Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mimo pandemii folkowy festiwal w Czeremsze się odbywa: ruszył w piątek (24 lipca), zakończy się w niedzielę (26 lipca). Z publicznością. To pierwszy w tym roku plenerowy festiwal w regionie z udziałem widzów. Możliwy dzięki uporowi organizatorów i poluzowaniu obostrzeń od 17 lipca, od kiedy można – przy zachowaniu reżimu sanitarnego – organizować imprezy powyżej 150 osób.

W Czeremsze – tak, by było bezpiecznie – pod sceną zmieści się ok. 400 osób w kilku sektorach. Nadal, jak przez ostatnie 25 lat, na festiwal jest wstęp wolny, ale ze względu na pandemię nie można wejść na jego teren z marszu – wcześniej trzeba było rezerwować imienną wejściówkę wedle specjalnego formularza na stronie festiwalu, nie można też jej nikomu odstępować.

Festiwal, który co roku gromadził tłumy, w tym roku, by się w ogóle mógł odbyć, choć w ograniczonej formie, musi przestrzegać obostrzeń. Fizycznie może zaprosić tylko część fanów z ubiegłych lat.

„Z wiejskiego podwórza”. Streaming na żywo

Ale organizatorzy – niestrudzeni Basia i Mirek Samosiukowie – chcą umożliwić oglądanie koncertów również tym, którzy nie zdołali zdobyć rezerwacji. W efekcie w tym roku po raz pierwszy festiwal jest transmitowany na żywo. Streaming live na profilu facebookowym festiwalu już trwa (sprawdź też na stronie festiwalu ).

W piątek (24 lipca) grają: Tęgie Chłopy, Masala Soundsystem oraz Kapela ze Wsi Warszawa (koncerty zakończą się zapewne ok. godz. 22). Z kolei w sobotę (25 lipca) wystąpią: Kapela Fedaków, Czeremszyna i Voo Voo (od godz. 17.45). W  niedzielę (26 lipca) już w siedzibie GOK-u - od godz. 15.30 - pokaz obrzędu korowaja- Hiłoczka, koncert zespołów śpiewaczych.

Ci więc, którzy w tym roku na festiwalu być nie mogą, niech się łączą z nim duchem i sercem online. Oczywiste jest, że bezpośredniego kontaktu z artystami czy festiwalowej magii – zresztą niepodrabialnej – to nie zastąpi. Ale skoro nie ma innej możliwości, cieszmy się choćby transmisją organizowaną po raz pierwszy. I bądźmy na festiwalu choćby z pozycji sofy, hamaka, koca w innej części Polski.

Czeremcha. Festiwal 'Z wiejskiego podwórza'Czeremcha. Festiwal 'Z wiejskiego podwórza' Fot. Print screen

Czeremszyna. Siła i pasja

Dzięki streamingowi kilka godzin przed koncertami można było posłuchać opowieści folkowych pasjonatów, dla których folk to sposób na życie, inspiracja, pasja. Co roku przed koncertami w Gminnym Ośrodku Kultury w Czeremsze odbywa się konferencja „Kultura ludowa: tradycja i współczesność”. Tym razem też online – i dobrze, bo historie są ciekawe, a ze względu na porę (a w tym roku i obostrzenia) niedostępne dla większości tych, którzy chcieliby ich posłuchać (odsłuchać można też w każdej chwili na profilu facebookowym festiwalu).

W piątkowe popołudnie jednym z gości konferencji był m.in. Maciej Szajkowski, człowiek instytucja, współtwórca wielu zespołów polskiej sceny world music/ folk, m.in. rozchwytywanej dziś za granicą Kapeli ze Wsi Warszawa, R.U.T.Y, kiedyś Village Kollektiv i Masala, propagator muzyki folkowej i etnicznej.

Dziękował Basi i Mirkowi Samosiukom za determinację i siłę, że to, co stworzyli przed laty, obronili i dalej realizują. I tak dotrwali do jubileuszowej, 25. edycji w tym roku.

