Przywołując słowa Marka Edelmana: nie chodzi o to, aby iść do celu, chodzi o to, by iść po słonecznej stronie. Nieważne kim jest bity, zawsze powinniśmy stanąć po stronie tego, którego biją. Jeżeli widzimy, że dzieje się zło, a odwracamy głowę, kiedy możemy pomóc, to wtedy przyczyniamy się do tego zła - mówi Nasta Niakrasava, Białorusinka mieszkająca w Polsce.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czasie koncertu „Mury runą – Żywie Białoruś” w Białymstoku – w przeddzień wyborów prezydenckich na Białorusi (9 sierpnia) – przejmująco wybrzmiewała po białorusku pieśń „Mury” w wykonaniu Nasty Niakrasavej. Przed tymi wyborami „Mury” przetłumaczone z wersji Jacka Kaczmarskiego stały się swoistym hymnem, jaki towarzyszył masowym wiecom Swiatłany Cichanouskiej, głównej kontrkandydatki Aleksandra Łukaszenki, którego rzekomo ostatecznie miało poprzeć ponad 80 procent Białorusinów. Teraz na Białorusi towarzyszą brutalnie tłumionym protestom tych, którzy są pewni, że ten wynik jest sfałszowany i domagają się demokratycznych przemian w swoim kraju.

Rozmowa z Nastą Niakrasavą

Maciej Chołodowski: – Co Pani czuje, obserwując, co się dzieje w pierwszych dniach po wyborach prezydenckich na ulicach Białorusi, kiedy tysiące ludzi zostało aresztowanych, setki trafiło do szpitali, a Swiatłana Cichanouska musiała wyjechać na Litwę?

Białystok. Koncert 'Mury runą - Żywie Biełaruś' przed wyborami prezydenckimi na Białorusi N/Z Nasta Niakrasava
Białystok. Koncert 'Mury runą - Żywie Biełaruś' przed wyborami prezydenckimi na Białorusi N/Z Nasta Niakrasava  Fot. Grzegorz Dąbrowski

Nasta Niakrasava, Białorusinka mieszkająca w Polsce, wokalistka i badaczka kultur ludowych, wykonawczyni po białorusku „Murów” Jacka Kaczmarskiego: – Gniew, przerażenie i niezgodę na tę siłę, której używają wobec pokojowo nastawionych ludzi milicja i wojsko. Ci, którzy w sprzeciwie wobec bezczelnych fałszerstw wyborczych wychodzą na ulice Mińska i mniejszych miast, to są wielcy, bardzo odważni ludzie. Całym sercem odczuwam wdzięczność dla tych kobiet, mężczyzn i całych rodzin, którzy dzisiaj bronią wolności, prawa do głosu i uczciwych wyborów.

Po tych pierwszych dniach po wyborach sądzi pani, że mury na Białorusi runą, czy jednak rosnąć będą jeszcze bardziej?

– Zdecydowanie wierzę, że runą. Tak jak w ostatniej swojej pieśni śpiewa Lawon Wolski [to legendarny i kultowy białoruski muzyk, od lat sprzeciwiający się reżimowi Łukaszenki – red.], to jest zardzewiałe państwo, które nawet od podmuchu wiatru już się chyli ku upadkowi. To państwo wali się, bo jest oparte na kłamstwach, na braku szacunku i na przemocy. Te mury runą siłą ducha Białorusinów. Jednak jak w pieśni śpiewanej wcześniej w Polsce przez Jacka Kaczmarskiego, mury mają także zdolność odrastania. Historia pokazuje, że w miejsce starych mogą pojawić się nowe. Dlatego zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte i być wrażliwym na to, co się dzieje.

Do tego, żeby te mury padły na Białorusi, potrzebna jest rewolucja, czy stać się to może w drodze ewolucji?

– Obie drogi są możliwe, a w świecie rzeczywistości hybrydowej możliwe jest połączenie ewolucji z rewolucją. Wielu politologów, intelektualistów czy artystów na Białorusi mówiło dotąd o ewolucyjnych zmianach i o bardzo długim dochodzeniu do wolności. Z drugiej strony ostatnie dni pokazują, że weszliśmy w fazę rewolucji, to jest wojna przeciw narodowi białoruskiemu. Po jednej stronie stoją ludzie uzbrojeni tylko w komórki, a po drugiej – uzbrojone po zęby oddziały specjalne i opancerzone ciężarówki. To nierówna walka. Jednak gdyby ci ludzie nie wyszli na ulice, gdyby nie było łańcuchów solidarności, gdyby nie obiegły świat przerażające zdjęcia z brutalnych ataków na pokojowych demonstrantów przez oddziały milicji i OMON-u, świat tak stanowczo nie zacząłby reagować na to, co się dzieje na Białorusi. Białoruś dzisiaj potrzebuje wsparcia od świata i potępienia agresji i przemocy.

Proszę powiedzieć tym, którzy się Białorusią nie interesowali: co złego zrobił Łukaszenka?

