Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok i region? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Jak poinformowała we wtorek (20 kwietnia) rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Katarzyna Zdanowicz, w minioną sobotę (17 kwietnia) dron lecący z Białorusi do Polski zauważył patrol z placówki straży granicznej w Kuźnicy Białostockiej.

„Straszak” resortu obrony

– Ustalono, że dron ma podczepiony pakunek. Obiekt przemieszczał się na odległości około 400 metrów w głąb Polski – relacjonuje mjr Zdanowicz. – Funkcjonariusze zaobserwowali, że pakunek zrzucono na łąkę przy zabudowaniach po stronie polskiej. Tam odbierała go jedna osoba. Odbiorcę przesyłek zatrzymano na gorącym uczynku. To obywatel Białorusi, któremu przedstawiono zarzuty z Kodeksu karnego skarbowego.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Na terenie posesji, na której z drona zrzucono ładunek, ujawniono około 5600 paczek papierosów z białoruskimi znakami akcyzy o szacunkowej wartości ponad 84 tys. zł.

Przypomnijmy przy okazji, że 13 kwietnia białoruskie ministerstwo obrony poinformowało, że poprzedniego dnia wieczorem rzekomo doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej Białorusi. Miał tego dokonać – jak to określił ten resort – niezidentyfikowany statek powietrzny lecący od strony Polski. W związku z zaistniałą sytuacją do białoruskiego resortu obrony wezwany został pilnie attaché obrony w ambasadzie RP w Mińsku, którego poinformowano o konieczności wyjaśnienia sprawy i przekazania wyników tych wyjaśnień stronie białoruskiej.

Ożywiona ostatnio działalność

Strona polska wyjaśnień nie złożyła. Jeszcze późnym popołudniem 13 kwietnia, podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej, wiceminister tego resortu Wojciech Skurkiewicz odniósł do owego naruszenia białoruskiej przestrzeni powietrznej:

– Nie mamy takich informacji i trzeba to rozpatrywać w kategorii fake newsów, aczkolwiek dostrzegamy ożywioną w ostatnich dniach działalność – mówiąc, delikatnie – bezzałogowych statków, które próbują migrować gdzieś tam przez granicę, ale to nie miejsce i czas, aby o tym mówić.

Wiceministrowi Skurkiewczowi chodziło o drony przemytników. Jak przyznaje mjr Zdanowicz, sobotni przypadek udaremnienia przemytu papierosów dronem to pierwszy taki na granicy polsko-białoruskiej obsługiwanej przez PO SG przynajmniej w tym roku.

Z naszych informacji wynika, że przemytnicy używają dronów do przemytu na tej granicy już od dłuższego czasu. To nowy proceder obok „klasycznych” metod, jak np. wyrzucanie przemyconych kartonów z papierosami na pola z pociągów tuż po przejeździe granicy, przed odprawą po polskiej stronie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.