Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz wiedzieć, czym żyje Białystok? Zapisz się na nasz poranny newsletter lokalny, a nic Cię nie ominie!

Ten niezwykły w dziejach Białorusi ogólnonarodowy i niegasnący zryw powraca mi w myślach szczególnie teraz, w okresie prawosławnych świąt Bożego Narodzenia. Ponownie wczytuję się w słowa Adama Michnika opublikowane właśnie przed nimi na pierwszej stronie „Wyborczej”:

– Białorusini pokazali, jak można wypluć knebel i upomnieć się o swoje prawa w państwie rządzonym przez dyktatora, który wierzy tylko w pałkę, przemoc, kłamstwo i który jest opętany żądzą własnej władzy. Ten wasz okrzyk „Uchadi!” był skierowany do wszystkich dyktatorów na świecie – ze szczególnym uwzględnieniem rządzących czy szykujących się do władzy w Europie, także w moim kraju. Nie byłoby ostatnich protestów u nas, gdyby nie przyszła z Białorusi ta wielka fala nadziei. Niezależnie od tego, co nas czeka w przyszłości i co jeszcze może się zdarzyć, to białoruski naród już zwyciężył.

Wracają mi w te juliańskie święta obrazy regularnie organizowanych antyreżimowych protestów przed białoruskim konsulatem w Białymstoku przez uczących się oraz pracujących tu Białorusinów i Białorusinki, a również tych, którzy w ostatnich miesiącach zostali zmuszeni do wyjazdu z Białorusi.

Powraca mi też widok białostoczan i białostoczanek, którzy przed konsulatem stawali z nimi ramię w ramię, a w jakich wyzwoliła się potrzeba podzielenia się swoim współodczuwaniem, zamanifestowania takiej samej potrzeby, aby państwo respektowało wszelkie wartości, które niesie za sobą demokracja, a za tym bezwzględnie szanowało prawa i swobody obywatelskie dające każdemu i każdej poczucie godności – normalności.

Kiedy teraz wspominam miniony już rok, wciąż stoi mi przed oczami wielotysięczny tłum, który w ramach marszu „Solidarni z Białorusią” 20 sierpnia kroczył ulicami podlaskiej stolicy z rozciągniętą nad nim kilkudziesięciometrową biało-czerwono-białą flagą. W ostatnich dekadach tak wielki tłum zjednoczony potrzebą wyrażenia sprzeciwu wobec odbierania obywatelskich praw gromadził się jeszcze w Białymstoku po tym, jak 22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że możliwość aborcji z powodu ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodna z konstytucją.

Oczywiście bezpośrednie przesłanki tych protestów były (i nadal są) różne, ale łączyła je (i łączy) zawarta w ich hasłach niezgoda na odbieranie wolności – w różnych jej aspektach – przez rządzących.

Ta niezgoda, a za tym umiłowanie wolności, jest wspólna dla Białorusinów i Białorusinek oraz Polaków i Polek. Do Białorusinów i Białorusinek na początku drugiej połowy sierpnia na jednym z protestów pod konsulatem białoruskim w Białymstoku prezydent podlaskiej stolicy Tadeusz Truskolaski kierował słowa: – Mam nadzieję, że zwyciężycie. Jak wy zwyciężycie, to z wami zwycięży cała wolna i demokratyczna Europa i cały wolny i demokratyczny świat.

Bez wątpienia można je odnieść też do Polek i Polaków, którym obecna władza krok po kroku zabiera wywalczone przed laty przestrzenie wolności. I w tym kontekście śladem protestujących Białorusinów i Białorusinek na ten nowy rok wznoszę po polsku i Polskę, też mając na myśli: Wierzymy, możemy, zwyciężymy!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.