Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wybór zdaje się być wyróżnieniem: muzeum musi mieć przecież dorobek i prestiż, by ministerstwo chciało dokładać mu co roku nie mniej niż milion złotych. Takie pochwalne słowa zresztą też padają.

Wszyscy powtarzają, że decyzja resortu to forma docenienia dorobku i osiągnięć tej placówki.

Marszałek: – To dobre muzeum, różnorodne… etc.

Skoro jest tak dobre, to znaczy, że ktoś do tego poziomu muzeum doprowadził. To ktoś konkretny: dyrektor Muzeum Podlaskiego od 30 lat, tworzący jakość placówki wespół z pracownikami. Czyli właśnie Lechowski, człowiek instytucja, ceniony muzealnik, znakomity historyk, autor wielu książek i setek artykułów, niedościgniony wzór dla innych, jak w przystępny i arcyciekawy sposób o historii opowiadać i historię promować (nie każdy potrafi choćby wieść za sobą setki słuchaczy koło północy w Noc Muzeów, opowiadając o dziejach miasta).

Tymczasem trzy dni po ściskaniu dłoni i gładkich, pustych słówkach, 20 grudnia, zarząd województwa informuje o zamiarze ogłoszenia konkursu na stanowisko dyrektora muzeum. Jaka spektakularna zmiana, dyrektor już najwyraźniej dobry nie jest, muzeum do takiej chwalonej kondycji zapewne doprowadziło się samo.

Konkurs na dyrektora Muzeum Podlaskiego. Miotła PiS dzierżona przez marszałka i ministra

Tak zaczyna się kolejna odsłona czystek w kulturze od czasu, gdy w regionie rządzi PiS. Wcześniej spadły już głowy szefów opery i WOAK-u, którym mimo dobrych ocen umów nie przedłużono. Marszałek i minister w tej sprawie się porozumieli, ogłoszono nowe konkursy, w komisji zasiadł sam marszałek, raczej jasne było, że poprzedni dyrektorzy konkursów nie wygrają.

Teraz historia się powtórzyła w przypadku Muzeum Podlaskiego.

I choć nic przy takim poziomie samorządowego rządzenia kulturą w regionie już nie powinno dziwić, to jednak zdumiewa nieustannie: skala pustych słów, hipokryzji, niemerytorycznych decyzji, politycznych wojenek, w których nie liczą się kompetencje. I cyniczna manifestacja władzy, gdy ktoś jest niewygodny bądź niepotrzebny.

I jeszcze to: po 30 latach pracy na rzecz chwalonego muzeum jego dyrektor o tym, że nie wygrał konkursu, dowiaduje się nie od organizatorów konkursu ściskających mu wcześniej ręce, tylko z mediów.

Wyjątkowo kiepski styl, panie marszałku.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.