– W ciągu tych 26 lat rządów zmienił system na całkowicie podporządkowany jednej osobie, jemu właśnie. Dekrety Łukaszenki mają większą moc niż ustawy parlamentu. Wymiar sprawiedliwości i wszystkie organy władzy wykonawczej są scentralizowane, przez co władza całkowicie kontroluje wszystkie sfery życia obywateli. Ta struktura uniemożliwia rozstrzygnięcia inne niż „jedynie słuszne” [Łukaszenki – red.]. Ten system w ogóle uniemożliwia komukolwiek dochodzenie swoich praw. W krajach gdzie działają organizacje pozarządowe, gdzie są wolne media, istnieje możliwość kontrolowania władzy i przeciwdziałania łamaniu praw człowieka. Nie jest to możliwe na Białorusi, gdzie wszystko podporządkowane jest „jedynie słusznej ideologii”, od resortów siłowych po system szkolnictwa i kulturę, czym zajmuje się specjalnie stworzony do tego wydział do spraw ideologii. Dzisiaj widzimy też, że w obliczu utraty władzy, pojedynczy człowiek się nie liczy, może zostać pobity na środku ulicy, schwytany razem z rowerem, wyciągnięty z jadącego samochodu, torturowany i poniżany w więzieniu.

Białoruś teraz walczy o wszystko. A Zachód popiera status quo

Obserwuję uważnie sytuację na Białorusi od czasów, kiedy głową białoruskiego państwa był Stanisław Szuszkiewicz, czyli od pierwszej połowy lat 90. ubiegłego wieku, a więc jeszcze przed nastaniem w 1994 r. rządów Aleksandra Łukaszenki, i nie zauważyłem, kiedy ten nowy ruch obywatelski, którego twarzą stała się Swiatłana Cichanouska, zaczął się rodzić. Kiedy to się stało?

– Ten ruch mocno uzewnętrznił się w ostatnich miesiącach, przed obecnymi wyborami prezydenckimi. Grunt dla niego jednak stworzono wcześniej, już przed nieuczciwymi wyborami prezydenckimi w 2006 r. a zwłaszcza w 2010 r. oraz 2015 r. Za sprawą działalności m.in. Uładzimira Niaklajeua, Mikoły Statkiewicza, Alesia Michalewicza, Andreja Sannikaua, Anatola Labiedźki czy Tacciany Karatkiewicz [kandydaci w poprzednich wyborach prezydenckich – red.]. To była grupa bohaterów, poddawanych represjom, która mówiła przede wszystkim do świadomej części białoruskiego społeczeństwa. Ta podbudowa jednak była. Niestety ten głos wśród większości na Białorusi nie był słyszalny. Mam nawet wrażenie, że bardziej był słyszalny za granicą, ale nie w małych miejscowościach czy na wsiach Białorusi. Wcześniej Białorusini faktycznie w znacznej większości popierali Łukaszenkę, choć nie w takim stopniu jak on sam podawał. Był kojarzony przez nich jako przywódca państwa spokojnego, w miarę stabilnego, gdzie terminowo wypłacano emerytury. Tamten przekaz opozycji właśnie teraz po prostu dotarł do wszystkich, którzy są u nas wrażliwi na niesprawiedliwość, brutalność, bezczelne kłamstwa i represje, jakie były przez te ostatnie lata. Dotarło do społeczeństwa białoruskiego, zwłaszcza młodego, które nie pamięta czasów ZSRR i jest otwarte na świat, to, że nie jesteśmy „narodźcem” [w wolnym tłumaczeniu – „ludkiem”, takiego określenia użył niedawno wobec Białorusinów Łukaszenka – red.], a narodem, który ma własną historię i nie stanowi jej tylko druga wojna ojczyźniana [II wojna światowa – red.]. W tej chwili już nie chodzi tylko o walkę o status języka białoruskiego, historię czy symbole narodowe, ale o zwyczajną ludzką przyzwoitość i godne traktowanie. Dziś ludzie domagają się uczciwego policzenia ich głosów i zaprzestania represji.

Jak Polska, Europa, świat mogą teraz pomóc Białorusinom?

– Na poziomie politycznym są narzędzia i instrumenty, które mogą wpływać na polityków, choćby sankcje, choć często dotykają one nie tylko przywódców czy urzędników, ale i zwykłych obywateli i wprowadzający je powinni o tym pamiętać. Przede wszystkim powinien być słyszalny stanowczy głos ze świata, potępiający to, co ma miejsce na Białorusi. Szkoda, że przepadła propozycja premiera Mateusza Morawieckiego o zwołanie przyspieszonego szczytu UE poświęconego polityce zagranicznej. MSZ kilku krajów oficjalnie już wyraziły głębokie zaniepokojenie przemocą wobec demonstrujących w Białorusi. Świat demokratyczny powinien uznać zwycięstwo Swiatłany Cichanouskiej i żądać uwolnienia więźniów politycznych. Po drugie, wprowadzić sankcje gospodarcze wymierzone w reżim Łukaszenki i sankcje polityczne wobec jego aparatu. Potrzebne będzie wsparcie finansowe dla opozycji białoruskiej. Potrzebne jest wspieranie zbiórek pieniędzy dla osób represjonowanych za udział w protestach, na które nakładane są kary finansowe daleko przekraczające możliwości ich spłaty przez średnio zarabiającego człowieka na Białorusi. Białorusini wykazali się ogromną odwagą. Pokazali, że potrafią walczyć o godność. Ważne jest też wsparcie na poziomie czysto ludzkim, choćby poprzez kierowanie listów do więźniów politycznych, akcje solidarności z białoruskim społeczeństwem, znajdowanie dróg przekazywania informacji o tym co się dzieje, zwłaszcza ostatnio, kiedy na Białorusi wyłączany jest internet. Białorusini nie mogą teraz pozostać zdani sami na siebie.

