Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Samorządy, lokalni przedsiębiorcy, wolontariusze, ludzie dobrej woli – to na nich spoczywa ciężar zapewnienia bezpieczeństwa tym na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. Gdy brakuje testów, kombinezonów ochronnych i maseczek, okazuje się, że to nie na rząd możemy liczyć, tylko na siebie.

Koronawirus. Najnowsze dane o zakażonych w Polsce

W wielu miejscowościach w kraju maseczki szyją krawcowe, a nawet osoby nic z tym fachem niemające wspólnego, a uczące się tego z filmików instruktażowych i internecie. We własnych domach działają jak minifabryki, wyposażając szpitale, domy opieki, ratowników medycznych.

Zarażanie chęcią pomocy

Maseczki dla szpitali szyją też pełną parą krawcowe w podbiałostockiej firmie, która do tej pory słynęła z wyposażenia i dekoracji dziecięcych pokoi. Dzięki temu w piątek (20 marca) Cozydots mogło ogłosić na swoim fanpage'u: – Kochani! Podarowaliśmy pierwszą dostawę szytych przez nas maseczek do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Zainspirowani akcją #gastropomaga.

A chodzi tu o akcję rozpoczętą 14 marca przez białostockich restauratorów. Jej inicjator w Białymstoku – Dawid Siniło, właściciel Pierogarni Soodi – mówi, że codziennie do grupy zgłaszają się kolejne lokale i w sumie jest ich już kilkadziesiąt. To przede wszystkim restauratorzy, którzy rozwożą medykom ciepłe jedzenie, ale zgłosili się też hotelarze oferujący noclegi lekarzom spoza Białegostoku, do tego firmy sprzedające opakowania i prywatne osoby, które chcą się zaangażować w coś sensownego i nie stać bezczynnie, kiedy toczy się walka z koronawirusem.

Tak samo było z paniami – bo firmę tworzą głównie kobiety – z Cozydots.

– Postanowiliśmy wykorzystać nasze zasoby produkcyjne, aby wspomóc personel medyczny w trudnej walce z koronawirusem – mówią. – Trzeba pomagać! Każdy z nas może pomóc – czasem po prostu zostając w domu i przestrzegając zasad izolacji – przypominają.

Białostockie krawcowe z firmy Cozydots szyją maseczki ochronne dla szpitaliBiałostockie krawcowe z firmy Cozydots szyją maseczki ochronne dla szpitali FB Cozydots

Koronawirus. Sztuka szycia maseczek

Cozydots to marka specjalizująca się w aranżacji dziecięcych pokoi oraz pracownia krawiecka spełniająca indywidualne zlecenia. Od pięciu lat tworzą ją ludzie z pasją, doświadczeniem i poczuciem piękna – głównie kobiety. A założycielkami są Kasia Wojtczak i Karolina Poyan-Pogorzelska. Ich pracownia mieści się w podbiałostockich Horodnianach, ale cudne rzeczy tworzą głównie na zagraniczne rynki.

W dobie pandemii musiały się przestawić. Dostały zamówienie na potrzeby aptek, gdzie maseczki wykupywanie są na pniu. Dzięki temu uda się im utrzymać firmę na powierzchni. Ale wiedziały też, że szpitale mają jeszcze większe braki. Tato pani Karoliny jest lekarzem, pracuje w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Opowiadał, co się tam dzieje, jakie są potrzeby, a jakie możliwości. Postanowiły – oprócz zamówienia dla aptek – część produkcji przeznaczyć nieodpłatnie dla szpitali.

– Nasze krawcowe, nasz zespół to wspaniałe kobiety, na które zawsze można liczyć i one z ogromną chęcią podjęły temat pomocy – opowiada Poyan-Pogorzelska.

To jej tato przekazywał im wiedzę o tym, jak taka maseczka powinna być skonstruowana zgodnie z zasadami. W Cozydots szyte są one z atestowanych tkanin medycznych, takich jak włóknina czy bawełna medyczna, pozostawiają odkryte tylko 5 proc. twarzy, są wielowarstwowe, na gumkach i przede wszystkim mają wszyty sztywnik na nos, umożliwiający przyleganie do twarzy, bo inaczej to nie ma sensu.

Koronawirus w Polsce. Maseczki ochronneKoronawirus w Polsce. Maseczki ochronne FB Cozydots

– Pierwszą partię ponad 400 maseczek przekazałyśmy do USK w piątek, a następną szykujemy na wtorek. I tak będziemy działać, by dotrwać do końca epidemii. Staramy się pomagać, kiedy tylko można, np. Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, bo głęboko wierzymy w to, że dobro powraca, że w naturze nic nie ginie – mówi Poyan-Pogorzelska.

Zróbmy, co możemy, zostańmy w domu

Prosi też, by spróbować wpłynąć na ludzi, żeby nie wykupywali tych maseczek z aptek hurtowo, żeby nie tworzyły one zapasów w domu. Bo naprawdę najbardziej potrzebne są medykom, którzy muszą je często zmieniać. A my zabezpieczymy się najlepiej, unikając kontaktu z ludźmi.

– Bardzo gorąco prosimy białostoczan, aby oni ze swojej strony też zrobili, ile mogą, a w tym momencie będzie to ograniczenie wychodzenia z domu do minimum. Dbajmy o siebie nawzajem – prosi pani Karolina.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.