Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dzień Dziecka dopiero w poniedziałek (1 czerwca), ale Białostocki Teatr Lalek swoimi spektaklami tradycyjnie dzieli się w weekend –  na kanale YouTube teatru. Tym razem jednak daje trochę dłuższy czas na ich oglądanie, bo kilka godzin, można więc usiąść przed ekranem komputera, smartfona czy tabletu w wybranej przez siebie w chwili w sobotę i niedzielę.

I tak: dwa spektakle dla najmłodszych: „Palko” w reż. Katy Csato oraz „Ach, jak cudowna jest Panama” oglądać można od godz. 12 do 19 (w sobotę i niedzielę), zaś „Ony” w reż. Jacka Malinowskiego (dla starszej widowni) będzie dostępny od godz. 18 do 23 (również w sobotę i niedzielę).

Palko

Ani jednego słowa, a jakie emocje! Kąpiel w wannie, zdjęcie ręcznika czy lekcja WF-u to prawdziwy majstersztyk, oczarowany jest i duży, i mały.

Oto Palko: chłopiec w okularach, z wielką niesforną czupryną. Wyciszony, nieporadny, troszkę wycofany, zaczytany. Chłopiec wrzucony w rzeczywistość: szkoła, przejście przez ulicę, podwórko, kąpiel, cudowny świat książek. Sprawy niby zwyczajne, a jednak niekoniecznie i nie dla każdego. Wystarczy, że nie jest się orłem w sporcie, za to wrażliwcem, a lekcja WF-u już może być katorgą. Za to zwykła kąpiel może się zamienić w niesamowite przeżycie, wystarczy tylko uruchomić wyobraźnię, a tej Palko nie brakuje, oj nie.

Próba spektaklu Próba spektaklu "Palko"w Białostockim Teatrze Lalek  AGNIESZKA SADOWSKA

I o tym jest ten spektakl – o kilku chwilach z życia wrażliwego chłopca i o tym, jakie mu owe chwile przynoszą emocje. O tym, że można to wszystko pokazać bez ani jednego słowa, za sprawą dłoni, a widzom zda się, że Palko jest prawdziwy, z krwi i kości.

Białostoccy lalkarze (w nieinwazyjnych beżowych strojach) nienachalnie, wyraziście, a jednocześnie tak, jakby ich tam w ogóle nie było, fantastycznie wprowadzają nas w świat swego bohatera. Niektóre sceny to prawdziwe mistrzostwo animacji. Przy prościutkiej scenografii.

Folia pączkuje i atakuje. Czyli perypetie pewnego wrażliwca

Ach, jak cudowna jest Panama

Dzieci śmiać się będą i podśpiewywać, dorośli się rozmarzą i zanurzą w dziecięcą krainę z błogością. I jedni, i drudzy uświadomią sobie, na wypadek gdyby zapomnieli: przyjaźń ma moc. Pełna prostoty i uroku bajka Janoscha to rzecz dla każdego. I gwarancja, że co drugi widz po zobaczeniu spektaklu będzie nucił piosenkę zaczynającą się właśnie od tych słów. Muzyczny lejtmotyw familijnego przedstawienia tak bowiem wpada w ucho, że nie sposób się od niego uwolnić. Jak zresztą i od pozostałych utworów, znakomicie napisanych przez Aglaję Janczak do muzyki Sambora Dudzińskiego.

'Ach, jak cudowna jest Panama!' w BTL
'Ach, jak cudowna jest Panama!' w BTL  AGNIESZKA SADOWSKA

Świetne piosenki, beztroska nuta, pogodny klimat, lalki jak mapety, a w tle coś prostego i zarazem istotnego, co emanuje z opowiastek Janoscha (w przekładzie Emilii Bielickiej) – wszystko to składa się na urokliwy przekładaniec w adaptacji i reżyserii Ireneusza Maciejewskiego.

Panama brzmi egzotycznie, aromatycznie, tajemniczo. Miś i Tygrysek nie mają o tym pojęcia, mieszkają sobie bowiem w przytulnym domku, mają swoje rytuały, żyją z dnia na dzień. Aż przychodzi taki, w którym jakimś cudem niemal do ich stóp przypływa drewniana skrzynka. Z napisem: „Panama". Wyobraźnia zaczyna robić swoje... Ach, jakie tam wszystko musi być cudowne! Wszystko pachnie bananami! Jest większe! Jest ładniejsze! Nagle świat staje się taki ogromny! – rozmarzenie Misia i Tygrysa sięga zenitu.

I oto jest decyzja: „Ruszamy do Panamy". Miś (Błażej Piotrowski) i Tygrysek (Jacek Dojlidko) opuszczają więc przytulny domek i wędrują w poszukiwaniu... No właśnie, czego? Panamy przede wszystkim. Ale czy tylko? Ważny jest moment podróży, ważne jest to, co się dzieje po drodze, a że finał wyprawy – w sensie geograficznym – okaże się zaskakujący, to jednak przyniesie dużo. Dwójka kamratów po drodze sama zweryfikuje niektóre kwestie, pozna różne stworzenia, znajdzie punkt odniesienia.

Ony

Dla wszystkich tych, którzy przyzwyczaili się już do tekstów Marty Guśniowskiej, zabawnych, ciepłych baśni, poprzewracanych do góry nogami, „Ony” może być nie lada niespodzianką. – Bo oto mamy baśń poetycką, liryczną – choć niepozbawioną humoru – opowieść o życiu tytułowego Onego, którego poznajemy jako ośmiolatka, a rozstajemy się z nim u schyłku jego niezwykłego żywota – zaprasza Białostocki Teatr Lalek.

ONY, spektakl w BTLONY, spektakl w BTL Fot. Roman Niedzwiecki/Materiały BTL

Pełna niespodziewanych zwrotów akcji inscenizacja Agne Sunklodaite i Jacka Malinowskiego, okraszona oryginalnymi projekcjami Mantasa Bardauskasa oraz klimatyczną muzyką i scenografią autorstwa zadomowionych już w BTL litewskich artystów – Antanasa Jasenki i Giedre Brazyte'a, to propozycja dla całej rodziny. Każdy, bez względu na wiek, odnajdzie w niej coś dla siebie – od zaskakujących przygód tytułowego bohatera, przez liczne zabawy słowem, aż po filozoficzną refleksję.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.