– Wiemy, że wiele festiwali eksploduje na firmamencie, są dwa trzy lata i szybko gasną. Ale to się nie stało w przypadku festiwalu „Z wiejskiego podwórza”. I dziś poważne agencje kultury folkowej zabiegają o koncerty w Czeremsze – mówił Szajkowski. – Czeremszyna, Mirek i Barbara udowadniają, że pewna konsekwencja jest szalenie ważna. Wyrazy podziękowania i podziwu, że mimo często niesprzyjających okoliczności – a w obecnych czasach szczególnie – udaje się im być konsekwentnym. To niełatwa rzecz – dziś organizacja imprezy, czy dla 150 osób, czy nieco większych, to tak naprawdę ten sam koszt i wysiłek, jeśli nie większy. Rozmawiałem niedawno z organizatorem takiego festiwalu w obecnych warunkach i usłyszałem, że tak trudnej edycji jak tegoroczna to jeszcze nie mieli. A jednak Basia i Mirek się zdecydowali. 19 sierpnia w naszym cyklu Bardzo Etno na Nowogrodzkiej 11 w Warszawie opowiedzą o tej nieustannej sile, jaką mają, i determinacji, dzięki której przez tyle lat udało się tworzyć festiwal. Dziś Czeremcha to najważniejszy przyczółek folkowy na wschodzie. Bezwzględnie – mówił Szajkowski.

Maciej Szajkowski z Kapeli ze Wsi WarszawaMaciej Szajkowski z Kapeli ze Wsi Warszawa MARIUSZ DZIURAWIEC - STUDIO AS ONE

– Drugą taką flagową i fundamentalną inicjatywą oddolną w Polsce jest Chutor Gorajec i festiwal Folkowisko. Czeremcha i Gorajec to dwa przykłady wynikające z pasji, serca, pełnego zaangażowania twórców, realizowane niby na rubieżach, a jednak stające się centrum kultury. Zresztą w tym przypadku podział centrum – prowincja przestaje mieć znaczenie. Czeremcha i Gorajec pokazują, że najważniejsze wydarzenia muzyczne mogą przyciągać ludzi ze świata, uczyć, pokazywać lokalność - dodawał lider Kapeli ze Wsi Warszawa. – Dla każdego, kto przybywa do Czeremchy czy Gorajca na festiwal, to ogromna przygoda, doświadczenie. Te dwie imprezy zasługują na podziw. 30 lat temu to wydawało się niemożliwe, że takie festiwale uda się w ogóle stworzyć. Wtedy, pozbawiony wsparcia mediów, promocji, informacji, mecenatów centralnych, ministerialnych, w swoich początkach ruch oddolny realizowany był wręcz bezinteresownie, zespoły przyjeżdżały dosłownie za przysłowiową michę i kimę. Ale radość z możliwości grania, dzielenia się muzyką, była ogromna. To musiało eksplodować.

Czeremcha. Folk i koń trojański

Dziś folk dla wielu jest pomysłem na życie, ma kilka festiwali w Polsce, poświęcone mu audycje i pisma, jest mocną siłą muzyczną na polskim rynku. Ale kiedyś było inaczej. Choćby media – w na początku lat 90. nie były kompletnie zainteresowane tym gatunkiem.

– Trzeba niesamowitej siły w sobie, umiejętności przekonywania, by to się zmieniło. Ale Maciej umiał pięknie mówić, ideę sprzedać, wychodzić temat. Minęło wiele czasu i dziś kapela z warszawskiego bruku jest folkową wizytówką eksportową w świecie – wtrącał Staszek Jaskułka, od lat dobry duch i prowadzący festiwal w Czeremsze, góral, współtwórca festiwalu w Kazimierzu, wielkiego święta pielęgnującego archaiczność, każdego roku z tysiącem uczestników, wykonawców, instrumentalistów.

– Faktycznie, media w latach 90. były totalnie zdezorientowane tym zjawiskiem. W związku z tym podjęliśmy akcję metodą konia trojańskiego – postanowiliśmy zaanektować media, by fala tej muzyki dotarła do jak największej liczby osób, by opowiadać o tym dziennikarzom, zapraszać na małe imprezy, przekonać, by prezentowali muzykę w radiu. I jakoś to poszło. Koniec lat 90. to wielka fala muzyki bałkańskiej, moda na Bregovicia i rewolucja. Następuje odwrócenie sytuacji. Wtedy zaczynamy mieć dwutorowy rozwój sceny. Oto już działające ośrodki akademickie, m.in. Lublin, prowadzą swoją scenę otwartą, nie ograniczają się stylistycznie ani geograficznie, a tymczasem rozwija się główny nurt bałkański wsparty muzyką biesiadną. zaczynają się biesiady góralskie, kaszubskie, mainstream idzie w kierunku trochę trywializowania całego zjawiska – opowiadał Szajkowski.

Czeremcha. XXII Festiwal Wielu Kultur i Narodów 'Z wiejskiego podwórza'Czeremcha. XXII Festiwal Wielu Kultur i Narodów 'Z wiejskiego podwórza' Fot. Grzegorz Dąbrowski

Koncert. Rozwój sceny

Podkreślał jednak: – Nikt się nie spodziewał, że scena etniczna tak się rozwinie. Dziś doszły jeszcze m.in.  EtnoPort w Poznaniu, Skrzyżowanie Kultur w Warszawie, Etno Kraków. Wszystko się zmieniło, podniósł się poziom edukacji. Dziś powstają klasy i wydziały muzyczne, choćby klasa fideli kolanowych na uniwersytecie w Krakowie czy cały wydział muzyki świata na uniwersytecie w Warszawie. Widzimy, jak fenomenalnie ta muzyka może inspirować ludzi. Wykształciło się dużo osób, folk stał się rodzajem pasji młodych pokoleń. Co widać choćby w tym, że dziś nie ma problemu, by znaleźć zastępstwo za kogoś, kto gra na cymbałach czy lirze.

Staszek Jaskułka dodawał: – Oczywiście, by do tego dojść na różnych poziomach, trzeba było czasu i wielkiej cierpliwości. Choćby nawet na poziomie Czeremchy, gdzie też na początku pewna nieufność była. Ale było się o co oprzeć – o panie z Wólki Terechowskiej, z Opaki, które wprowadzały Czeremszynę w te tematy. I dziś już wszyscy wiedzą, że to Czeremszyna pokazała Polsce i światu, gdzie jest Czeremcha. Ta akceptacja jest bardzo ważna, to też pozwala przetrwać.

Ręcznik, rzemiosło, język

O swoich inspiracjach folkiem i folkowej pasji opowiadali też inni uczestnicy konferencji:

* ANNA KOTOWICZ – PUSZKAREWICZ, ARTUR PUSZKAREWICZ AZE DESIGN - Rzemiosło i wzornictwo

* ALINA DĘBOWSKA - Działania Muzeum w Bielsku Podlaskim na rzecz ochrony ręcznika ludowego - badania, edukacja, promocja, wystawy

*PIOTR CICHOCKI - Elektryczne chrześcijaństwo, duchy z membranofonów. Religijne konteksty instrumentów muzycznych w Malawi

* AGNIESZKA JAKUBICZ - Rękodzielnicze inspiracje folklorem – Zafolkowana

* JERZY FIEDORUK - Pracownia Lipowa zrównoważony model edukacji praktycznej w rzemiośle na przykładzie pracowni ceramicznej

* ANNA NIKITIUK - Po svojemu - dziedzictwo językowe pogranicza polsko-białoruskiego,

Zapis konferencji - na profilu festiwalu na Facebooku

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.