W pi徠ym dniu protest闚 po wyborach prezydenckich na Bia這rusi ponownie do陰czyli do nich Bia這rusini i Bia這rusinki pracuj帷y i ucz帷y si w Bia造mstoku wraz z bia這stoczanami. Pod konsulatem bia這ruskim zebra這 si w czwartek (13 sierpnia) oko這 stu manifestuj帷ych. Zapowiedzieli wielki przemarsz przez centrum podlaskiej stolicy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Protestujący i protestujące w Białymstoku pod konsulatem białoruskim w związku z represjami na Białorusi, do jakich dochodzi tam po niedzielnych (9 sierpnia) – jak wiele na to wskazuje – sfałszowanych wyborach prezydenckich, ponownie pojawili się z kwiatami i zniczami. Tych z protestu poprzedniego dnia nikt z pracowników konsulatu tym razem nie uprzątnął, jak to było poprzednio.

Nikt nas już teraz nie złamie

Między kwiatami ułożonymi przed tablicą ogłoszeń obok wejścia do konsulatu widniała kartka z apelem po polsku: „Szanowni Państwo! Prosimy nie wyrzucać kwiatów i zniczy. Oddajemy hołd rannym i zabitym podczas pokojowych protestów na Białorusi. Żywie Biełaruś!”.

Jedna ze starszych wiekiem białostoczanek – Polek, która przyszła na czwartkową pikietę, nie kryła podziwu dla protestujących Białorusinów: – Pokazaliście w końcu, że umiecie się temu dyktatorowi postawić.

Jedna z Białorusinek mieszkających w Białymstoku, która na protest przyjechała ze swoim dzieckiem w wózku, odpowiadała: – Wygramy. Ludzie u nas się obudzili. To tylko kwestia czasu.

Z koleżanką – Białorusinką z klasy – pojawiły się dwie uczennice XI LO: Gabrysia i Dominika. Były zgodne: – To, co dzieje się na Białorusi, jest po prostu niesprawiedliwe, a jakakolwiek niesprawiedliwość jest wstrętna.

Pewien dwudziestoparolatek przemawiał po białorusku: – Nikt nas już teraz nie złamie i nie zrobi z nas poddanych Rosji. Wcześniej czy później Łukaszenka i inni, którzy wystąpili przeciwko swojemu narodowi, za to odpowiedzą.

Nie mogę usiedzieć w miejscu

W czwartek w związku z represjami na Białorusi głodówkę rozpoczął przed siedzibą biura Komisji Europejskiej w Warszawie Marcin Czerniawski, młody uchodźca polityczny, który wyjechał z tego kraju w 2011 r. Pod konsulatem białoruskim w Białymstoku wspominano także o jego proteście. 35-letni Sasza z Grodna, który mieszka w Polsce już od kilkunastu lat, a pracuje jako robotnik w jednej z firm w Sokółce, na proteście pod konsulatem pojawił się po raz pierwszy (a trwają one codziennie od wyborczej niedzieli i zgodę na ich organizację białostocki magistrat na razie wydał do najbliższej niedzieli w włącznie – 16 sierpnia).

Na czwartkową manifestację tutaj Sasza przyszedł już ponad pół godziny wcześniej z tekturową tabliczką po białorusku: „Żywie Biełaruś”. Trzymając ją w ręku i na kolanach zwracał się do obecnych i zapowiadał, że zamierza nieopodal konsulatu rozłożyć namiot i protestować cały czas. Nie wykluczył, że podobnie jak Marcin Czerniawski także rozpocznie głodówkę.

W rozmowie z „Wyborczą” mówił: – Jak patrzę w waszej telewizji na to, co u nas się dzieje, nie mogę usiedzieć w miejscu, nie mogę spać, nie mogę pracować. Cały czas myślę o Białorusi. Muszę zrobić coś więcej.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Protestujący i protestujące w Białymstoku Białorusini i Białorusinki i w czwartek podczas manifestacji wymieniali się między sobą najnowszymi informacjami o sytuacji w ich kraju, jakie napływają do nich od rodzin i znajomych, którzy tam zostali, w tym o protestach, jakie zaczęły się w niektórych tamtejszych zakładach pracy. Z przejęciem opowiadali tym, że do strajku przystąpiły załogi lub część załóg produkujących samochody BiełAZ-a i MAZ-a czy w kombinacie chemicznym Grodno-Azot i o strajku w grodzieńskim przedsiębiorstwie budowlanym Hrodnażyłbudzie. Nie kryli wdzięczności dla dziennikarzy telewizji państwowej, którzy na znak protestu przeciw represjom złożyli wypowiedzenia.

Manifestacja ulicami centrum

I w czasie czwartkowego protestu – tym razem mniej licznego niż dnia poprzedniego – pod konsulatem w Białymstoku powiewały biało-czerwono-białe flagi i widoczna była Pogoń – symbole niezależnego państwa białoruskiego, odrzucone w referendum w 1995 r. (w nieco ponad rok po nastaniu Aleksandra Łukaszenki; flagę zastąpiły barwy czerwono-zielone). Z głośnika, który protestujący właśnie zakupili (ze zrzutki), pobrzmiewała m.in. piosenka „Kocham wolność” Chłopców z Placu Broni. W oczy rzucały się hasła na biało-czerwono-białych kartkach: „Żywie Białoruś!”, „Wolna Białoruś!”, „Białorusini walczą o swobodę!”.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

34-letni Dźima Siauko, współorganizator manifestacji, jakie dotąd odbywały się pod konsulatem, w nieodłącznej koszulce z napisem: „Jesteśmy tacy jak wy. Chcemy być wolni”, po konsultacjach z innymi protestującymi zapowiedział, że w połowie przyszłego tygodnia manifestacja solidarności z Białorusią ma przejść ulicami centrum Białegostoku.

W piątek (14 sierpnia) stanowisko w sprawie sytuacji w tym kraju ma przyjąć Sejm. Senat odpowiednią rezolucję w sprawie wydarzeń na Białorusi przyjął w środę (12 sierpnia). Senatorowie jednogłośnie wezwali władze w Mińsku do zaprzestania represji i nawiązania dialogu z obywatelami, a prezydenta i rząd Polski do wywarcia nacisku na białoruskie władze oraz domagają się zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Wi璚ej
Komentarze
Zaloguj si
Chcesz do陰czy do dyskusji? Zosta naszym prenumeratorem