Ogromnie wierzę w ludzką solidarność i dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli, którzy już wsparli Białoruś słowem, czynem, pieniądzem.

Nadal pani utrzymuje to, co powiedziała podczas białostockiego koncertu „Mury runą – Żywie Biełaruś”, że „te mury odradzają się, kiedy kończy się ludzka solidarność, a w jej miejsce pojawia się nietolerancja”?

– Tak, mury wtedy odrastają. Widzę też teraz w Polsce, że mimo tego, że komunizm został obalony 30 lat temu, mury wyrastają znowu, choć inne. Dzisiaj w Polsce jestem solidarna ze wszystkimi osobami LGBT. Dzisiaj wszyscy jesteśmy LGBT. Problem w obu przypadkach dotyczy podstawowych praw człowieka. Przywołując słowa Marka Edelmana, ostatniego przywódcy powstania w getcie warszawskim, który urodził się w Homlu na Białorusi, nie chodzi o to, aby iść do celu, chodzi o to, by iść po słonecznej stronie. Nieważne, kim jest bity, zawsze powinniśmy stanąć po stronie tego, którego biją. Jeżeli widzimy, że dzieje się zło, a odwracamy głowę, kiedy możemy pomóc, to wtedy przyczynimy się do tego zła.

*Wokalistka i badaczka kultur ludowych, Białorusinka Nasta Niakrasava urodziła się w 1988 r. w Kazachstanie. Dzieciństwo i wczesną młodość spędziła na Białorusi. W Mińsku ukończyła dyrygenturę chóralną i historię sztuki. Jej rodzina pochodzi z białoruskiego Polesia. Od 11 lat mieszka w Polsce, gdzie ukończyła muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim.

W swojej twórczości odwołuje się do muzyki folkowej (chętnie wywodzącej się z Polesia), ale i etno-jazzu, a nawet punku. Jest jedną z pierwszych młodych artystek białoruskich, która z tradycyjnymi pieśniami a cappella wyszła na profesjonalną scenę. Jak opisują krytycy muzyczni, w ramach zespołu Kviecień rekonstruuje ludowe pieśni i tańce białoruskie, z zespołem FolkRoll w sposób awangardowy podchodzi do interpretacji ludowej poezji, wraz z zespołem R.U.T.A. za pomocą tradycji tworzy sztukę zaangażowaną, a ostatnie pięć lat śpiewa razem z Jackiem Kleyffem jego pieśni autorskie.

Białystok. Koncert 'Mury runą - Żywie Biełaruś' przed wyborami prezydenckimi na Białorusi N/Z Nasta Niakrasava
Białystok. Koncert 'Mury runą - Żywie Biełaruś' przed wyborami prezydenckimi na Białorusi N/Z Nasta Niakrasava  Fot. Grzegorz Dąbrowski

„Mury” do słów napisanych w 1978 roku przez Jacka Kaczmarskiego do melodii piosenki „L’Estaca” („Pal”) – skomponowanej w 1968 r. przez katalońskiego pieśniarza Lluisa Llacha – w tłumaczeniu na białoruski poety i barda z Mińska Andreja Chadanowicza Nasta Niakrasava zaśpiewała po raz pierwszy z innym bardem białoruskim Todarem Wajciuszkiewiczem w 2010 r., zaraz po dokonaniu tego tłumaczenia przez Chadanowicza (dokonał go przy okazji brutalnych represji, jakie i wtedy przy okazji wyborów prezydenckich miały tam miejsce). Stało się to w czasie koncertu z jej pomysłu i polskich przyjaciół w studio im. Witolda Lutosławskiego w Polskim Radiu: „Kultura kontra i dyktatura”. Było to pierwszy wykonanie „Murów” po białorusku w Polsce. Nasta Niakrasava studiowała wówczas w Warszawie i oprócz koncertu wraz z kolegami z UW zorganizowała zbiórkę pieniędzy dla represjonowanych studentów na Białorusi. W 2018 r. „Mury” po białorusku w jej wykonaniu zabrzmiały na Festiwalu Piosenki Literackiej im. Jacka Kaczmarskiego w Bolkowie i tuż po nim wykonanie to szeroko zaczęło być upowszechniane w sieci.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem