Czytelnik: - Dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego organizuje 80 przetargów w formie licytacji przez co naraża na zakażenie koronawirusem nie tylko ich uczestników, ale również pracowników. Dyrektor parku: - Jeśli przystąpi do przetargu więcej niż kilka osób, to je odwołam.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeden z Czytelników przesłał na adres naszej redakcji list, w który z zaniepokojeniem pisze: „W chwilach ogromnego zagrożenia Covid-19 dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego organizuje osiemdziesiąt!!! przetargów ustnych nieograniczonych, przez co naraża na zakażenie koronawirusem nie tylko uczestników ale również pracowników BbPN”.

Koronawirus. Przetargi może będą odwołane

Nasz Czytelnik twierdzi, że dokumenty o przystąpieniu do przetargu chętni muszą składać osobiście w sekretariacie BbPN, a w kolejnych dniach mają odbyć się ustne licytacje, do których – w jego ocenie – może przystąpić nawet kilkadziesiąt osób z całej Polski.

„Proszę o powstrzymanie dyrektora od popełnienia przestępstwa” – apeluje.

Jak ustaliliśmy, przetargi dotyczą pięcioletnich dzierżaw od parku niewielkich działek rolnikom, którzy mają na nich kosić łąki i zbierać biomasę. Takie dzierżawy to jedno z głównych źródeł dochodu parku.

O wyjaśnienia w sprawie niebezpieczeństw związanych z przetargami, o których pisze nasz Czytelnik, poprosiliśmy dyrektora BbPN Andrzeja Grygoruka. Tłumaczy: – Oferty przychodzą pocztą. Nie są składane do sekretariatu, ale przekazywane na dole siedziby dyrekcji parku. Mogą być składane do poniedziałku. Przetarg mogę odwołać w każdej chwili, na co pozwala mi odpowiednie rozporządzenie. Licytacje rozłożone są na godziny, jedna po drugiej. Nie sadzę, aby w każdej z nich uczestniczyło po kilkudziesięciu rolników. W sytuacji jednak, jeśli by tak było, w związku z pandemią koronawirusa, przetargi zostaną odwołane. Jednak jak stanie do licytacji kilku rolników, to nie widzę przeszkód, aby się one odbyły. Oczywiście z zapewnieniem bezpieczeństwa: między z każdą osób będzie zachowana odpowiednia odległość, być może licytacje odbędą się na podwórku lub pod specjalnym namiotem.

Przyznaje też: – Mogę takie przetargi przeprowadzać tylko w formie licytacji albo pisemnej, tzw. drogą kopertową. Jak były przeprowadzane drogą kopertową, zarzucano mi, że chcę coś ukryć. Stąd jeszcze przed pandemią koronawirusa, zdecydowałem się na przetargi w drodze licytacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Jarosław Kurski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem