Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Zatrzymania i aresztowania opozycyjnych działaczy na Białorusi przed wyborami prezydenckimi rozpoczęły się od chwili zbierania podpisów poparcia dla kandydatów na prezydenta (od 19 czerwca), którzy zdecydowali się konkurować w wyborach z rządzącym od 26 lat i nadal zamierzającym rządzić Aleksandrem Łukaszenką.

Zatrzymywani stojący w kolejkach

Obecna fala represji ruszyła zwłaszcza po tym, jak w wielu białoruskich miastach zaczęły się tworzyć ogromne kolejki chętnych do złożenia podpisów pod kandydaturami opozycyjnymi wobec Łukaszenki (rejestracja kandydatów odbędzie się między 5 a 14 lipca). Główny rywal Łukaszenki w tych wyborach, Wiktor Babarika, został aresztowany wraz z synem 18 czerwca podczas próby złożenia podpisów pod swoją kandydaturą w komisji wyborczej.

Zatrzymany został m.in. bloger, znany działacz opozycyjny z Homla Siarhiej Cichanouski – 29 maja podczas pikiety w Grodnie, w czasie zbierania podpisów poparcia dla jego żony Swiatłany Cichanouskiej, która zarejestrowała swój sztab wyborczy. Pikiety wyborcze jej sztabu – głównie ze względu na popularność męża, nazywanego nowym liderem białoruskiej ulicy – gromadzą największą liczbę wyborców. Pretekstem do zatrzymania blogera stał się incydent, w czasie którego upadł milicjant, rzekomo w wyniku napaści. Łukaszenka publicznie krytykował Cichanouskiego, sugerując, że jest wspierany przez Rosję.

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Białoruska milicja zatrzymywała już dziesiątki osób.

– Dochodzi to tego, że ludzie stojący w kolejce przed sklepem są masowo pakowani do milicyjnych samochodów – mówił w rozmowie z dziennikarzami w czasie protestu pod białoruskim konsulatem Dmitrij Siauko, współorganizator piątkowego protestu, z zawodu kierowca. W Białymstoku mieszka od czterech lat wraz ze swoją rodziną, która też tutaj przyjechała z Grodna.

Podczas manifestacji skandowano po białorusku: „Niech żyje Białoruś!”, „Wolności!”, „Wierzymy, możemy, zwyciężymy!”. Na jedynym z banerów z czerwonego płótna widniało wezwanie wypisane białymi literami: „Stop Łuka” [to potoczne określenie Łukaszenki – red.]. Na innym: „Stop!”. Powiewały nieuznawane przez białoruski reżim biało-czerwono-białe flagi, a niektórzy przyszli z też nieuznawanym, historycznym herbem Białorusi – Pogonią – wyrysowanym na kartonach.

Na wydrukowanych kartkach trzymano portrety zatrzymanych i opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Na jednej: rysunek Łukaszenki spoglądającego z zakratowanego okna milicyjnej furgonetki z podpisem: „Do dymisji i więzienia!”.

26.06.2020. Protest pod konsulatem białoruskim w Białymstoku w związku z represjami na Białorusi26.06.2020. Protest pod konsulatem białoruskim w Białymstoku w związku z represjami na Białorusi Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Białoruski naród wreszcie się budzi

W czasie protestu jedna z młodych Białorusinek studiująca w Białymstoku przekonywała: – Nie chcemy szukać miejsc poza Białorusią, żeby tam szukać wolności i lepiej żyć. Chcemy żyć na Białorusi, ale wolni.

Na akcję pod konsulatem Białorusini pracujący i uczący się w Białymstoku skrzyknęli się spontanicznie na Facebooku. Na pomysł akcji wpadła pochodząca z Mińska Marina Leszczewska, z zawodu psycholożka, która prowadzi w Białymstoku własną firmę, a mieszka wraz dziećmi w Polsce od pięciu lat.

W czasie protestu nie kryła: – Na to, co dzieje się teraz na Białorusi, brakuje mi nawet słów. Jak myślę o tych ludziach, którzy siedzą w więzieniach, bardzo boli mnie serce. Naród białoruski został znowu pozbawiony przez reżim Łukaszenki możliwości przeprowadzenia wolnych wyborów. Jesteśmy w ogóle przez ten reżim pozbawieni wolności. Taki system trwa już od 26 lat i mamy go dość. Widać teraz na ulicach Białorusi, że chyba nasz naród wreszcie się budzi i może teraz nareszcie nastąpi koniec reżimu.

