Prezydenci miast, burmistrzowie czy wójtowie nie zajmują się prowadzeniem polityki zagranicznej. Nikt im jednak nie zabrania okazywania przyjaznych gestów, szczególnie wobec najbliższych sąsiadów zza schengeńskiej miedzy. Choćby tylko symbolicznych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W odniesieniu do Białorusinów i Białorusinek – obywateli i obywatelek kraju położonego od Białegostoku zaledwie o około 60 kilometrów – teraz, w czasie wzmożonych i brutalnych represji w ich kraju gesty mają ogromne znaczenie. O gesty wsparcia i solidarności prosili wprost sami Białorusini i Białorusinki, mieszkający w podlaskiej stolicy i podczas manifestacji pod białoruskim konsulatem w Białymstoku przed wyborami 9 sierpnia, i artykułują je tutaj, teraz podczas codziennych powyborczych protestów. Do czasu kiedy przygotowywaliśmy do druku ten numer Tygodnika Białostockiego, ani prezydent Białegostoku, ani żaden z czterech jego zastępców do nich pod konsulat nie przyszli.

Represje na Białorusi. Głęboki niepokój i sprzeciw prezydentów największych polskich miast

W pierwszym dniu przedterminowego głosowania na wiecu solidarności z Białorusią, zorganizowanym przez podlaską PO, zastępca prezydenta Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz przemawiał: – Możecie liczyć na nasze wsparcie, na ciepło w naszych sercach i na naszą gościnność. Jest to szczególnie tutaj dla nas, dla mieszkańców regionu przygranicznego ważne, żeby na Białorusi rozwijała się demokracja.

Odniosłem wrażenie jednak, że Zbigniew Nikitorowicz raczej zabierał wtedy głos jako szef białostockich struktur PO, a przy okazji jako zastępca prezydenta (więc był ewidentnie partyjny). Głos w sprawie sytuacji na Białorusi zabrał także inny z zastępców prezydenta – Rafał Rudnicki. On z kolei – przy okazji koncertu „Mury runą – Żywie Biełruś”, jaki został zorganizowany w Białymstoku w przeddzień wyborów prezydenckich z inicjatywy muzyka i dziennikarza Piotra Czabana. Rafał Rudnicki podkreślał znaczenie międzynarodowego wsparcia udzielanego Białorusinom i Białorusinkom, mając na myśli wówczas wielotysięczne tłumy, jakie gromadziły się na wiecach Swiatłany Cichanouskiej. Dodawał przy okazji: – My jako Białystok wspieramy to wydarzenie [czyli ten koncert solidarności – M.C. – red.].

W środę (12 sierpnia) w sprawie wydarzeń na Białorusi stanowisko wydała Unia Metropolii Polskich. Wyrażono w nim niepokój (dokładniej: użyto tu sformułowania „pragniemy wyrazić”, a nie „wyrażamy”) i sprzeciw „wobec pojętych przez białoruskie władze kroków, sprowadzających się do użycia przemocy wobec protestujących” oraz solidarność z obywatelami Białorusi, „którym bliskie są ideały wolności i demokracji”. Pod stanowiskiem podpisał się też prezydent Białegostoku, bo podlaska stolica jest członkiem UMP, a przy okazji prezydent Białegostoku jest jej prezesem. Sam z siebie prezydent Truskolaski – przynajmniej przez pierwsze dni po wyborach na Białorusi – oficjalnie i publicznie z naszymi sąsiadami zza miedzy (i współmieszkańcami Białegostoku) solidarności nie okazał. Tylko jak jego zastępcy: tak przy okazji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem