Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Białostocka diaspora białoruska zorganizowała niedzielną manifestację w centrum podlaskiej stolicy w przeddzień 100-lecia Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały, głównej i najstarszej białoruskiej sceny, która jest jedynym z najważniejszych nośników białoruskich języka i kultury.

Białorusini w Polsce. Wkurzyło mnie, że prezydent boi się swojego narodu

Białystok. Korowód na placu przed Ratuszem

Na wieży ratuszowej (białostocki Ratusz jest siedzibą Muzeum Podlaskiego) powiewały w otoczeniu dwóch flag biało-czerwonych flagi biało-czerwono-białe z Pogonią, historyczną symboliką państwową Białorusi, nieuznawaną przez reżim Aleksandra Łukaszenki.

Podczas niedzielnej akcji właśnie z biało-czerwono-białymi flagami oraz balonikami w tych barwach solidaryzowano się z dyrekcją, większością aktorów i pracowników teatru im. Janki Kupały. Stanęli oni po stronie protestujących przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim 9 sierpnia i represjom, które w związku z nimi mają miejsce na Białorusi. W konsekwencji zostali zwolnieni z pracy (teatr jest nieczynny, aktorzy z reżyserem i jego dyrektorem artystycznym Nikołajem Piniginem pracują w warunkach „polowych”).

Białystok. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Białymstoku, a także przedstawiciele białostockich instytucji kultury przed białostockim Ratuszem solidaryzowali się w niedzielę (13 września) z pracownikami Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały w Mińsku. 'Kupalinkę' w korowodzie wraz z nimi śpiewał Paweł Łatuszka.Białystok. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Białymstoku, a także przedstawiciele białostockich instytucji kultury przed białostockim Ratuszem solidaryzowali się w niedzielę (13 września) z pracownikami Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały w Mińsku. 'Kupalinkę' w korowodzie wraz z nimi śpiewał Paweł Łatuszka. Fot. Maciej Chołodowski

Jednym ze zwolnionych był też dyrektor generalny tego teatru Paweł Łatuszka, obecnie członek prezydium Rady Koordynacyjnej - powołanej przez Swiatłanę Cichanouską, liderkę opozycji oraz białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego, główną kontrkandydatkę Aleksandra Łukaszenki w ostatnich prezydenckich wyborach, która została zmuszona do wyjazdu na Litwę i tam przebywa.

Paweł Łatuszka to były konsul Republiki Białoruś w Białymstoku, były ambasador tego kraju w Polsce, Francji i przy UNESCO oraz były minister kultury. Obecny był na akcji pod białostockim Ratuszem (od kilku dni przebywa w Polsce). Wraz z innymi Białorusinkami i Białorusinami brał udział w korowodzie, śpiewał „Kupalinkę”, pieśń o ludowym rodowodzie, znaną z akcji solidarności z zespołem teatru im. Janki Kupały na Białorusi. Wspomagał ich wokalnie przy gitarze Oleg Kobzar, znany bard i malarz białoruski, od 2006 r. członek Chóru Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Złota skarbnica białoruskiego narodu

Wcześniej Paweł Łatuszka zwracał się po białorusku do zebranych: - Teatr im. Janki Kupały to złota skarbnica białoruskiej kultury, białoruskiego narodu i państwa. Artyści tego teatru zawsze domagali się wolności i niezależności naszej białoruskiej ziemi, naszej ojczyzny. Zawsze pracowali z poświęceniem całej swojej duszy. I to poświęcenie jest im dzisiaj odwzajemniane.

Podkreślał: - Jestem przekonany, że przed naszą ojczyzną już tylko lepsza przyszłość, bo przeszliśmy tę granicę, za którą nie ma już drogi powrotnej. Dziesiątki tysięcy ludzi wchodzą na ulice Białorusi, żeby powiedzieć, że są przeciwko bezprawnej przemocy ze strony władzy, fałszerstwom wyborczym, że jesteśmy za wolnymi, demokratycznymi wyborami, za nową Białorusią, która będzie się rozwijać. Musimy pamiętać o historii teatru im. Janki Kupały, bo wszyscy razem jesteśmy kupałowcami.