Dodawała: – Polska powinna głośno mówić na arenie międzynarodowej o tym, co się u nas dzieje, zwracać się do naszej władzy, żeby zaprzestała represji, zwłaszcza że Polska jest naszym sąsiadem i sama przeszła przez czasy zniewolenia. Bardzo mnie cieszy, że na obecną sytuację na Białorusi w Polsce zwrócił uwagę Donald Tusk. To bardzo cieszy.

Stanowisko sejmowej komisji

Przedwyborcze represje na Białorusi zostały już potępione przez państwa Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, USA i Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Tymczasem jak na razie w tej sprawie nie zabrał głosu ani prezydent Andrzej Duda, ani polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

26.06.2020. Protest pod konsulatem białoruskim w Białymstoku w związku z represjami na BiałorusiFot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Stanowisko przyjęła jedynie 17 czerwca sejmowa komisja spraw zagranicznych z inicjatywy podlaskiego posła Platformy Obywatelskiej Roberta Tyszkiewicza. Wyraziła „głębokie zaniepokojenie narastającą skalą represji wobec opozycyjnych polityków, działaczy społecznych, blogerów i uczestników legalnych spotkań organizowanych w celu zbierania podpisów poparcia dla kandydatów na prezydenta Republiki Białoruś w wyznaczonych na 9 sierpnia 2020 roku wyborach”. Zwróciła się do władz w Mińsku „o niezwłoczne zaprzestanie prześladowań oraz uwolnienie wszystkich skazanych i aresztowanych”. Komisja okazała „solidarność z ofiarami represji, ich rodzinami i bliskimi”.

Jak stwierdzono w stanowisku, według danych organizacji Wiasna oraz Fundacji „Białoruski Dom” w Warszawie od 6 maja do 16 czerwca na ogólną liczbę 1246 dni aresztu z powodów politycznych skazano 97 osób. Dodatkowo 105 osób zostało ukaranych grzywną na łączną kwotę stanowiącą równowartość ok. 150 tys. zł.

Głos o represjach w kampanii

Sejmowa komisja „w sposób szczególny” zwróciła się do polskiego MSZ „o podjęcie pilnych działań w obronie osób represjonowanych na Białorusi, przetrzymywanych w aresztach w ciężkich warunkach”.

Dodano: „Oczekujemy także, iż wobec skali naruszeń praw obywatelskich i wolności demokratycznych Rząd Rzeczypospolitej Polskiej nadal utrzyma wsparcie na rzecz pozarządowych organizacji społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, a szczególnie wobec lokalnych inicjatyw, organizacji niepodległościowych i proeuropejskich oraz organizacji obrony praw człowieka. Komisja Spraw Zagranicznych wyraża przekonanie, że jedynym sposobem przezwyciężenia kryzysu społecznego i gospodarczego, który dotknął dzisiejszą Białoruś, jest przeprowadzenie uczciwych i demokratycznych wyborów. W połączeniu z postępem na drodze demokratyzacji i zaprzestaniem represji będzie to służyło rozwojowi dobrych stosunków sąsiedzkich Białorusi z Rzeczpospolitą Polską i pozostałymi krajami Unii Europejskiej”.

26.06.2020. Protest pod konsulatem białoruskim w Białymstoku w związku z represjami na BiałorusiFot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

W czasie prezydenckiej kampanii wyborczej w Polsce do sytuacji na Białorusi w czasie pobytu w Hajnówce odniósł się pochodzący z Białegostoku kandydat na prezydenta Szymon Hołownia.

Mówił: – Rzeczpospolita Polska, chcąca utrzymywać dobre sąsiedzkie relacje z Białorusią, powinna wystąpić ze stanowczym sprzeciwem i stanowczym protestem wobec ewidentnego łamania praw człowieka i demokracji, które w tej chwili, zdaje się, mają miejsce za naszą wschodnią granicą. Każdy naród ma prawo w wolny sposób wybrać swojego prezydenta, swoich przedstawicieli. Nie wolno tolerować na żadnym poziomie sytuacji, w której przeciwnicy polityczni znajdują się w więzieniach, karcerach, są brutalnie przesłuchiwani.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.