Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Dziennikarki telewizji Biełsat 27-letnia Kaciaryna Andrejewa i 23-letnia Daria Czulcowa zostały skazane przez sąd w Mińsku za relacjonowanie pokojowej demonstracji na dwa lata kolonii karnej. 15 listopada ubiegłego roku prowadziły transmisję z akcji protestu w Mińsku na placu Zmian. Jak zauważają obserwatorzy białoruskiej sceny politycznej, takich kar wobec dziennikarzy dotąd w tym kraju za rządów Aleksandra Łukaszenki nie stosowano.

Kaciaryna Andrejewa i Daria CzulcowaKaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa Fot. TV Biełsat

Bo tłumaczą, co się dzieje

W piątek (19 lutego) w związku ze skazaniem dziennikarek Biełsatu, ale i rozpoczętym właśnie procesem innej dziennikarki – Kateriny Borisevich z portalu TUT.BY, która przekazywała informacje o zabójstwie opozycyjnego działacza Ramana Bandarenki przez policyjnych tajniaków – oraz w ogóle w związku trwającymi na Białorusi represjami pod konsulatem białoruskim w Białymstoku protestowali przedstawiciele i przedstawicielki diaspory białoruskiej podlaskiej stolicy. Pojawiają się tu od ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w ich kraju i wyrażają stanowczy sprzeciw wobec łamania tam podstawowych praw człowieka i zasad demokratycznego państwa.

Kaciaryna Andrejewa i Daria CzulcowaFot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Protest naprzeciw konsulatu przybrał formę rotacyjną – protestujący i protestujące przez dwie godziny wymieniali się co pewien czas. Po dwie-trzy osoby przychodzili z zawieszonymi na szyjach tabliczkami, na których zamieszczono informacje o skazaniu dziennikarek Biełastu, i z ich fotografiami. Stali przed płotem należącym do mieszkańców tutejszego domu, na którym od wielu już miesięcy widnieją biało-czerwono-białe banery i informacje o zmarłych w wyniku łukaszenkowskich represji.

Jeden z uczestników protestu, pochodzący z Mińska przedsiębiorca, prawie od ośmiu lat mieszkający w Białymstoku 45-letni Denis Bondrieu mówił „Wyborczej”: – Na Białorusi już brakuje miejsc w więzieniach i innych miejscach odosobnienia. Dziennikarze w opinii Łukaszenki są szczególnie niebezpieczni. To oni przekazują Białorusinom i całemu światu informacje o tym, co naprawdę wyczynia. Tłumaczą, co się dzieje. Proces i skazanie Kaciaryny Andrejewej i Darii Czulcowej to może być początek rozprawiania się z niezależnymi dziennikarzami na dobre. Nie może być na to zgody.

Potępienie z całego świata

Skazanie dziennikarek Biełsatu ma związek z represjami, do jakich cały czas dochodzi na Białorusi przy okazji protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich 9 sierpnia ubiegłego roku, które – jak ogłosiły białoruskie władze – po 26 latach rządów ponownie miał wygrać Aleksander Łukaszenka.

15 listopada tysiące Białorusinów wyszły na ulice swoich miast, by zaprotestować przeciwko zamordowaniu Ramana Bandarenki. W trakcie akcji doszło do starć z milicją. Zatrzymanych zostało około tysiąca Białorusinów. Andrejewa i Czulcowa relacjonowały jej przebieg z mieszkania w jednym z domów położonych przy placu i właśnie za to zostały aresztowane. Postawiono im zarzut „organizowania i kierowania działaniami zakłócającymi porządek publiczny”.

Skazanie Andrejewej i Czulcowej potępiły już dziennikarskie organizacje na całym świecie. Potępił ten fakt także m.in. Departament Stanu USA. W jego stanowisku przypomniano, że „Białoruś ma międzynarodowe zobowiązania do przestrzegania prawa do swobody wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń”.

W sprawie skazania dziennikarek wcześniej oświadczenie wydała telewizja Biełsat. Stwierdzono w nim: „Reżim na Białorusi dopuścił się ewidentnego przestępstwa, skazując dziennikarki Biełsat TV, Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową, na dwa lata pozbawienia wolności za to, że wykonywały zawodowe obowiązki. Jest to nie tylko naruszenie międzynarodowych standardów, lecz także białoruskiego prawa".

Z kolei Krzysztof Szczerski z kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy poinformował na Twitterze: „W związku ze skazaniem dziennikarek Biełsatu prezydent RP Andrzej Duda polecił polskim dyplomatom w Mińsku przekazanie stronie białoruskiej jego stanowczego sprzeciwu wobec represji przeciwko wolności słowa i prawom obywatelskim, wezwania do ich zaprzestania i amnestii”.

Dodał: „Jednocześnie Polska wzywa wszystkich partnerów w Unii Europejskiej do solidarnej, konsekwentnej i zdecydowanej odpowiedzi na ten kolejny przejaw tłumienia podstawowych praw i wolności”. Przy okazji także wezwał do uwolnienia wszystkich 11 dziennikarzy dotąd przebywających w aresztach na Białorusi.

W ramach trwających represji na Białorusi co najmniej osiem osób zginęło, ponad 30 tys. zostało aresztowanych, tysiące poddane były torturom.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.