Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Przed konsulatem zebrali się Białorusini - ci z Podlasia i ci, którzy na Białostocczyźnie mieszkają oraz pracują - oraz popierający upominających się o swoje prawa Białorusinów białostoczanie. W sumie około 200 osób. Przed konsulatem spotkania odbywają się od niedzieli, kiedy na Białorusi miały miejsce wybory prezydenckie. Nikt nie ma wątpliwości, że wygrała je Swiatłana Cichanouska. Ale Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że wybory po raz kolejny wygrać miał Alaksandr Łukaszenka, rządzący krajem od 1994 roku.

Białoruś teraz walczy o wszystko. A Zachód popiera status quo

W środę (12 sierpnia) Przed Konsulatem Generalnym Białorusi zebrali się Białorusini - ci z Podlasia, i ci którzy na Białostocczyźnie mieszkają oraz pracują - oraz popierający upominających się o swoje prawa Białorusinów białostoczanie. W sumie około 200 osób.W środę (12 sierpnia) Przed Konsulatem Generalnym Białorusi zebrali się Białorusini - ci z Podlasia, i ci którzy na Białostocczyźnie mieszkają oraz pracują - oraz popierający upominających się o swoje prawa Białorusinów białostoczanie. W sumie około 200 osób. Fot. Grzegorz Dąbrowski

Białorusini nie wytrzymali kolejnego kłamstwa wyborczego i wyszli z domów. Protesty mają miejsce na ulicach wielu miast - Mińska, Grodna, Brześcia, Nowopołocka, Mohylewa, Homla, Pińska, Lidy czy Baranowicz. Przeciw pokojowym manifestacjom Łukaszenka wysłał jednak siły milicji i OMON-u (odpowiednik ZOMO). W tłamszeniu protestów używane są m.in. gumowe kule i granaty hukowe. Nie brakuje zatrzymanych, pobitych, rannych. W Grodnie – w wyniku akcji OMON-u - ranne jest nawet pięcioletnie dziecko!

Białystok. Setki Białorusinów chcą zagłosować w konsulacie na Swiatłanę Cichanouską

Białorusini codziennie wychodzą na ulice. Codziennie też przed konsulatem Białorusi na Elektrycznej w Białymstoku pojawiają się ci, którzy chcą wyrazić solidarność. Przynoszą kwiaty, zapalają znicze (rano już ich nie ma, są zbierane przez pracowników konsulatu). Co ciekawe, przedstawiciele konsulatu twierdzą, że czują się zagrożeni. Stąd słowa, by Ała Fiedarawa nie bała się, bo przed konsulat przychodzą “mirnyje ludzi” - czyli pokojowo nastawieni.

Tak też było w środę. Zaśpiewano “Mury” Jacka Kaczmarskiego. Nad głowami powiewały historyczne, biało-czerwono-białe flagi Białorusi. Zebrani dzielili się spostrzeżeniami na temat sytuacji w ojczyźnie (mikrofon był dostępny dla każdego). Białorusini dzielili się np. swoimi uwagami, wyrażali głośno opinie na temat Łukaszenki, omonowców, milicji. Opowiadali m.in. historię z Lidy, gdzie milicjanci i OMON opuścili tarcze. Kolejnego dnia jednak pojawili się nowi, których mieszkańcy w ogóle nie kojarzą z twarzy. Słowem - zostali przysłani skądś do rozpędzania manifestacji. Inna z osób opowiadała, że jej znajomi z Mińska boją się nawet wyjść do sklepu na zakupy.

W środę (12 sierpnia) Przed Konsulatem Generalnym Białorusi zebrali się Białorusini - ci z Podlasia, i ci którzy na Białostocczyźnie mieszkają oraz pracują - oraz popierający upominających się o swoje prawa Białorusinów białostoczanie. W sumie około 200 osób.W środę (12 sierpnia) Przed Konsulatem Generalnym Białorusi zebrali się Białorusini - ci z Podlasia, i ci którzy na Białostocczyźnie mieszkają oraz pracują - oraz popierający upominających się o swoje prawa Białorusinów białostoczanie. W sumie około 200 osób. Fot. Grzegorz Dąbrowski

W piątek stanowisko w sprawie Białorusi ma podjąć polski parlament. Oleg Łatyszonek i Jarosław Iwaniuk przedstawili zebranym stanowisko Białoruskiego Towarzystwa Historycznego oraz Fundacji Kamunikat.org w sprawie wydarzeń na Białorusi.

Treść stanowiska:

"W Mińsku i wielu innych miastach od niedzieli 9 sierpnia trwają pokojowe protesty mieszkańców Białorusi przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. Aleksander Łukaszenka, który rządzi krajem od 1994 roku, po raz kolejny ogłosił się zwycięzcą zdobywając rzekomo 80% głosów wyborców.

Oburzeni Białorusini wyszli na ulice, aby pokojowo obronić swój głos. Do rozpędzenia tych protestów władza wysłała milicję i wojsko – uzbrojonych nie tylko w armatki wodne, gumowe kule czy granaty szumowe, ale także w broń palną z ostrą amunicją. W efekcie tych wydarzeń wg. oficjalnych danych białoruskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zatrzymano ponad 5 tysięcy osób. Wiele z nich przetrzymywanych jest w nieludzkich warunkach – w celi kilkunastoosobowej znajduje się po 40-50 osób. Dziesiątki manifestantów znajdują się w szpitalach, setki – zwracały się o udzielenie pomocy medycznej. Niestety, są też ofiary śmiertelne.

Wśród zatrzymanych w Mińsku znalazł się także białoruski historyk dr Alaksandr Paszkiewicz – redaktor czasopisma ARCHE, zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Nasza Historia”. Jest on także członkiem Rady Programowej Fundacji Kamunikat.org. Jako redaktor pisma ARCHE wiele lat współpracował również z Białoruskim Towarzystwem Historycznych.

Aleś został zatrzymany w niedzielę w lokalu wyborczym w Mińsku gdzie pełnił rolę niezależnego obserwatora. Według informacji otrzymanych w białoruskim MSW, Aleś ma być sądzony za „chuligaństwo”. Każdy kto zna tego wybitnego przedstawiciela białoruskiej inteligencji wie, że jest on człowiekiem wysokiej kultury osobistej i taka sytuacja, w której miałby on „zaczepiać ludzi”, jest nie do wyobrażenia.

Solidaryzujemy się z Białorusinami bezprawnie zatrzymanymi przez białoruskie służby.

Wyrażamy zaniepokojenie rażącym naruszeniem podstawowych praw człowieka na Białorusi.

Domagamy się natychmiastowego uwolnienia Alaksandra Paszkiewicza, a także wszystkich innych zatrzymanych w różnych miastach Białorusi podczas pokojowych protestów."

Magdalena Dębkowska, przewodnicząca Rady Programowej Fundacji Kamunikat.org

Jarosław Iwaniuk, Prezes Zarządu Fundacji Kamunikat.org

prof. Oleg Łatyszonek, Prezes Białoruskiego Towarzystwa Historycznego

Żywie Biełaruś!

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.