Na granicy panuje duży ruch. Chcemy, aby każdy, kto przejeżdża przez granicę z Białorusią, zrozumiał, jakie okropieństwa się tam dzieją i uświadomił sobie, że trzeba to pilnie powstrzymać – tłumaczą inicjatorzy akcji. – Pokażmy Białorusinom w kraju i na świecie, jak wielu jest nas. Tych, którzy mimo że wyjechali z kraju, nadal walczą o jego przyszłość. Kilkaset osób na granicy nie tylko skłoni Europę do bardziej zdecydowanych działań, ale także będzie sygnałem dla naszych rodaków na Białorusi, że nie poddajemy się, jesteśmy razem. Niektórzy z uczestników i uczestniczek akcji już zapowiadają, że mają przyjechać z namiotami.

W środę (2 czerwca) Paweł Łatuszko w rozmowie z „Wyborczą" powiedział, że w czasie akcji jego uczestnicy i uczestniczki mają także – poza naciskiem na UE w sprawie sankcji – domagać się od Łukaszenki otwarcia białoruskich granic dla wszystkich obywateli i obywatelek tego państwa (Łukaszenka zamknął je w grudniu ubiegłego roku). Łatuszko nie wykluczył również, że także on nie poprzestanie na proteście w Bobrownikach tylko w sobotę.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.