Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W czwartek (19 marca) minie druga doba, kiedy pierwsza w Podlaskiem osoba zakażona koronawirusem, czyli 35-letni muzyk z zespołu Batushka Krzysztof Drabikowski, jest hospitalizowany w szpitalu uniwersyteckim przy Żurawiej.

Koronawirus. Pacjent „zero” informuje

Jak oceniali w środę (19 marca) pod wieczór lekarze, choroba u Krzysztofa Drabikowskiego „przebiega łagodnie i jest leczony objawowo”. On sam podzielił się na Facebooku swoimi doświadczeniami. Napisał: „Idąc do szpitala zakaźnego na badania załóż maskę. Jeśli spotkałeś mnie przed moją diagnozą w przeciągu ostatnich 2 tygodni, zastosuj kwarantannę dla swego dobra i dobra innych. Jak masz objawy niepokojące dzwoń gdzie się da. Mimo że sanepid mnie odsyłał bym dzwonił do szpitala, szpital odsyłał do numeru 112, a 112 odsyłało do sanepidu itd., to zastosowałem sam sobie kwarantannę. Jedyny kontakt, jaki miałem w ostatnim czasie z moją mama i rodzeństwem to ten telefoniczny, tak więc kontakt z nimi nie naraża was na niebezpieczeństwo. Mimo trąbienia wszędzie, że niby moja najbliższa rodzina jest pod opieka sanepidu i jest diagnozowana to na chwilę obecną jest to wprowadzanie w błąd, nikt od wczoraj nie pojawił się by ich zbadać. Nie przestawajcie się myć”.

Białystok. Dodzwonić się nie sposób

Z kolei Tamara Drabikowska-Chmara, mama Krzysztofa Drabikowskiego (jest lekarzem rodzinnym, pediatrą) - dzięki uporowi której zdiagnozowano u jej syna zakażenie i dzięki temu po trzech dniach bezskutecznych starań Krzysztof trafił do szpitala - wydała w środę (18 marca) oświadczenie, które też jest zamieszczone na jego facebookowej stronie. Można w nim przeczytać: „Jeszcze raz podkreślam, że oprócz kontaktu telefonicznego ani ja, ani moi domownicy, nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu z Synem, jego żoną i dziećmi. Z szacunku i troski o wszystkich chciałabym również poinformować, że mimo braku nałożenia na mnie kwarantanny, dobrowolnie zdecydowałam się nie przychodzić do pracy i czasowo pozostać w domu. Dołożę wszelkich starań, aby zarówno mi, jak i moim najbliższym, wykonane zostały testy w kierunku koronawirusa”.

Tymczasem zgłaszają się do nas kolejne osoby, które w Białymstoku mają duże kłopoty z przeprowadzeniem testów na obecność koronawirusa. Także te, które po pobycie za granicą poddane są 14-dniowej kwarantannie, a wystąpiły u nich objawy typowe dla choroby wywoływanej przez koronawirusa. Jedna z Czytelniczek skarży się: - Bezskutecznie próbuję dodzwonić się do białostockiego sanepidu.

I dodaje: - Domagałam się, aby przeprowadzono mi test, ale nic z tego, mimo ewidentnych ku temu wskazań, czyli wysokiej gorączki, jaką mam od dwóch dni. Najpierw dzwoniłam na infolinię NFZ. Powiedziano mi, że mam się skontaktować z białostockim wojewódzkim sanepidem. Tu oznajmiono, że z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej. Z poradni odesłali mnie znów do sanepidu, gdzie podali nieaktualny numer telefonu do szpitala zakaźnego. W końcu znalazłam w internecie aktualny. Pod tym numerem kazali mi zadzwonić na izbę przyjęć tego szpitala. Nie mogłam się dodzwonić. Na razie odpuściłam.

Koronawirus. Testować, testować, testować

Podlaska wojewódzka inspektor sanitarna Elżbieta Kraszewska, w której stacji wykonywane są badania na obecność koronawirusa (tak jest od minionej soboty), w rozmowie wyemitowanej przez Telewizję Białystok oświadczyła we wtorek (17 marca) - jeszcze przed ogłoszeniem pierwszego przypadku zakażenia w Podlaskiem: - Jutro [chodziło o środę – red.] jesteśmy w wstanie wykonać 50 prób. Sukcesywnie ilość przyjmowanych prób będzie się zwiększać. Zwiększy się prawdopodobnie nasza zdolność diagnozowania. To jest kwestia opanowania metody, ale jeżeli zajdzie potrzeba zwiększenia ilości przyjmowanych prób, jesteśmy także w stanie wprowadzić pracę całodobową w systemie trzyzmianowym.

- Mamy jasny przekaz do wszystkich krajów: testować, testować, testować. Każdego podejrzanego o zakażenie. Jeśli wynik będzie pozytywny, izolujcie ich, ustalcie, kto był z nimi w bliskim kontakcie nawet dwa dni przed wystąpieniem symptomów, i przeprowadźcie testy również tych osób - mówił w poniedziałek (16 marca) dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus.

W dniu, kiedy wykryto koronawirusa u Krzysztofa Drabikowskiego (17 marca), według raportu wojewody podlaskiego przeprowadzono w Podlaskiem zaledwie 183 testy na 1,2 mln mieszkańców.

- To jest gigantyczny skandal i igranie z życiem i zdrowiem ludzi! - napisał z oburzeniem na Facebooku, odnosząc się do tego faktu, podlaski poseł PO Robert Tyszkiewicz. Dodał: - W trybie pilnym wystąpiłem z interwencją do wojewody i ministra zdrowia.

W tym samym momencie Korea miała 82 razy więcej testów (na milion). Słowenia 25 razy, a Czechy - blisko 4 razy. Z informacji podanych w środę (18 marca) przez Ministerstwo Zdrowia łącznie w kraju wykonano 9515 badań.

W Polsce - zgodnie z danymi na czwartkowy (19 marca) poranek - odnotowano 305 przypadków zakażenia koronawirusem. W województwie podlaskim jest tylko jedna osoba zarażona koronawirusem. Potwierdziły się nasze wczorajsze doniesienia, że ponowne badanie próbki pobranej od 28-latki z Białegostoku nie potwierdziło zakażenia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.