Ze słów Pawła Łatuszki, kiedy zapytaliśmy go, czy zamierza w najbliższym czasie wrócić na Białoruś, wynikało, że nie. Zostałby bowiem natychmiast po powrocie aresztowany, bo reżim sprokurował przeciwko niemu dwie sprawy karne i jedną administracyjną, ewidentnie aby go spacyfikować, podobnie jak czyni to wobec innych członków i członkiń Rady Koordynacyjnej.

Przy tym Paweł Łatuszka zaznaczył: - Chcę jednak wrócić na Białoruś jak najszybciej. I robię teraz wszystko, aby było to możliwe w moim przypadku i wszystkich innych.

Symbol białoruskiej niezależności

Od pięciu lat mieszkająca w Białymstoku, a pochodząca z Mińska psycholożka Marina Leszczewska, współorganizatorka tego spotkania, jak i cyklicznie odbywających się protestów pod białoruskim konsulatem w Białymstoku, wspomniała o „kupałowcach”.

- Ci odważni ludzie potrzebują dzisiaj naszego wsparcia.

I przypominała: - Teatr im. Janki Kupały jest symbolem białoruskiej niezależności. Pod koniec 1917 r. w budynku tego teatru [mieścił się tu wówczas Teatr Miejski - red.] odbywał  się Pierwszy Kongres Wszechbiałoruski. To wtedy Białorusini po raz pierwszy powiedzieli, że chcą „zwać się ludźmi”. Zgromadzenie to postanowiło, że Białorusini mają prawo do samoistnienia i demokratycznej formy ustroju. Na kartach do głosowania delegatów kongresu widniało hasło: „Niech żyje wolna Białoruś!”. I dzisiaj to hasło miliony Białorusinów i Białorusinek na całym świecie mają w sercach i na ustach.

Białystok. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Białymstoku, a także przedstawiciele białostockich instytucji kultury przed białostockim Ratuszem solidaryzowali się w niedzielę (13 września) z pracownikami Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały w Mińsku. 'Kupalinkę' w korowodzie wraz z nimi śpiewał Paweł Łatuszka.Białystok. Białorusini i Białorusinki mieszkający w Białymstoku, a także przedstawiciele białostockich instytucji kultury przed białostockim Ratuszem solidaryzowali się w niedzielę (13 września) z pracownikami Narodowego Teatru Akademickiego im. Janki Kupały w Mińsku. 'Kupalinkę' w korowodzie wraz z nimi śpiewał Paweł Łatuszka. Fot. Maciej Chołodowski

W akcji wziął udział m.in. dyrektor Białostockiego Teatru Lalek Jacek Malinowski.

Mówił: - Chcemy okazać solidarność z naszymi koleżankami i kolegami artystami na Białorusi, ale i wszystkimi obywatelami i obywatelkami tego kraju, którzy mają tę wrażliwość i dostrzegają, na czym polega wolność. Chodzi też o to, abyśmy sobie tutaj w Polsce uświadomili, że o tę wolność trzeba codziennie dbać, bo może szybko wyparować.

Ze słowami solidarności z artystami Teatru im. Janki Kupały i z protestującymi przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki zwróciły się aktorka białostockiego Teatru Dramatycznego im. Aleksandra Węgierki Dorota Białkowska oraz pracująca w Operze i Filharmonii Podlaskiej znana wokalistka zespołu Ilo&Friends, reprezentantka mniejszości białoruskiej Białostocczyzny Ilona Karpiuk.

W tłumie wypatrzyliśmy działaczkę społeczną i opozycyjną w okresie PRL Danutę Kuroń (żonę Jacka Kuronia), która nie kryła: - Jestem przede wszystkim pełna podziwu dla wszystkich białoruskich kobiet: dzielnych i odważnych. Z bólem serca myślę, jakie ofiary ponoszą teraz Białorusini i Białorusinki walczący teraz o pełną niepodległość i możliwość pełnego decydowania o tym, co się w ich kraju dzieje. Jestem jednak pewna, że to się dobrze skończy.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.