Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Sejmik podlaski (większość ma w nim klub PiS wspierany przez dwóch radnych niezależnych i nieraz przez radnych PSL) w sprawie sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi przyjął stanowisko na nadzwyczajnej sesji w kilka dni po tym, jak wiadomo już było, że wobec reprezentantów Związku Polaków na Białorusi, w tym jej prezeski Andżeliki Borys, szykowane są zarzuty „o rozniecaniu wrogości między narodami” i „rehabilitowanie nazizmu”, co jest zagrożone karą od 5 do 12 lat pozbawienia wolności.

Żeby tylko „nie zaburzyć relacji”

Podlascy radni zdecydowali się na zabranie głosu w tej sprawie w czwartek (1 kwietnia) po tym, jak w poniedziałek (29 marca) stanowisko w odniesieniu do represji wobec Polaków na Białorusi przyjęła jednogłośnie Rada Miasta Białegostoku, a prezydent podlaskiej stolicy Tadeusz Truskolaski poinformował, że od wyborów prezydenckich na Białorusi nieformalnie zawiesił współpracę z Grodnem – przyznał, że „dopóki na Białorusi rządzi uzurpator, nie jest możliwa”. Przypomnijmy, że białostoccy radni wyrazili w swoim stanowisku zdecydowany sprzeciw wobec „brutalnej kampanii prześladowań mniejszości polskiej na Białorusi”.

Jeszcze podczas poniedziałkowej, zwyczajnej sesji sejmiku temat represji wobec przedstawicieli mniejszości polskiej na Białorusi wywołał suwalski radny sejmikowego klubu PiS – Zjednoczonej Prawicy Romuald Łanczkowski (od niedawna wiceprzewodniczący sejmiku; to były zastępca szefa Kancelarii Senatu i były zastępca dyrektora Biura Polonijnego Kancelarii Senatu). Zaproponował pod koniec ówczesnej sesji, aby radni „województwa graniczącego z Białorusią rozważyli zabranie głosu w obronie naszych rodaków gnębionych przez reżim Łukaszenki”.

Przewodniczący sejmiku Bogusław Dębski (radny niezależny, wybrany w ostatnich wyborach samorządowych z listy PiS z poparciem Prawicy Rzeczypospolitej) odpowiadał: – Jest to słuszne, tylko powinniśmy przyjąć w tej sprawie stanowisko, a nie jest ono przygotowane.

Łomżyński radny klubu KO Jacek Piorunek (PO) stwierdził wtedy, że „nie wystarczy tylko stanowisko, ale powinny pójść za nim czyny”, wskazując, że inne samorządy w związku z obecną sytuacją na Białorusi „ograniczają, a nawet zrywają stosunki ze swoimi białoruskimi odpowiednikami” i w jego ocenie powinien podobnie zareagować samorząd województwa podlaskiego.

Dębski twierdził: – To na pewno ważne, aby nasi rodacy czuli poparcie. Natomiast czasami skuteczniejsza jest taka dyplomacja cienka. Obawiam się, że jeżeli będzie tutaj wymiana ciosów między naszym rządem a białoruskim, nie musi być to skuteczne. Chodzi nam o to, aby Związek Polaków na Białorusi mógł skutecznie działać.

Marszałek Artur Kosicki (to szef białostockich struktur PiS) mówił w odniesieniu do propozycji przyjęcia takiego stanowiska: – Jak najbardziej nie mamy nic przeciw. Jeśli jakiś wniosek się pojawi, proszę zgłosić, chętnie podejmiemy tę inicjatywę.

Zalecał przy tym – jak to określił – daleko idącą ostrożność, żeby nie zaburzyć relacji wynikających z umów transgranicznych, i zachęcał, aby w stanowisku skupić na apelu o uwolnienie niesłusznie aresztowanych Polaków, bo „trzeba patrzeć przez pryzmat konsekwencji” na relacje dotyczące takich umów.

A współpraca wysoko oceniona

Podczas czwartkowej sesji nadzwyczajnej, po ponad godzinnej dyskusji co do szczegółów dotyczących treści stanowiska – ostatecznie przygotowanego przez zarząd województwa z poprawkami przewodniczącego Dębskiego – wypadło z jego pierwotnej wersji słowo „prześladowani” odnoszące się do przedstawicieli mniejszości polskiej na Białorusi. Nie zdecydowano się również nawet na wspomnienie o możliwości zwieszenia jakichkolwiek relacji dwustronnych Podlaskiego w ramach współpracy gospodarczej i kulturalnej z obwodami grodzieńskim i brzeskim, z którymi Podlaskie od lat ma podpisane dwustronne umowy.

W stanowisku napisano więc: „Sejmik Województwa Podlaskiego wyraża stanowczy sprzeciw wobec działań władz Republiki Białoruś, wymierzonych w Związek Polaków na Białorusi i inne organizacje społeczne oraz mniejszość polską, zamieszkującą ten kraj. Solidaryzujemy się ze wszystkimi represjonowanymi i bezpodstawnie aresztowanymi, wśród których znaleźli się m.in. Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi oraz członkowie zarządu Związku: Andrzej Poczobut, Irena Biernacka i Maria Tiszkowska. Podkreślamy, że Polacy na Białorusi, pielęgnując polską kulturę i język, są jednocześnie dobrymi obywatelami tego kraju, a ich aktywność społeczna czy kulturalna w żaden sposób nie zagraża państwu białoruskiemu. Wysoko cenimy współpracę transgraniczną z Obwodami: Grodzieńskim oraz Brzeskim i pragniemy jej kontynuowania dla dobra mieszkańców. Liczymy, że władze Republiki Białoruś rozwiążą wewnętrzne problemy społeczne w drodze dialogu. Z całą mocą apelujemy do władz Republiki Białoruś o natychmiastowe uwolnienie wszystkich aresztowanych oraz zaprzestanie represji wobec organizacji społecznych, w tym polskich, i polskich szkół na Białorusi”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.